Inne
Jak się podporządkować
2015-04-23 01:50:10

Om namo bhagavate vasudevaya...

Intonujemy tę inwokację, ofiarowując pełne szacunku pokłonu Vasudevie. Vasudeva Jest innym imieniem Kryszny – Najwyższej Osoby Boga.

Vasudeva, Kryszna. Najwyższa Osoba Boga, bardzo łaskawie pojawił się w tym świecie 5 tysięcy lat temu. Łaskawie, bardzo łaskawie [Kryszna-ksetra Prabhu powtarza po polsku] próbujemy po trochu uczyć się tego cudownego języka. To prawdopodobnie zabierze przynajmniej trzy życia. Mimo to można zacząć. To nie znaczy, że chcemy narodzić się w Polsce.

Tak, więc Kryszna pojawił się 5 tysięcy lat temu. A najistotniejsza cecha Jego pojawienia się było to, że wypowiedział Bhagavad-gitę, instrukcje znane jako Bhagavad-gita. Bhagavad-gita jest pewnego rodzaju traktatem na temat podporządkowania się Bogu. Jest to najbar¬dziej istotny temat dla ludzkiego społeczeństwa i Jest w najmniej¬szym stopniu rozumiany. Każdy wie coś lub słyszał coś o Bogu, lecz Jeśli spytałbyś kogoś na ulicy o jego koncepcję na temat Boga lub jego zrozumienie Boga, otrzymałbyś zadziwiające odpowiedzi. Pewnego dnia wyjdź na ulicę, zatrzymaj kogoś i zapytaj go:"Mój drogi panie, możesz mi łaskawie powiedzieć, kim jest Bóg?" Niektórzy ludzie spojrzą do góry w niebo i wzruszą ramionami. Niektórzy wdadzą się w jakieś długie, skomplikowane wyjaśnienia na temat, kim jest Bóg. A niektórzy odpowiedzą: "Bóg? Bóg Jest w kościele." Albo: "Bóg'? Nie ma Boga. Ja jestem Bogiem!" Tak, niektórzy nawet posuwają się tak daleko, aby powiedzieć tak głupią rzecz. Szczególnie w dzisiejszych czasach ludzie mają zamęt w głowach. Każdy ma jakąś koncepcję Boga, chociażby taką, że On nie istnieje, ale nikt nie wie, że świadomość Boga oznacza podporządkowanie się Bogu. Jak to się mówi po polsku? O rany! Pod-po-rząd-ko-wać się! [Kryszna-ksetra Prabhu pomaga sobie uderzając w mirdangę]. A gdy słyszymy słowo "podporządkować się", nie podoba nam się ono, bowiem jest to dokładnie to, czego próbujemy uniknąć w tym świecie. Każdy próbuje uniknąć podporządkowania się wyższej osobie. To, dlatego jesteśmy w tym świecie.

Tak, więc Bhagavad-gita jest traktatem o podporządkowaniu się. Została ona wypowiedziana do bardzo szczególnej osoby – do Arjuny. Kwalifikacja Arjuny było to, że był on wielbicielem Kryszny. Nie był ani naukowcem, ani szczególnie wykształconą osobą. Nie był znany z powodu swych intelektualnych zdolności czy religijności. W rzeczy¬wistości był on żołnierzem, lecz był przyjacielem Kryszny. Kryszna wy¬powiedział do niego Bhagavad-gitę i, ponieważ posiadał on szczególną kwalifikację i mógł zrozumieć prawdziwe znaczenie Kryszny. Tak, więc po krótce omówię cztery najważniejsze wersety z 10-tego rozdziału Bhagavad-gity. Te wersety są uznawane za istotę Bhagavad-gity. Ty i wspaniale opisują, czym jest podporządkowanie się Bogu.

W pierwszym z tych wersetów C10.35 Kryszna wyjaśnia Swą pozycję:

"Jestem źródłem wszystkich światów duchowych i materialnych. Wszy¬stko ze Mnie emanuje." Jest to bardzo wielkie oznajmienie. We wspó¬łczesnych czasach staje się bardzo popularne, że różnego rodzaju yogini przybywający z Indii na Zachód twierdzą, że są Bogiem. Więc jeśli spotkacie jedną z tych osób. Powinniście ją spytać: "Czy jes¬teś źródłem wszystkich światów materialnych i duchowych, czy wszys¬tko z ciebie emanuje?" – "No wiesz może nie dokładnie tak..." Ale przecież Kryszna mówi: "Wszystko ze Mnie emanuje." Jest, to definicja Boga. Jeśli pytacie kogoś, kim Jest Bóg. A potem ten ktoś was pyta:

"A co ty myślisz, kim Jest Bóg?",to jest to bardzo dobra definicja. Bóg Jest źródłem wszystkiego. To bardzo proste, ale bardzo skompli¬kowane. On jest źródłem wszystkiego -Jest to bardzo znaczące oznaj¬mienie. Z jednej strony znaczy to, że jest On moim źródłem, źródłem mojej egzystencji. Jest źródłem wszystkiego, co postrzegam. Jest źródłem wszystkich innych, z którymi mam związek. Jest źródłem tych wszystkich elementów, na których się opieram utrzymując się przy życiu. To znaczy, że jestem całkowicie zależny od Niego. Wiec Kryszna w drugiej części tego wersetu mówi: "Mędrcy, wiedząc o tym doskona¬le, angażują, się w służbę dla Mnie i czcząc Mnie z całych serc swo¬ich. " Więc jest tu pośrednie wskazanie na fakt, że podporządkowanie wiąże się z wiedza lub docenieniem pozycji Boga. Mędrcy, którzy wie¬dza o tym doskonale, cóż oni robią? Wzruszają ramionami i mówią:

"Tak, to Jest bardzo interesujące. Bóg jest źródłem wszystkiego. Co w tym nowego? Co nowego w telewizji?" Nie! U kogoś, kto rozumie, kim Jest Kryszna, kim Jest Bóg, pojawi się naturalna reakcja. [Słychać hałas przetaczanych pojemników na śmieci. Kryszna-ksetra Prabhu komentuje] To jest usra-iwirma. Pracują bardzo ciężko nawet w niedzielę. To jest inny temat. Więc ktoś, kto zrozumie, kim Jest Bóg, bardzo naturalnie i z wielką chęcią podporządkuje się Mu, ponieważ dostrzega, że Bóg jest wszędzie. "Wszystko zależy od Boga, moja egzystencja zależy od Boga" – i w ten sposób naturalnie będzie on chciał ofiarować coś, Bo¬gu. "Te osoby, które rozumieją Mnie czczą Mnie całym sercem. Myś¬lę że to Jezus Chrystus wypowiedział takie ostateczne przykazanie:

"Powinieneś kochać Boga całym sercem." Mię połową serca. Czy macie takie wyrażenie w Języku polskim, że można coś robić połową swego serca? Wiecie, o co chodzi? W większości przypadków, Jeśli robimy coś w tym świecie, nie angażujemy w to całego swego serca. Czasem dostrzegamy, że choć mówimy komuś: "Kocham cię", nie jest to powie-dziane z całego serca. Jest powiedziane, że dziewczyna obejmująca mężczyznę i mówiąca mu: "Kocham cię", patrzy na drugiego mężczyznę stojącego za jej plecami, a myśli o trzecim. To właśnie ma miejsce w tym świecie. To jest tak zwana miłość tego świata. Przejdźmy do następnego wersetu.

mac-citta mad-gata-prana bodhayantah porosparam...

"Myśli moich czystych wielbicieli pogrążone są we Mnie, życia ich są podporządkowane służbie dla Mnie, a rozmowy o Mnie, którymi oś¬wiecają się nawzajem, są dla nich źródłem ciągle wzbierającej rado¬ści i szczęścia."

Tak, więc Jest to rozwinięcie tej kwestii, że wielbiciele podpo¬rządkowują się Bogu całym swym sercem. Robią to i Jest to dla nich źródłem satysfakcji. Nie tak, że z tego powodu cierpią. Każdy szuka zadowolenia w swoich działaniach. Każdy szuka szczęścia, ale nikt go nie znajduje. A Jeśli już ktoś Ja znajdzie, jest ono tymczasowe. A z powodu lęku przed Jego tymczasowością, frustruje się. Dlatego żywa istota podróżuje z Jednego ciała do drugiego, z jednego życia do drugiego, szukając zadowolenia i poprzez swe działania, uwikłuje się w prawo karmy. Kilka dni temu Indradyumna Swami podał ciekawy przykład na to jak działa prawo karmy. Opowiadał, że gdy podróżo¬wał i nauczał w Amazonii, pewnego dnia łódź utknęła przy brzegu rzeki. Musiał wyjść na zewnątrz, a tam były ruchome piaski. Z tym, co nazywamy ruchomymi piaskami, wiąże się interesujący fenomen. Gdy utkniesz w ruchomych piaskach, im bardziej próbujesz się stamtąd wydostać, tym bardziej wciąga cię w dół. Było to przerażająca. Indradyumna Swami bardzo się przestraszył, bo gdy próbował wydostać się stamtąd, był Jeszcze bardziej wciągany, ze straszliwa, siłą. Tylko dzięki wysiłkowi siedmiu innych wielbicieli udało się go wyciągnąć do łódki. Tak, więc ten materialny świat Jest Jak ruchome piaski. Przychodzimy do tego materialnego świata i gdy tylko wchodzimy z nim w kontakt, wciąga nas coraz bardziej i bardziej w bajoro igno¬rancji. Myślimy:"O.K.Walczę w tym świecie i muszę się uwolnić."Każ¬dy próbuje się uwolnić. Każdy pragnie pewnej wolności, ma poczucie jakiegoś braku. Aby uzyskać tę wolność, podejmujemy coraz większa wysiłki. A jaki jest rezultat tych wysiłków? Stajemy się coraz bar¬dziej uwikłani.Tak działa prawo karmy. Na każdy czyn pojawia się re¬akcja. Chciałbym opowiedzieć pewną historię, podać wam pewien przy¬kład, pomóc wam uzmysłowić jak dokładne Jest prawo karmy. W ostat¬nim roku w jednej z włoskich gazet pojawił się artykuł o pożarze na jednej z wysp u wybrzeży Italii. Włosi mieli pewien system przeciw¬pożarowy. Mieli helikoptery z olbrzymimi pojemnikami, które zniżały się nad wodą, zanurzały pojemniki i napełniały je. Później leciały nad miejsce pożaru i wylewały zawartość pojemników. Po tym jak ugaszono pożar jacyś ludzie znaleźli tam ciało martwego człowieka na środku wyspy. Co ciekawsze, na tych zwłokach znajdował się strój płetwonurka. Co robił człowiek w stroju płetwonurka w lesie na śro¬dku tej wyspy? Myślę, że niektórzy z was już sobie uświadomili, co się stało.Ten człowiek pływał sobie w oceanie, w olbrzymim oceanie. Podleciał tam ten helikopter, wciągnął go wraz z wodą i rzucił w sam środek tego pożaru. „Prawdziwa historia. Jak to się stało? Czy to był wypadek? Czy kogokolwiek zadowoli takie wyjaśnienie: "O, to był wypadek"? Na rozległym oceanie...Przecież mogli zaczerpnąć wody z jakiegokolwiek innego miejsca, ale wybrali akurat to miejsce i zdarzyło się to, co się zdarzyło. Daje to pewna wyobrażenia, jak dokładne Jest prawo karmy. Tutaj Jest powiedziane, co wielbiciele Boga maj ą (...)

Tak, czasem zapominali, by zjeść. Jaki temat mógłby was tak pochło¬nąć, że zapomnielibyście o jedzeniu? To oznacza, że tematy o Krysznie, to, co nazywamy krsna-katha, są bardzo potężna. Nazywane są one krsna-katha w przeciwieństwie do tego, co nazywamy gramya-katha. Gramya-katha oznacza wszystko, tylko nie krsna-katha. Plotki. "Co przy¬jaciółka siostry twojego wujka na to odpowiedziała? Ps, ps, ps.. . O, naprawdę? A potem on powiedział, a potem ona powiedziała... Nap¬rawdę? Co jeszcze nowego? Bla bla bla bla bla..." Cały dzień na te¬mat tego, co w ogóle nie Jest istotne. Srccmya oznacza wioskę. Na wsi wszyscy mówią na temat wszystkich innych.. Każdy się martwi – co ona, on, oni myślą o mnie? Wielbiciel nie przejmuje się tym, co ktokolwiek inny o nim myśli. Przejmuje się tylko tym, co myśli Kryszna. Przejdźmy do następnego wersetu:

tesam satata-yuktanam bhajatam priti-purvakam
dadami buddi-yogam tam yena mam upayanti te

"Tym, którzy zawsze są Mi oddani i z miłością mi służą, Ja daję in¬teligencję, która do Mnie ich prowadzi."

Tak, więc mamy tu wyobrażanie słodkiego odwzajemniania się1 Pana tym, którzy próbują Mu się podporządkować. Nie jest łatwą rzeczą podporządkować się Bogu. Unikaliśmy podporządkowania się Bogu przez wiele, wiele żyć. Nie Jesteśmy nawet w stanie policzyć tych żyć. Kryszna bhuliya se jiva anatir bahir-mukha... – od niepamiętnych czasów zapominaliśmy o Krysznie i dlatego cierpimy z powodu powtarzających się narodzin i śmierci. Dlatego nie jest to zbyt łatwe, by nagle zmienić naszą politykę. Naszą polityka jest to, aby zapomnieć o Krysznie, dlatego próbujemy cieszyć się bez Kryszny. Lecz osoba, która po-dejmuje wysiłek, aby zrozumieć swoja, zależność od Kryszny, na pewno będzie się starała umieścić Krysznę w polityce swojego życia. Kryszna wyjaśnia tutaj, że odwzajemnia się takiej osobie pomaga jej. W tych szczególnych czasach szczególnie trudno jest podporządkować się Krysznie. Jest Kali yuga i jesteśmy leniwi, jeśli chodzi o życie du¬chowe. Pozwalamy także na bycie zawiedzonym przez fałszywych ego, fałszywych nauczycieli. W dodatku nasze życie jest bardzo krótkie, nie mamy zbyt wiele czasu na samorealizację. A poza tym Jesteśmy bardzo kłótliwi. Gdy tylko ktoś się z nami nie zgadza. Jesteśmy go¬towi się spierać. Obecnie o byle, co wszczyna się walki. Ponieważ lu¬dzie nie są w stanie nawet właściwie słuchać, ciągle wynikają nie¬porozumienia. Ktoś coś mówi, ktoś drugi nie usłyszy tego i myśli, że tamten ktoś powiedział coś innego i natychmiast rozpoczyna się wal¬ka. Pierwsza osoba mówi: "Przecież ja tego nie powiedziałem!" "Tak, powiedziałeś!" "Nie powiedziałem!!!" W tę i z powrotem. I nagle jeden wali drugiego prosto w nos. A oprócz tego jesteśmy zaw¬sze zaniepokojeni w swoim umyśle. Kiedy wielka ciężarówka przejedzie ulicą – jesteśmy zaniepokojeni. Albo pamiętamy, że ktoś nas obraził w tamtym tygodniu – i jesteśmy bardzo zaniepoko¬jeni w umyśle. Albo martwimy się, czy zdamy egzaminy – i znów niepo¬kój w umyśle. Jakkolwiek to nazwiecie, zawsze powoduje niepokój w umyśle. W Bhagavad-gicie jest opisane, że umysł tego, kto nie jest zaniepokojony, jest jak świeca w bezwietrznym miejscu.

yatha dipo nivata-stho nengate sopama simrta
yogino yata-cittasyaya yujnato yogam atmanah

Kto ma taki umysł? Więc w tym wieku bardzo trudno podporządkować się Krysznie. Ale: dadami buddhi yogam tam – Bóg jest tak łaskawy, że daje inteligencję, przez którą można Go zrozumieć. A w tym wieku sprawia to szczególnie łatwym, pojawia się jako Pan Caitanya i mó¬wi: "Po prostu intonuj Hare Kryszna i w ten sposób podporządkuj się Bogu. W Śrimad Bhagavatam Jest powiedziane:

krsna varnam tvisa krsnam sangopangas te parsaaam
yajnah sankirtanam-prayair-yajanti hi-sumedhasah

Ci, którzy są obdarzeni inteligencją, przyjmą radę Pana Caitanyi. W rzeczywistości instrukcje Pana Caitanyi, w jaki sposób podporządko¬wać się Bogu, są naszą jedyną szansą. Jak powiedziałem wcześniej, każdy ma jakąś koncepcję Boga, ale nikt nie ma pojęcia, w jaki spo-sób Mu się podporządkować. Wiec Pan Caitanya Jest Samym Bogiem. Po¬jawił się 500 lat temu i powiedział: "Oto Jest sposób, aby się pod¬porządkować:

harer nama harer nama harer nama eva kevalm
kalau nasty erva nasty eva nasty eva gatir anyatha

Powtórzył 3 razy: "Jest tylko jedna droga. Jedna droga, jedna możli¬wość." Gdy tylko to słyszymy, myślimy że gdzieś to już słyszeliśmy, że jest tylko jedna droga. Chrześcijanie mówią: "Jest tylko jedna droga." Wszyscy twierdzą: "Nasza droga jest jedyna." W Jugosławii skarżyła się pewna kobieta: "Wy wszyscy twierdzicie, że wasza droga Jest najlepsza." Odpowiedziałem jej: "My tego nie twierdzimy. Twier¬dzimy, że Kryszna Jest najlepszy." Jest różnica między tym, gdy mówi¬my, że my Jesteśmy najlepsi, a tym, że Kryszna jest najlepszy. Kto może twierdzić, że Jest tak wspaniały jak Kryszna? Rzucamy wyzwanie ka¬żdemu, by znalazł kogoś lepszego niż Kryszna. W ostatnim z tych werse¬tów Jest powiedziane:

tesam evanukampartham aham ajnana-jam tamah
naśayamy atma-bhava-stho jnana-di pena bhasvata

"Ja, który przebywam w ich sercach, rozpraszam świetlistą lampa wie¬dzy ciemność zrodzoną z ignorancji." Śrila Prabhupada wyjaśnia w znaczeniu, że Fan Caitanya nauczał intonowania:

hare kryszna hare kryszna kryszna kryszna hare hare,
hare rama hare rama rama rama hare hare

I tysiące ludzi podążały za Nim. Był On posądzany o to, że Jest sen¬tymentalny. "Ty po prostu intonujesz imiona Boga!" Lecz tutaj Kryszna stwierdza: "Ci, którzy są Moimi wielbicielami, nie są ignoranckimi głupcami. Jnama tivren – przynoszę lampę wiedzy, by rozproszyć ich ciemność." Ten materialny świat jest światem ciemności, ignorancji. Tak jak podczas nocy, gdy słońce jest schowane za horyzontem, wszę¬dzie jest ciemno. Gdyby nie pojawiło się słońce zawsze byłoby cie¬mno. Lecz świat duchowy nie Jest taki. W świecie duchowym wszystko jest samo jaśniejące. Wszystko i wszyscy jaśnieją – nie jakimś zwyk¬łym blaskiem, ale blaskiem wiedzy i samorealizacji. Faktycznie w świecie duchowym wszystko jest wspaniałe, bowiem jest osobowe. Pro¬blemem w tym świecie ciemności i ignorancji jest to, że jesteśmy usytuowani w atmosferze bezosobowości. Gdy będę mówił do tego harmonium, czy ono odpowie? Nie, po prostu będzie tu stało. W świecie duchowym, jeśli powiesz do kamienia leżącego przy drodze: "Mój dro¬gi kamieniu, czy mógłbyś się łaskawie przesunąć?" – on się przesunie. Tak, Śrila Prabhupada podał ten przykład. W świecie duchowym wszys¬tko jest osobowe: niebo, drzewa, góry, skały, woda w Yamunie – wszy¬stko. I oczywiście osoby w świecie duchowym są najbardziej wspania¬łymi osobami, dlatego, że pochłonięte są służbą dla Najwyższej Osoby – Kryszny. Kryszna odwzajemnia się każdej z niezliczonych żywych istot przebywających w świecie duchowym.

Tutaj w tym świecie nie odczuwa¬my odwzajemnienia ze strony Boga. Możemy czasem wołać z wielką szczerością: "Boże, przemów do mnie!" – lecz nie usłyszymy żadnej od¬powiedzi. Nie słyszymy żadnego głosu z nieba. Możemy wiec się sfru¬strować i dojść do konkluzji, że nie ma Boga. Ten materialny świat jest, bowiem miejscem kary. Naszą karą jest to, że jesteśmy oddziele¬ni od Boga, jesteśmy samotni. Znajdujemy się w wielkim osamotnieniu. Każdy w tym świecie jest samotny. Ludzie szukają przyjaźni, miłości. Wszyscy szukamy miłości. Tak, więc mamy garstkę przyjaciół. W rzeczy¬wistości większość ludzi nie ma zbyt wielu przyjaciół. A gdy znaj¬dziemy się w wyjątkowej sytuacji, kiedy naprawdę potrzebujemy pomo¬cy, kto okaże się naszym przyjacielem? Jeśli mamy szczęście, może jedna osoba przyjdzie nam z pomocą. Ale Kryszna mówi: "Ja przebywam w Twoim sercu." Także Jezus Chrystus powiedział: "Królestwo Boga jest w tobie." Co to oznacza w praktyce? Wiemy, że Bóg jest naszym naj¬lepszym przyjacielem, prawdziwym przyjacielem. Ale, w jaki sposób przywołać Jego przyjaźń, doświadczyć tej przyjaźni? Aby to osiągnąć musimy Mu się podporządkować. A podporządkowanie się oznacza zor¬ientowanie się, co jest Jego pragnieniem. Oczywiście w pewnym sensie Bóg nie ma pragnień. Bóg jest Najwyższym Niezależnym, wszechpo¬tężną Osobą i zawsze samo zadowolony. Ale ma jedno bardzo silne pra¬gnienie – byśmy się Mu podporządkowali. Ktoś może powiedzieć: "To brzmi jak koło przyczynowe. Więc aby podporządkować się, muszę się dowiedzieć, co Jest pragnieniem Boga. A co Jest pragnieniem Boga – abym Mu się podporządkował. Lecz Bóg chce, abyśmy podporządkowali się Mu w określony sposób, robiące określone rzeczy. Tym określonym sposobem na podporządkowanie się Mu Jest przede wszystkim intonowa¬nie Jego świętych imion i ułożenie naszego życia w ten sposób, aby¬śmy mogli umieścić Krysznę w centrum.

To nie oznacza, że musimy zmie¬nić nasze życia, ale raczej dostosować Je do tego, aby Kryszna znalazł się w centrum. Kiedyś Pan Caitanya i Jego wielbiciel Ramananda Raya przeprowadzili bardzo interesującą dyskusję. Pan Caitanya zachęcał Ramanandę Raya, by ten doszedł do ostatecznej konkluzji podporząd¬kowania się Bogu. Na początku Ramananda Raya cytował różne wersety z Bhagavad-gity. Pan Caitanya powiedział: "Tak, to jest w porządku, ale możesz powiedzieć coś więcej. "W pewnym momencie Ramacandra Raya zacytował pewien słynny werset wypowiedziany przez Pana Brahmę:, Jnana prayasa udapasya... – by podporządkować się Bogu, należy przede wszystkim porzucić wyspekulowane idee na temat Boga. Pozostań tam, gdzie jesteś, lecz zaangażuj swój umysł, inteligencję i słowa w słu¬żbę dla Pana. W ten sposób możesz pokonać Boga, który jest niepoko¬nany. Jita i ajita. Bóg jest ajita – to znaczy, że nie możesz to po¬konać. Ale jeśli po prostu zaangażujesz się w służbę – dla Niego, mo¬żesz Go pokonać. Nie jest to trudne. Możesz intonować, każdy może intonować. Kto nie może intonować? Wszyscy mamy języki i uszy i możemy intonować Hare Kryszna o jakiejkolwiek porze dnie i nocy. W czym trudność? Czy jest jakaś trudność? Więc intonujmy:

hare kryszna hare kryszna kryszna kryszna hare hare,
hare rama hare rama rama rama hare hare

i bądźmy szczęśliwi.

Tak, więc zakończę tutaj, a potem zaprezentuję pokaz slajdów z na¬szego nauczania w Chinach. [Tłumacz się pomylił, Kryszna-ksetra Prabhu mówi:] "Ten sam problem mamy na farmie – tłumaczenie!" Będzie także prasadam. Mam nadzieję, ze wszyscy jesteście zaznajomieni z prasadam. Ale mu¬szę was ostrzec odnośnie tego prasadam. Ja mogę pościć, bo zjadłem prasadam przed programem i wiem coc, czego wy nie wiecie. Mianowi¬cie nasz kucharz otrzymał dostawę świeżego chilli i wydaje się, że był szczęśliwy, że dostał to chilli. – Więc wszystko, co mogę powie¬dzieć to uważajcie!" Jest parę potraw, które...zresztą sami zoba¬czycie. Bardzo odświeżające dla wszystkich układów. Oczyszcza wszy¬stkie zmysły. W każdym razie mamy nadzieję, że Kryszna przyjął to ofiarowanie i będziemy mogli przyjąć prasadam. Tak, więc teraz możemy przejść do następnego punktu. Czy są jakieś pytania? Tak, więc wszyscy zgadzają się podporządkować Krysznie?

PYTANIE: Czy w świecie duchowym jest możliwe, by wszystkie osoby naraz miały darsan z Kryszną?

OPOWIEDŹ: Nie ma problemu. Bóg nie jest taki jak my, że może być tylko w jednym miejscu naraz. Pan rozprzestrzenia się w niezliczoną ilość form. Jest to szczegółowo wyjaśnione w tej książce w złotej okładce, która leży tam na półce. Jest tam objaśnienie, jak Pan roz¬przestrzenia się w różne formy. Potężni yogini mogą się rozprzest¬rzeniać, ale maksymalnie do ośmiu form. Lecz te formy będą dokład¬nie takie same, tak jak w telewizji można uzyskać z takich samych obrazów. Lecz Kryszna może równocześnie rozprzestrzenić się w tak wie¬le form robiąc tak wiele różnych rzeczy. Jest opisane, że Kryszna rozprzastrzenił się w 16 108 form, by działać jednocześnie jako 16 108 mężów w 16 108 pałacach. Narada Muni odwiedził Pana Krysznę w tych różnych pałacach, by zobaczyć, co On porabia. W Jednym Kryszna rozma¬wiał ze Swą żoną, w drugim bawił się ze Swymi dziećmi, a w trzecim – grał w szachy z przyjacielem.

PYTANIE: W ostatniej części Mahabharaty znajduje się pewna historia mówiąca o tyła, że po tym Jak Kryszna zabronił pić alkohol. Pandavowie złamali ten zakaz i z – tego powodu Kryszna nie mógł im pomóc. Później Kryszna został zabity przez myśliwego. Wiec wydaje się, że jest pewna niezgodność między Kryszna, z zakończeniem Mahabharaty a Kryszną z Bhagavad-gity?

ODPOWIEDŹ: Nie ma żadnej sprzeczności. Jest to wyjaśnione w Śrimad Bhagavatam, które jest dojrzałym owocem literatury wedyjsklej. Na¬zywane jest to mosala-lila. Po bitwie na polu Kuruksetra, w której zginęli prawie wszyscy wojownicy, ocalało tylko paru. To nie byli Pandavowie, ale członkowie dynastii Yadu, rodziny Kryszny. Wszystko zaczęło się, gdy jeden z młodszych członków dynastii Yadu chciał sobie zażartować. Miał na imię Samba. Więc Samba przebrał się w mło¬da. kobietę i wraz ze swoim przyjacielem poszedł do jakichś mędrców. Samba udawał kobietę w ciąży. Jego przyjaciel spytał mędrców: "Czy ta kobieta urodzi chłopca czy dziewczynkę?" Możecie sobie wyobrazić tych nastolatków, którzy stali tam i chichotali między sobą,:"Co też powiedzą, ci mędrcy?" Myśleli, że powiedzą: "To będzie dziewczynka" albo: "To będzie chłopiec" i zaczęli się śmiać: " Ha, ha, ha. ha!" Ale mędrcy, ponieważ byli mędrcami, a nie głupcami, nie przyjęli tego jako żart. Zdecydowali się otrzeźwić tych chłopców. Jeden s nich powiedział: "Ona urodzi żelazna kulę, która spowoduje zagładę dynastii Yadu" Samba, bowiem włożył sobie żelazna, kulę by wyglądać jak kobieta w ciąży?. Wtedy chłopcy się przerazili: "Co my narobi¬liśmy? Mędrcy przeklęli całą dynastię Yadu, by zginęła z powodu tej żelaznej kuli!" Wrócili, więc do Dvaraki i udali się do króla Ugraseny. Opowiedzieli mu wszystko, co się stało. Ugrasena także bardzo się tym przeraził i zdecydował, że tę kulę należy zetrzeć na pył a pył wrzucić do oceanu. Ody to zrobili, został mały kawałek, którego nie można było bardziej spiłować, więc wrzucili go do lasu. A żela¬zny proszek został wrzucony do oceanu. Ten żelazny proszek został wyrzucony na plażę i tam dzięki aranżacji Kryszny, stał się nasionami bambusa, a ten kawałek, który wyrzucono do lasu, znalazł myśliwy i zrobił z niego grot do strzały. W tym czasie członkowie dynastii Yadu udali się na piknik w to miejsce, gdzie rosły bambusy i zaczęli pić wino ryżowe...

 

Entuzjazm i determinacja w Świadomości Kryszny - Część 1
2015-04-23 01:51:51

Bhaktivedanta Manor, 27.05.1997

DZIEŃ PIERWSZY

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Zamierzam wprowadzić ten temat poprzez pracę Śrila Rupy Goswamiego, przetłumaczone przez Śrila Prabhupada w tej krótkiej, ale wspaniałej i głębokiej książce, Upadesamrcie – Nektarze Instrukcji. A później posłuchamy realizacji Radhanatha Swamiego na ten temat.

Chciałbym zacząć od własnej realizacji, że bardzo dużo entuzjazmu daje mi możliwość uczestniczenia w tym programie z Radhanathą Swamim, zwłaszcza kiedy przypomnę sobie jak dwa lata temu przebywałem w Jego wspaniałym towarzystwie w Varanasi w Indiach. W pewnym sensie błądziłem po tym starożytnym świętym mieście, kiedy na Moje szczęście natknąłem się na Jego Boską Miłość, który jak się okazało, jest wspaniałym, pierwszej klasy przewodnikiem po tym mieście, gdyż spędził tam całkiem sporo czasu. To było wspaniałe.

Czytałem też niektóre stwierdzenia Śrila Prabhupada odnośnie entuzjazmu, w czym pomogli mi bhaktowie, szukając w systemie komputerowym Bhaktivedanta Vedabase słowa "entuzjazm". Na szczęście mamy w tym systemie praktycznie rzecz biorąc wszystkie odnotowane słowa Śrila Prabhupada, tak więc bardzo łatwo można sprawdzić co mówił na dany temat. Zauważyłem, że w większości przypadków kiedy Śrila Prabhupada mówił o entuzjazmie, odnosił się do stwierdzenia Rupy Goswamiego, w którym przedstawia on entuzjazm razem z innymi elementami korzystnymi dla postępu w służbie oddania. Bardzo często podkreśla potrzebę entuzjazmu i często mówi, że być entuzjastycznym to to samo co być poważnym. Ludzie nie praktykujący służby oddania również mogą być entuzjastyczni i poważni, ale będą oni entuzjastyczni i poważni w sprawach innych niż Świadomość Krsny. Więc zasada entuzjazmu i życia poważnym to coś, co zasadniczo znamy, ale Rupa Goswami rozszerzył tę ideę entuzjazmu aby dać nam pojęcie o tym jak wrócić do Boga. Pomyślałem więc, że przeczytam trzeci z jego jedenastu wersetów. Trzeci werset opisuje utsahah, czyli entuzjazm. Sprawdziłem to również w słowniku; słowo to oznacza także "stałość", "odwaga". To interesujące; te rzeczy idą w parze.

Przeczytam sanskryt, tłumaczenie i może kawałek objaśnienia Nie będę czytał całości; To raczej długie znaczenie.

utsahan niocayat dhairyat tat-tat-karma-pravartanat
sanga-tiagat sato vritteh sadbhir bhaktih prasidhyati

Istnieje sześć czynników korzystnych dla pełnienia służby oddania. Są to: (1) entuzjazm; (2) podejmowanie wysiłków z ufnością; (3) cierpliwość; (4) działanie zgodne z zaleceniami pism objawionych (śravanam, kirtanam, visnoh smaranam – słuchanie, intonowanie i pamiętanie o Krsnie); (5) porzucenie towarzystwa niebhaktów; (6) podążanie śladami poprzednich acaryów. Tych sześć czynników gwarantuje odniesienie sukcesu w czystej służbie oddania.

ZNACZENIE: Służba oddania nie jest kwestią sentymentalnych spekulacji czy wyobrażonej ekstazy. Jej istotą jest praktyczne działanie. Śrila Rupa Gosvami w Bhaki-rasamrta-sindhu (1.1.11) definiuje służbę oddania w następujący sposób:

anyabhilasita-ounyam jnana-karmady-anavrtam
anukulyena krsnanu-oilanam bhaktir uttama

"Uttama bhakti, czyli czyste oddanie dla Boga, Najwyższej Osoby, Śri Krsny, wymaga pełnienia służby oddania w sposób korzystny dla Pana. Taka służba powinna być wolna od jakichkolwiek motywacji, od działania dla korzyści, impersonalnej jnany oraz innych egoistycznych pragnień".

Później Prabhupada przechodzi do szczegółowego określenia czym jest bhakti. Mówi, że jest to rodzaj kultywacji złożonej głównie z tych dziewięciu procesów: śravanam, kirtanam (słuchanie i intonowanie); visnu-smaranam (pamiętanie Visnu czy Krsny); pada-sevanam (służenie Panu); arcanam (oficjalna służba pod postacią czczenia Bóstwa w świątyni); vandanam dasyam (zostanie sługą Pana czy przyjęcie, zaabsorbowanie się misją Pana). I co jeszcze? Sakhyam, tak, stanie się przyjacielem Pana. I ostatnie? Atma-nivedanam, co to znaczy? Podporządkować się!!! Nie, tylko nie ja... Tak, podporządkuj się. Krsna chce abyśmy się Mu podporządkowali.

Werset, który Śrila Prabhupada cytuje na początku znaczenia, anyabhilasita-śunyam, zawsze przypomina mi tę chwilę kiedy miałem możliwość zadać Śrila Prabhupadzie pytanie na koniec wykładu. Dał wspaniały wykład z 14-tego wersetu 2-giego rozdziału Bhagavat-Gity, który mówi o tolerancji, o tym jak istotna dla postępu w życiu duchowym jest tolerancja wobec wszelkiego rodzaju trudności. Podkreślał konieczność porzucenia przywiązań materialnych. Zadałem więc klasyczne pytanie z dziedziny "jak możemy...?" Jak możemy porzucić materialne przywiązania? Odpowiedział:

anyabhilasita-ounyam jnana-karmady-anavrtam
anukulyena krsnanu-oilanam bhaktir uttama

Musisz zrozumieć jaki jest cel. Cel opisany jest w tym wersecie – celem jest czysta służba oddania, a to oznacza postawę wolną od przeszkód, czyli od tego co powstrzymuje nas od naszego naturalnego entuzjazmu do służenia Krsnie. To była dość długa odpowiedź. Śrila Prabhupada wgłębiał się w ten werset dość długo, a po wyjaśnieniu go zakończył stwierdzeniem, że tak naprawdę każdą umiejętność można zaangażować w służbę oddania, czyste bhakti. Można wykonywać dla Krsny przeróżne rodzaje służby. Wtedy wymienić całą listę różnych czynności jakie można wykonywać. Powiedział, że możesz gotować dla Krsny, możesz rozprowadzać książki dla Krsny, możesz czyścić świątynię dla Krsny, jest tak wiele rzeczy. Podał tę listę a na samym końcu powiedział "Możesz prowadzić samochód dla Krsny." To było dla mnie szczególnie istotne, gdyż w tym czasie byłem świątynnym kierowcą w tej świątyni. I nie sądzę, że ktokolwiek poinformował o tym wcześniej Śrila Prabhupada. To znaczy, to nie jest coś na co można by zwrócić uwagę Śrila Prabhupada w dużej świątyni, gdzie jest tylu bhaktów i dokąd przybył zaledwie dzień wcześniej. Tak czy inaczej wiedział, że jestem kierowcą świątynny... Byłem pod wrażeniem.

W każdym bądź razie, poprzez ten werset Rupy Gosvamiego Prabhupada sugeruje jak odnieść sukces poprzez zrozumienie naszego celu. Początkiem entuzjazmu w każdej dziedzinie jest możliwość przewidzenia, że osiągniemy cel do jakiego dążymy, czyż nie? Jeśli jesteś człowiekiem biznesu, który odnosi sukces, jesteś entuzjastyczny w swych dążeniach wiedząc, że robiąc stały wysiłek w interesach zyskasz na tym. Podobnie jest z bhakti. Ale w przypadku bhakti istnieje szczególne wyzwanie, ponieważ rezultatem jaki osiągamy nie jest nic materialnego. Nie ma w tym nic materialnego; to w pełni duchowe i dla tego ten rezultat nie jest zbyt namacalny. W pewnym sensie jest namacalny i Śrila Prabhupada często podaje pewne stwierdzenie ze Śrimad Bhagavatam jako test sprawdzający. Daje przykład jedzenia: jeśli jesteś głodny i jesz, nie potrzebujesz nikogo żeby stwierdzić, że jesteś zadowolony. Prawda? Jesteśmy głodni, jemy wspaniałe Krsna-prasadam; nie musimy pytać kogoś kto siedzi obok nas: "Przepraszam pana, czy ja jestem zadowolony?" Wiemy, że jedząc zostajemy odżywieni, głód zostaje zredukowany i jesteśmy zadowoleni. Podobnie jest z bhakti; kiedy robimy postęp w kierunku osiągnięcia naszego celu, uwalniamy się od materialnych tęsknot, materialnego przywiązania, przepełniamy się satysfakcją i osiągamy naszą prawdziwą pozycję – pozycję wiecznych ukochanych sług pana. Ale musimy jasno pamiętać o tym, że ta bhakti, to oddanie o którym mówimy, nie jest czymś materialnym. I dla tego czasami utrzymanie entuzjazmu jest pewnym wyzwaniem, ponieważ musimy utrzymać entuzjazm i determinację w oddaniu przez całe nasze życie.

(...) Łatwo jest zachować entuzjazm do czegoś przez krótki czas, ale zachować go przez całe życie – oto prawdziwa sztuka. Ale to się da zrobić. Jednym ze sposobów jest stałe pamiętanie o naszym celu. A jak pamiętać o celu? Jednym ze sposobów jaki mogę polecić jest obserwowanie zaawansowanych dusz, którym udaje się stale pamiętać o tym celu. A pierwszej klasy przykładem w tej dziedzinie za jakim możemy podążać jest Jego Boska Miłość A.C. Bhaktivedanta Swami Śrila Prabhupada. Nie ma żadnych wątpliwości co do jego entuzjazmu w służbie oddania. Przez całe życie, napotykając wszelkie trudności, wyzwania, rozczarowania czy sytuacje sytuację jakie moglibyśmy uznać za rozczarowujące, był zawsze w pełni zdeterminowany i entuzjastyczny i pozostając w tym nastroju radził nam abyśmy byli jemu podobni. Czasami myślimy "No tak, to jest Śrila Prabhupada, ale kimże ja jestem?" Ale trzeba również pamiętać, że Śrila Prabhupada jest naszym acaryą, założycielem acaryą, a acarya oznacza "ten, który naucza własnym przykładem." Nauczanie własnym przykładem oznacza, że powinniśmy za tym przykładem podążać; a pierwszą rzeczą z jakiej powinniśmy brać przykład jest entuzjazm Śrila Prabhupada. Możemy czerpać również entuzjazm od wielu wielbicieli, których obserwujemy i z którymi przebywamy.

Lubię często przypominać sobie krótki czas jaki spędziłem w towarzystwie jednego z moich braci duchowych, Bhaki-Tirthy Swamiego. Zanim został sannyasinem miałem możliwość podróżowania z nim po wschodnich Niemczech (Teraz to jedno państwo, ale wtedy były to komunistyczne Niemcy Wschodnie), Austrii i Jugosławii. Rozprowadzał on książki Śrila Prabhupada, zwłaszcza w bibliotekach i na uniwersytetach. Był w tej kwestii bardzo entuzjastyczny i dlatego odniósł wielki sukces. Mogę dodać, że jednym z elementów jego sadhany, które na pewno pomogły mu utrzymać ten entuzjazm czasami nawet w bardzo niebezpiecznych sytuacjach, było to, że każdego ranka intonował japa, maha-mantrę Hare Kryszna nie mniej niż 40 razy dziennie (przynajmniej kiedy ja z nim przebywałem). Jak ktoś jest w stanie znaleźć czas na wyintonowanie 42 rund dziennie? – nasuwa się pytanie. Cóż, wstawał najpóźniej o 230 rano. Ha, po całym dniu rozprowadzania książek Śrila Prabhupada. Jadł raz dziennie i to chyba niezbyt dużo. I dał mi pewną wskazówkę, która przez te lata pomogła mi zachować entuzjazm. Chodziło o to, że gdziekolwiek jesteś, w jakiejkolwiek sytuacji, czasami można by pomyśleć "Co ja tutaj robię? Powinienem być tam, w innej sytuacji. Dlaczego jestem tutaj?" Mówił, że kiedy rozprowadzał książki wśród profesorów, czasami ich reakcja była sprzeczna z jego oczekiwaniami, ale zawsze miał poczucie, że w taki czy inny sposób Kryszna umieścił go w tej sytuacji celowo. Jaki jest ten cel – mogę w tej chwili nie wiedzieć, ale jakiś cel jest. Mając to przekonanie, zawsze był bardzo entuzjastyczny w wykonywaniu służby oddania. "W taki czy inny sposób znalazłem się w tej sytuacji. W porządku, będę służył Krysznie."

Myślę, że możemy to zastosować w naszym życiu, ponieważ to fakt, że Kryszna stawia nas wszystkich w różnych sytuacjach. A wtedy, zamiast robić to co chcielibyśmy, lamentować czy myśleć "Och wolałbym znaleźć się w takiej czy takiej sytuacji. Myślę, że to byłoby lepsze dla mojej służby oddania, dla mojej świadomości Kryszny", możemy pomyśleć "Nie, Kryszna postawił mnie w tej sytuacji. On chce żeby coś się wydarzyło. No więc sprawdźmy o co chodzi, chcę kontynuować służbę dla Kryszny." I wtedy możemy być entuzjastyczni i nabyć jeszcze dwie inne spośród sześciu cech wymienianych przez Rupę Goswamiego, mianowicie niścaya, co znaczy "przekonanie" i dhairya – "cierpliwość." Możemy być cierpliwi i ufni, ufni, że "Jeśli po prostu będę w odpowiedni sposób podążał tym procesem Świadomości Kryszny i odpowiednio intonował mantrę Hare Kryszna słuchając jej uważnie, wiedząc, że ta mantra Hare Kryszna jest Samym Kryszną i jeśli będę cierpliwy..." Prabhupada daje przykład nowo poślubionej żony. Nie powinna ona oczekiwać, że będzie miała dziecko zaraz po ślubie. To wymaga czasu. Podobnie proces służby oddania wymaga czasu. Od jak dawna jesteśmy w tym materialnym świecie – tego nikt nie wie. Więc teraz, w tym życiu możemy wykorzystać nasz czas, aby wrócić z powrotem do Boga. Możemy być cierpliwi. Dla mnie była to wspaniała lekcja: gdziekolwiek jesteśmy – OK, w taki czy inny sposób Kryszna mnie tu umieścił, więc zrobię dla Niego co się da i będę entuzjastyczny.

Myślę, że tutaj przerwę, abyśmy mogli posłuchać Jego Świątobliwości Radhanatha Swamiego. Hare Krsna.

Śrila Radhanatha Swami:

om ajnana-timarandhasya...
vancakalpatarubhyao ca...
ori-krsna-caitanya prabhu-nityananda...
hare krsna hare krsna...

Jesteśmy bardzo wdzięczni Śri Krsna-Ksetrze Prabhu za niezwykle oświecający wykład o prawdziwej istocie świadomości Krsny, czyli o ciągłym entuzjaźmie do służenia. Nie będę mówił zbyt długo w obawie, że moglibyśmy zapomnieć niektóre z cudownych lekcji, jakie właśnie usłyszeliśmy od Krsna-Ksetry Prabhu.

Pewnego razu jeden z bhaktów zapytał Śrila Prabhupada jak stać się entuzjastycznym kiedy nie czujemy entuzjazmu, a Śrila Prabhupada wyjaśnił, że jeśli nie czujemy entuzjazmu, powinno się praktykować entuzjastyczne działanie jako wyrzeczenie – jako ofiarę dla przyjemności Krsny. Ponieważ takie wzniosłe cechy są tak na prawdę cechami duszy. Entuzjazm do służenia Krsnie jest wieczną naturą duszy. Istnieje tylko jeden sposób aby go rozbudzić w sobie te cechy – zadowolenie Krsny. Jeśli Krsna jest zadowolony z twojej służby poprzez to, jak zadowalasz swego mistrza duchowego, wielkich vaisnawów, rozbudza On prawdziwą, duchową, wzniosłą naturę duszy. Powinniśmy więc praktykować entuzjastyczne działanie jako wyrzeczeniu, nawet jeśli tego nie czujemy.

Prabhupada dawał przykład, że jeśli mieszkasz w świątyni powinieneś wstawać na mangala-arati. A czasami nie jesteśmy zbyt entuzjastyczni o 3:30 rano żeby wstać na mangala-arati. Ale powinniśmy praktykować entuzjastyczne działanie jako wyrzeczeniu – powinniśmy wyskoczyć, wziąć prysznic i przyjść do świątyni. A kiedy jesteśmy już przed Bóstwami, czasami nie mamy za dużo entuzjazmu do śpiewania i tańczenia. Jesteśmy zmęczeni, leniwi, w naszym umyśle jest mnóstwo myśli, które nas agitują. Ale jako wyrzeczenie praktykujemy entuzjastyczne działanie – tańczymy, śpiewamy, chwalimy Pana. W ten sposób entuzjazm ma być wyrzeczeniem. Jednego dnia czujemy entuzjazm, innego nie, ale nasza służba powinna być wciąż taka sama.

Wyjaśnił ten wspaniały 14 werset drugiego rozdziału Bhagavat-gity. Zostało tam powiedziane, że musimy tolerować umysł i zmysły. A Prabhupada wyjaśnił, że to oznacza, że musimy kontynuować naszą służbę z entuzjazmem i determinacją, bez względu na to co czujemy. Działając w ten sposób faktycznie pokazujemy guru i Krsnie, że chcemy być entuzjastyczni w służbie. A wtedy oni dają nam prawdziwy entuzjazm. Śrila Prabhupada zademonstrował ten rodzaj entuzjazmu. Nie ważne co stawało przed nim jako przeszkoda na drodze misji jego mistrza duchowego, zawsze był jednakowo entuzjastyczny do kontynuowania tej służby. To jest istotą braku przywiązania. Brak przywiązania oznacza, że jakiekolwiek owoce przychodzą, czy też nie przychodzą w zamian za naszą służbę, jakiekolwiek pojawiają się rezultaty, zawsze pozostajemy entuzjastyczni aby kontynuować, wiedząc że to zadowoli guru i Krsnę. To jest doskonałością życia. Nie rezultaty, ale sprawienie przyjemności. A Krsnie możemy sprawić przyjemność poprzez nasze pragnienie i wysiłki.

Kiedy Śrila Prabhupada na polecenie swego mistrza duchowego chciał zapoczątkować ten ruch w świecie zachodnim, pojechał z Vrindavan do Bombaju, a tam poszedł do Sumati Morarji, która była bardzo bogatą kobietą i właścicielką floty statków towarowych przywożących i wywożących różne towary przez ocean. Poprosił ją: Proszę, daj mi darmowy rejs do Nowego Jorku. A ona na to: To nie możliwe. Nie mogę, ponieważ szanuję cię i lubię. Jesteś starym człowiekiem, masz 69 lat i nigdy nie byłeś na Zachodzie. Tam jest bardzo zimno i niebezpiecznie i nie ma tam jedzenia odpowiedniego dla sadhu. Umrzesz. Nie mogę dać ci biletu. To byłoby jak podarowanie ci biletu do śmierci. Nie Swamiji, nauczaj tutaj, w Bombaju, w Indiach.

Prabhupada...Oto paramahamsa-acarya, posłany przez Krsnę aby przynieść najwyższe bogactwo świadomości Krsny. Przybył z wieścią i łaską Goloki Vrindavany, był najwyższym, transcendentalnym arystokratą świadomości Krsny na świecie. Nie dawał spokoju Sumati Morarji, czekał na nią praktycznie każdego dnia i prosił: "Proszę daj mi ten bilet." A ona mówiła: "Swamiji, proszę, nie proś mnie już więcej. Nie dam ci biletu." Aż któregoś dnia po prosu się uparł i powiedział: "Nie wyjdę dopóki nie dasz mi biletu."

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Strajk protestacyjny...

Śrila Radhanatha Swami: Tak. I dała mu ten bilet. A w czasie podróży, wszyscy znamy tę historię, wiemy jak cierpiał na chorobę morską, dwa ataki serca. I był sam. Nie było nikogo, kto mógłby mu pomóc poza Krsną. Mimo to, gdy przybył do Nowego Jorku był w pełni entuzjastyczny aby uczynić świat świadomym Krsny. Został posłany do Butler w Pensylwanii, gdzie znajdował się mały domek, gdzie zamieszkał i kompletnie zadziwił ludzi, z którymi żył. Czasami spotykamy Salli Agarwal, która mówi: "Był takim wspaniałym człowiekiem, ale nie byliśmy w stanie go zrozumieć." To była zupełnie obca kultura. Nikt nie chciał słuchać jego przekazu. Musiał gotować w kuchni, gdzie gotowano mięso. Dla sadhu z Vrindavan była to przerażająca sytuacja, ale on był całkowicie entuzjastyczny. Jego guru maharaja powiedział mu: "Rozprzestrzeniaj nauki Pana Caitanyi w języku angielskim na całym świecie", a on zamierzał to zrobić! Odnosząc sukces czy też nie, zamierzał umrzeć służąc z wielkim entuzjazmem swojemu guru. A kiedy zobaczył, że Butler w Pensylwanii nie było idealnym miejscem na utworzenie światowego ruchu, pojechał sam do Nowego Jorku. Nie miał pieniędzy ani poparcia. Nikt tak naprawdę nie słuchał jego przekazu. Spotkał pewnego nauczyciela jogi, dr Mishrę, który zrozumiał, że Prabhupada był bardzo, bardzo wielką, świętą osobą. Powiedział mu więc: "Możesz przyjść i dać wykład w moim Instytucie Jogi." Ale był jeden problem, gdyż dr Mishra był Mayavadim. Powiedział coś, a Prabhupada przedstawiał argumenty zupełnie przeciwne [śmiech]. Dla dr Mishry było to bardzo krępujące, gdyż nie potrafił odpowiedzieć na argumenty Prabhupada. Więc po jakimś czasie powiedział mu (często przeprowadzali dyskusje filozoficzne): "Lepiej żebyś nie przemawiał w moim Instytucie Jogi, ponieważ to wprowadza zbyt dużo zamieszania, ale możesz prowadzić kirtany." Więc Prabhupada siadał w tyle – możecie sobie wyobrazić? Śrila Prabhupada, taka osobistość, a to było jedyne udogodnienie jakie mu udostępniono; nawet nie pozwolono mu mówić, ale był całkowicie entuzjastyczny. Całkowicie entuzjastyczny. Prowadził swój kirtan siedząc w tyle. Przychodzili jacyś ludzie, przychodzili niektórzy ze studentów dr Mishry aby się z nim zobaczyć, a on zapraszał ich do swojego domu. Przygotowywał prasadam i nauczał. Jakąkolwiek szansę dostawał, był entuzjastyczny aby ją przyjąć. A później na Bowery, jeden z chłopców bardzo się nim zainteresował.

Spotkałem kiedyś jedną z osób, które nauczał na samym początku, w 1965. Powiedział mi, że w całym Instytucie dr Mishry był jedyną osobą zainteresowaną Śrila Prabhupadem. Prabhupada zabrał go do domu. Był jedynym chłopcem. I w dodatku z medycznego punktu widzenia był szalony. Nawet dziś nie jest do końca zdrowy na umyśle, a wtedy było to jeszcze silniejsze.

Prabhupada wziął go po prostu do domu i pokazał mu jak zrobić kirtan i jak intonować japa, nauczał go, dawał mu osobiste, prywatne wykłady z Bhagavad-gity. Ten człowiek zabierał go na rynek, gdzie Prabhupada kupował warzywa i ziarno i jak powiedział, Prabhupada robił to w bardzo dziwny sposób. Ponieważ w Indiach każdy się handluje. Idziesz do kupca, on podaje ci cenę, a ty podajesz niższą i negocjujecie aż w końcu... zawsze tak jest. Poszli więc do wielkiego, wielkiego supermarketu w Nowym Jorku, gdzie wszystko ma naklejkę z ceną i gdzie są kasy; podszedł do kasy, a oni (imitując kasę) – wypisano odpowiedni rachunek i powiedzieli: "Jest pan winien sześć dolarów." Prabhupada powiedział: "Dam wam dwa dolary". [śmiech]. A ten chłopak, który z nim był powiedział: "Swamiji, co robisz?" A on odpowiedział: "Nie możemy marnować pieniędzy Krsny" [śmiech]. Kłócił się więc z tą kobietą. Był bardzo łagodnym i pokornym sadhu ale stanowczym w swym postanowieniu, że zapłaci tylko dwa z sześciu dolarów wypisanych na rachunku. Ostatecznie była ona tak oczarowana Prabhupadem, że wyjęła cztery dolary z własnej portmonetki i powiedziała: "Weź" [śmiech].

A później Prabhupada gotował! Gotował całą ucztę dla tego jednego szalonego chłopca! Miał cały program z ucztą niedzielną dla jednej osoby, a po ugotowaniu nakładał mu i razem jedli. Później Prabhupada mył wszystko i obaj kładli się na lewym boku. Nauczył go jak sadhu kładą się na lewym boku po prasadam i nauczał go. Był tak entuzjastyczny.

W jakiś sposób ten chłopak zniknął. Ale wtedy pojawił się następny. Miał swoje mieszkanie, kawalerkę i zaprosił Prabhupada aby z nim zamieszkał. I Prabhupada przeniósł się tam. Ten chłopak trochę go słuchał, mimo że brał narkotyki itd. Prabhupada był tak entuzjastyczny aby dać tej osobie świadomość Krsny, że to stało się początkiem światowej misji. Napisał nawet do swoich braci duchowych, przyjaciół w Indiach, mówiąc: "Wydaje się, że mamy już miejsce na założenie pierwszego ośrodka międzynarodowego towarzystwa." Był taki entuzjastyczny. Pewnego dnia ten chłopak zażył LSD, oszalał i groził, że zabije Prabhupada, więc Prabhupada musiał się wyprowadzić.

W innym miejscu w którym mieszkał pisał książkę na maszynie, ale złodzieje ukradli mu tę maszynę. Nie miał nic, ale mimo to był entuzjastyczny, nic nie było w stanie go zranić. Napisał do swoich braci duchowych, do pewnych osób, które były głowami wielkich, wielkich math w Indiach: "Proszę przyślijcie trochę osób i przeznaczmy nasze pieniądze na założenie ośrodka. Ten ośrodek może podlegać pod Was, ale załóżmy go w Nowym Jorku i zacznijmy spełniać pragnienie naszego Guru Maharaja i Pana Caitanyi, aby rozprzestrzeniać świadomość Krsny na całym świecie." A jego brat duchowy odpowiedział: "Nie, nie wierzymy w Twój sukces, naszym zdaniem to niemożliwe. Powinieneś raczej wrócić do Indii i pomóc nam nauczać tutaj."

Kompletne rozczarowanie. Wtedy napisał do Sumati Morarji, była ona wielbicielką Śri Nathji – powiedział: " Założę świątynie Śri Nathji w Nowym Jorku, po prostu przyślij mi pieniądze na założenie ośrodka." A ona powiedziała: "Swamiji, to niemożliwe. Nie możesz założyć świątyni Krsny na Zachodzie."

Nikt nie przysłał żadnych pieniędzy; nikt nie przysłał żadnych ludzi do pomocy. Samo rozczarowanie. A mimo to on cały czas był taki entuzjastyczny aby służyć swojemu Guru Maharajowi. Obojętnie czy przynosiło to rezultaty czy też nie, on był entuzjastyczny, ponieważ wiedział: to zadowala Krsnę. Na tym polega entuzjazm. Łatwo być entuzjastycznym gdy wszyscy cię chwalą, a twoja służba przynosi wielkie rezultaty. Ale czy będziesz tak samo entuzjastyczny gdy każdy będzie cię za coś winił, zapomni o tobie i nie będzie żadnych rezultatów? Śrila Prabhupada był entuzjastyczny nie mając nic. Utrzymywał entuzjazm przez wszystkie lata zmagań – nawet zanim wyjechał z Indii, spędził w Jancy cały rok tworząc cały ośrodek, Ligę Bhaktów, z ogromnym entuzjazmem. Pewnego dnia jakaś organizacja wyrzuciła ich stamtąd i nic mu nie zostało...nic poza entuzjazmem do służby. Krsna stawiał go w takich sytuacjach aby pokazać kim jest Vaisnava. Jaka jest kwalifikacja do świadomości Krsny. Tą kwalifikacją jest entuzjazm do służby. I cierpliwość. Rupa Goswami powiedział, że to są symptomy prawdziwego podporządkowania – entuzjazm i cierpliwość. Cierpliwość oznacza, że zawsze będę całkowicie entuzjastyczny w swojej służbie, a to czy rezzultat – czy to fizyczny, czy też rezultat w postaci oczyszczenia serca i miłości do Krsny – przyjdzie dziś, czy za dzięsięc milionów narodzin, nie ma znaczenia. Krsna będzie zadowolony, mój Guru Maharaja będzie zadowolony.

Ponieważ Mukunda Datta przebywał z impersonalistami Pan Caitanya powiedział: "Nigdy już nie pozwolę mu zobaczyć się ze mną." Więc Mukunda zaczął płakać i wołać: " Czy On kiedykolwiek pozwoli mi się jeszcze z nim zobaczyć?" I Śrivasa powiedział Panu Caitanyi: " Mukunda chce wiedzieć czy kiedykolwiek mu się pokażesz." A Pan Caitanya w wielkim gniewie powiedział: "Zobaczy mnie za dziesięć milionów narodzin" A kiedy Mukunda Datta usłyszał to, zaczął tańczyć w ekstazie. "Zobaczę... za jedyne dziesięć milionów narodzin zobaczę Pana!" Był niesamowicie szczęśliwy, bardzo radosny, miał coś na co mógł z niecierpliwością czekać. W świadomości Krsny zobaczenie Pana Caitanyi jest ogromnym błogosławieństwem. W porównaniu z tym dziesięć milionów narodzin jest niczym. Odczekanie dziesięciu milionów narodzin to nic takiego kiedy zrozumiemy co będziemy mogli wtedy ujrzeć. Dlatego tańczył tak radośnie. A Pan Caitanya, widząc jego entuzjazm i cierpliwość natychmiast stał się łaskawy i powiedział Śrivasie: "Przyprowadź go TERAZ, już TERAZ chcę mu się pokazać." Więc Śrivasa poszedł do niego i powiedział: "Gauranga Mahaprabhu chce się z tobą wiedzieć, chce ci się objawić TERAZ!" Ale Mukunda był w takiej ekstazie myśląc o tym, że to tylko dziesięć milionów narodzin, że nawet nie słyszał Śrivasa. Śrivasa mówił: " Chodź, chodź! Teraz! Teraz!" A on tylko: "Za dziesięć milionów narodzin zobaczę!" Musieli go w jakiś sposób uspokoić i przyprowadzić do Pana Caitanyi, który umieścił swoje lotosowe stopy na jego głowie. Powiedział: "Zadowoliłeś mnie swoim entuzjazmem, swoją cierpliwością i podporządkowaniem."

Są to przykłady na to, że musimy walczyć o to, aby stało się to celem naszego życia. Doskonałość życia to po prostu zadowolenie Kryszny. Samsiddhir hari-tosanam. To jedyny sposób w jaki możemy zadowolić Krysznę. Śrila Bhaktisiddhanta Sarasvati Thakur powiedział, że w nauczaniu świadomości Kryszny najważniejszą cechą jest entuzjazm. Mówi on: "Jeśli nauczający nie ma entuzjazmu, jest martwy." Bez entuzjazmu do służenia jesteśmy duchowo martwi. Służba oddania to największe szczęście. To największe błogosławieństwo w całym stworzeniu. I kiedy przychodzi do nas ta możliwość służenia powinniśmy pokazać Krsnie jak bardzo tego chcemy poprzez nasz entuzjazm do służenia. Więc nie martwcie się o to, co czujecie. Użyjcie inteligencji i zrozumcie jaki jest cel życia i jak go osiągnąć, a uczucia odłóżcie na bok. Jednego dnia czujecie entuzjazm do intonowania, do służenia, do czytania, do przebywania w towarzystwie bhaktów, a innego dnia jest wręcz odwrotnie. To wszystko jest miotaniem się umysłu. Trzeba odłożyć umysł na bok. Pod przewodnictwem guru, sadhu i śastr, w każdych okolicznościach należy być entuzjastycznym w wypełnianiu służby oddania, entuzjastycznym w służeniu guru, służeniu vaisnawom, służeniu Krsnie i intonowaniu Świętych Imion. Hare Krsna, Hare Krsna, Krsna Krsna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare.

Krsna Ksetra Prabhu jest wspaniałym przykładem takiego entuzjazmu w służbie oddania. Nauczając w państwach komunistycznych, w obliczu wielu trudności i niebezpieczeństw, nawet ryzyka śmierci, pozostał w pełni entuzjastyczny do nauczania świadomości Krsny. Takie przykłady są najcenniejszymi darami Krsny w naszym życiu. Jesteśmy więc bardzo wdzięczni, składamy pokłony Śrila Krsna Ksetrze Prabhu...

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Visnu! Visnu! [śmiech]

Śrila Radhanatha Swami: ...Zawsze intonuje imiona Visnu... [śmiech]. Jeśli są jakieś pytania obaj możemy postarać się odpowiedzieć. Czy ktoś chciałby zadać jakieś pytanie? Dam ci mikrofon, może wtedy będą zadawać pytania [śmiech].

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Ty miałeś pytanie, ale to chyba było pytanie do Maharaja.

Bhakta 1: Ktoś robi co może i [niewyraźnie] entuzjastycznie, a jacyś bhaktowie myślą, że jego entuzjazm jest czymś mechanicznym. Entuzjazm niektórych bhaktów jest źle rozumiany. Co można z tym zrobić? Najpierw robiłem [niewyraźnie], ale ktoś miał inne zdanie na ten temat. Czy powinniśmy przestać robić śmieszne rzeczy na jego oczach? Czy można robić to po kryjomu, ponieważ osoba która jest [niewyraźnie] może być na nas zła itd. Co mamy robić? Czy nie robić tego na jego oczach? [pytania nie są zbyt wyraźnie nagrane].

Śrila Krsna Ksetra Dasa: hmm, dwa różne style entuzjazmu. Ha – Ha. Skomentuję to od strony technicznej, a później Maharaja może będzie mógł dać bardziej praktyczny... [przerwa] Jest 25 tak zwanych tatastha-laksana, czyli zewnętrznych cech. Ale jest tylko jedna cecha podstawowa zwana svarupa-laksana. I tą podstawową spośród 26 cech jest podporządkowanie Krsnie, pragnienie podporządkowania Krsnie, z którego z biegiem czasu zamanifestują się wszystkie inne cechy. Kiedy widzimy wysiłki innych bhaktów w praktykowaniu świadomości Krsny, najlepiej będzie dla nas wszystkich jeśli je sobie zapamiętamy. Ponieważ kiedy pamiętamy, że każdy robi wysiłek aby zaangażować się w służbę oddania, choćby to było bardzo niedoskonałe, zawsze jest tam svarupa-laksana, ta najważniejsza cecha, którą powinniśmy podziwiać, chwalić ją i rozwijać. A wszystkie niedoskonałości jakie mogą się pojawić odnośnie pozostałych 26 cech, czy jakiekolwiek niedociągnięcia – to nie jest problem. Z biegiem czasu te cechy zamanifestują się.

Masz więc entuzjazm aby służyć Krsnie i sam dla siebie wiesz, że twoim pragnieniem jest podporządkowanie się Krsnie. Myślę więc, że nie powinieneś tracić wiary w to. Może mógłbyś w jakiś sposób przekazać tej osobie, która myśli, że to ... cokolwiek może jej się wydawać, że w tym co robisz jest coś więcej niż to co widać na zewnątrz. Coś do dodania? [do Radhanathy Swamiego].

Może możnaby przesunąć tą ... przeszkodę [przesuwając mikrofon].

Śrila Radhanatha Swami: Czy mogę zadać Ci jedno pytanie?

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Nie [śmiech].

Śrila Radhanatha Swami: Może będziesz kontynuował? Podoba mi się Twoja odpowiedź.

Bhakta 1: Nie wszystko zrozumiałem.

Śrila Radhanatha Swami: Nie zrozumiałeś?

Bhakta 1: To chyba moja wina...

Śrila Radhanatha Swami: Haribol. To chyba też przyczyna twojego pytania. [śmiech].

Nasz entuzjazm do służby oddania będzie testowany na wiele sposobów, ale musimy pozostać entuzjastycznymi. Ale jednocześnie kiedy jakiś bhakta twierdzi, że twój entuzjazm spowodowany jest bardziej twoimi egoistycznymi pobudkami niż służbą dla Krsny – czy o to ci chodzi?

Bhakta 1: Tak.

Śrila Radhanatha Swami: Radziłbym ci abyś potraktował słowa tego bhakty jako wiadomość pochodzącą od Krsny i był bardziej pokorny. Ale powinieneś też być bardziej entuzjastyczny. Nie powinniśmy wyrzekać się czegoś w sztuczny sposób, ponieważ entuzjastyczna służba jest lekarstwem leczącym fałszywe ego. Jeśli ktoś oskarża cię o służbę na platformie ego ...

Tak naprawdę, zawsze jest jakieś ego w twojej służbie, mojej służbie, czy kogokolwiek innego. Chyba że jesteś całkowicie czystym paramahamsą. Zawsze jest jakieś ego i zawsze powinniśmy starać się robić postęp przez stanie się bardziej pokornym, wolnym od ego. Ale entuzjastyczna służba jest lekarstwem. Jeśłi z powodu czyichś narzekań porzucamy ten entuzjazm do służenia, nie ma szans abyśmy kiedykolwiek pokonali nasze wady. Musimy być więc bardziej entuzjastyczni i nigdy pod żadnym pozorem nie porzucać służby, jeśli mamy błogosławieństwa wielkich dusz.

Ale równocześnie powinniśmy zawsze być bardzo wdzięczni każdemu kto próbuje poprawić jakość naszej służby – ponieważ wszyscy pragniemy uznania, gloryfikacji i prestiżu za to, co robimy. A zasadą nauk Caitanyi Mahaprabhu jest:

trnad api sunicena taror api sahisnuna
amanina manadena kirtaniyah sada harih

Być pokornym jak słoma na ulicy, tolerancyjnym jak drzewo, zawsze gotowym do ofiarowania pełnego szacunku innym, nieoczekując szacunku w zamian. Więc jeśli ktoś z nas w ten sposób oskarża powinniśmy przyjąć pokorną postawę i powiedzieć: "Tak, dziękuję ci prabhu. Próbujesz poprawić jakość mojej służby oddania. Proszę módl się za mnie" i kontynuować swoją służbę oddania. A Krsna pomoże. Czy to odpowiada na twoje pytanie? Rozumiesz?

Bhakta 1: Tak, dziękuję. Nie ma problemu. Bardzo dziękuję Maharaja.

Śrila Radhanatha Swami: Nie mówię tylko do ciebie. Mówię do siebie i do wszystkich, ale w tym również do ciebie [śmiech].

Bhakta 2: ... w instrukcjach Śrila Rupy Gosvamiego, sunyabhilasita śunyam, opisuje on czystą służbę oddania. Zastanawiam się kiedy na początkowych etapach służby oddania łatwiej być entuzjastycznym. Jeśli coś robisz... [niewyraźnie]... robisz cokolwiek z czystym oddaniem, cokolwiek trzeba zrobić, robisz to z entuzjazmem. Na początku to może być bardzo trudne. Czy zatem lepiej jest robić coś do czego w bardziej naturalny sposób czujemy entuzjazm, czy zmagać się z czymś, co przekracza nasze możliwości? A może robić coś stopniowo [niewyraźnie]... to oczyści nas tak, że będziemy w stanie robić rzeczy, do których byliśmy mniej zainspirowani w poprzednich warunkach?

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Twoja kolei...

Śrila Radhanatha Swami: [śmieje się] Nie będę w stanie odpowiedzieć, nie słuchałem zbyt uważnie. [śmiech] Ale i tak spróbuję.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Jestem pewien, że zrobisz to dobrze.

Śrila Radhanatha Swami: Powinieneś intonować Hare Krsna i być szczęśliwym [śmiech]. Są różne poziomy podporządkowania. Robienie tego co chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy dla Krsny jest z pewnością świadomością Krsny, ale na bardzo niskim poziomie. Działając w ten sposób robimy zaledwie minimalny postęp. Podporządkowanie Krsnie oznacza przedkładanie tego co chce Krsna ponad wszystko inne. Bhagavad-gita została wypowiedziana z tej platformy. Arjuna był skłonny porzucić walkę, odejść i żyć w spokoju intonując hari-nama gdzieś indziej. A Krsna powiedział mu: "Moim pragnieniem jest abyś walczył w tej wojnie. A teraz zrób jak uważasz." I doskonałością Arjuny jest to, że chciał odłożyć na bok swoją własną koncepcję i przyjąć pragnienie Krsny jako swój sposób na życie. To jest podporządkowanie. Lepiej więc robić co chcemy, kiedy chcemy, jak chcemy i z kim chcemy, niż opuścić świadomość Krsny, jeśli oczywiście jesteśmy w stanie robić to dla Krsny. Nigdy nie powinno się nikogo do tego zniechęcać. To poziom na jakim on sam chce być. Ale jeśli chodzi o tych, którzy są rzeczywiście poważni odnośnie świadomości Krsny, chcemy ich nauczać aby doszli do wyższego etapu. I moją radą w tej kwestii dla szczerego bhakty jest: Są wielbiciele pod których kontrolą pracujemy, powinniśmy mieć jakieś duchowe przewodnictwo. Możemy przedstawić tym osobom swoje koncepcję i zapytać: "To płynie z mojego sera, to moje pragnienie, to co chciałbym robić. A teraz powiedz mi jak mogę najlepiej służyć." To jest wyższa platforma, to bardziej zadowala Krsnę. A potem trzeba to zrobić.

Teraz Krsna Ksetra Prabhu poda nam techniczne zrozumienie tego pytania.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Intonuj Hare Krsna, Hare Krsna, Krsna Krsna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare.

Śrila Radhanatha Swami: Haribol. To były Twoje własne słowa. Przy ostatnim pytaniu powiedziałeś, że będziesz dawał techniczne...

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Nie. Hmm. Cóż. Jedna rzecz przychodzi mi do głowy.

Twoje pytanie wskazuje, że pojawia się niepewność, że nie potrafię zrobić tego o co mnie proszą. Czy może tak być?

Bhakta 2: Zdarza się... Tak jak Arjuna. To znaczy Arjuna jest wielkim wojownikiem. Nie poproszono go o coś, czego nie był w stanie zrobić.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: ... czego nie był w stanie zrobić. Właśnie dokładnie o to mi chodzi. Jeśli rzeczywiście mamy wiarę w Krsnę i guru, powinniśmy być przekonani, że "poproszono mnie o zrobienie czegoś, co tak naprawdę mogę zrobić, chociaż mogę nie wiedzieć jak." Wydaje mi się, że w pewien sposób jest to powiązane z przykładem Bhakti Tirthy Swamiego, jaki podałem.

Możesz się znaleźć w jakiejś sytuacji, nie masz pojęcia co tak naprawdę tam robisz, ale masz rodzaj misji, czy służby, coś o co cię poproszono. Więc w porządku: Krsna mnie tu umieścił, sprawdzę więc co mogę zrobić.

Okazuje się, że jest to częścią tej recepty jaką daje nam Rupa Goswami ( teraz wchodzę w techniczne szczegóły ). To utsahan niścayat thairyat – to przekonanie.

Jednym z aspektów przekonania jest myślenie, że poprzez zaangażowanie w służbę oddania osiągnę świadomość Krsny. To jeśli chodzi o przekonanie na większą skalę. Ale jest też szybciej osiągalny aspekt: "Krsna chce abym wykonał tę służbę. W porządku. Chcę zrobić co w mojej mocy. Może miałbym większą ochotę, czy umiejętności żeby robić coś innego. Według własnej oceny mogę nie mieć żadnych zdolności do tego, o co mnie poproszono. Mimo to w porządku, spróbuję." To jest inny, bardzo ważny aspekt przekonania.

Bhakta 3: ... [niewyraźnie] Śrila Prabhupada ... [niewyraźnie] wielu uczniów w listach. Są listy, w których Śrila Prabhupada karci niektórych swych reprezentantów za zbyt ostre [niewyraźnie] względem innych. Czy wskazuje to na to, że jest pewien element... [?] bycia podporządkowanym entuzjazmowi [niewyraźnie]? Innymi słowy [niewyraźnie]...jak autorytet zamiast [?]. Ponieważ mówisz, że Krsna chce żebyśmy byli entuzjastyczni. Moje pytanie brzmi: Czy poza tym entuzjazmem... [niewyraźnie]?

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Czy w tym przykładzie, który podałeś Prabhupada karci zarządzających bhaktów, którzy karcili młodszych wielbicieli? * Nie jestem całkowicie pewien.

Bhakta 3: Rozumiem, że jeśli entuzjazm młodszego bhakty jest podtrzymywany, nie będzie on niepokojony przez żadne trudności w jakich może się znaleźć, ale będzie je widział jako aranżacje Krsny. W takim razie może Śrila Prabhupada ganił zarządzających za złe używanie jego autorytetu.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak. I z pewnością widział to w doskonały sposób. Widział, że są młodzi bhaktowie, którzy są entuzjastyczni, ale ich płomień służby oddani, świadomości Krsny, jest bardzo mały i dlatego musi być ostrożnie rozniecany. Widział też, że niektórzy bhaktowie, może nie z powodu złośliwości, ale ich własnej niedojrzałość, chcą zgasić ten mały płomień, tę iskierkę. Więc Śrila Prabhupada powstrzymywał ich od tego. Nietrudno to zrozumieć. Wciąż nie jestem do końca pewien o co pytasz, czy młodszy bhakta jest uważany za zbyt mało entuzjastycznego?

Bhakta 3: Tak. Czy to tylko kwestia samego entuzjazmu?

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Aha. Chodzi nie tylko o jego entuzjazm, ale również o jego pozycję jako początkującego w służbie oddania i dlatego nie oczekuje się, że poradzi sobie z nadmiernym karceniem. Jakiś komentarz?

Śrila Radhanatha Swami: Jakieś inne pytania? Tak.

Hinduski Gość: Maharaja: Hare Krsna; Hare Krsna, Krsna Ksetra Prabhu. Moje pytanie jest chyba dość skomplikowane...[niewyraźnie]. Chcę po prostu służyć jak sługa sługi sługi [niewyraźnie], ale [niewyraźnie] prawidłowe... Towarzysze Radharani służą Krsnie, odbierają mniejszą przyjemność niż ci słudzy, którzy pomagają Radharani w Jej służbie dla Krsny. To są gopi i manjari. One albo otrzymują Jej własną miłość bezpośrednio od Krsny, w większym stopniu niż towarzysze Krsny. Więc czy na mojej pozycji naturalnym będzie służenie sługom, którzy służą tylko guru, czy uczniom Śrila Prabhupada, czy też poszukiwanie mistrza duchowego i otrzymanie inicjacji? [niewyraźnie] na to?

Śrila Radhanatha Swami: Zaraz zabrzmi koncha [koncha brzmi, śmiech] odpowiem więc bardzo szybko. Bycie sługą sługi sługi oznacza przekazywanie instrukcji z mistrza na mistrza mistrza. A co to za instrukcję? Podporządkować się i przyjąć śluby od odpowiedniego mistrza duchowego. Musimy zrozumieć, że służba oznacza pokorne słuchanie i stosowanie tych instrukcji w życiu. Inną ważną instrukcją jest intonowanie Świętych Imion Pana. Czy zrobimy teraz kirtan?

Bhaktowie: Tak, haribol!

Entuzjazm i determinacja w Świadomości Kryszny - Część 2
2015-04-23 01:52:24

Bhaktivedanta Manor, 28.05.1997

DZIEŃ DRUGI

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Hare Krsna. Rozumiem, że mamy kontynuować dyskusję z wczorajszego wieczoru, prawda? Entuzjazm i determinacja w świadomości Krsny. Niestety nie ma już z nami Jego Świątobliwości Radhanathy Swamiego, który jest wcieleniem entuzjazmu i determinacji i od którego możemy uczyć się tych cech.

Możemy przeczytać fragmenty słów Śrila Prabhupada ponieważ, jak wspomniałem wczoraj, istnieją pewne fragmenty na ten temat w wypowiedziach i pismach Śrila Prabhupada. Mam ich tu całkiem sporo. Może od tego zaczniemy. Myślałem też, że możemy poprowadzić coś co będzie wyglądać bardziej jak dyskusja, a nie wykład. Czasami bhaktowie mówią – zazwyczaj w kontekście zarządzania, ale można to również przeprowadzić w związku z kulturą duchową – o burzy mózgów, dzięki której możemy podzielić się naszymi pomysłami na to jak stać się bardziej entuzjastycznym. To inny pomysł. Zobaczmy więc co tu mamy.

OK., zacznijmy od tego co Śrila Prabhupada powiedział o dobie samym. Radhanatha Swami powiedział wczoraj jak wspaniałym przykładem entuzjazmu i determinacji był Śrila Prabhupada: Przekraczał wszelkie przeszkody. Jest to rodzaj definicji entuzjazmu – że ktoś trwa przy swoim pomimo trudności. Chyba nikt z nas nie miałby kłopotu z dostrzeżeniem tych różnych trudności, tak mentalnych jak i fizycznych.

Jest mnóstwo przeszkód w służbie oddania. Ale Śrila Prabhupada tak wspaniale pokazał jak wszystkie te przeszkody mogą być pokonane przez determinację i entuzjazm. Prabhupada mówi o sobie:

"Powinno się zachęcać ludzi. Utsaha. Utsaha. Utsaha jest częścią bhakti. Najpierw jest utsaha. Tak jak ten chłopak – nie przyszedł tutaj, nie ma więc utsaha, entuzjazmu. Powinno się go zachęcić. Podstawą służby oddania jest utsaha. Gdyby nie było utsaha, jak siedemdziesięcioletni człowiek, nie mając żadnych perspektyw, mógłby przyjechać z Vrindavan do tak odległego miejsca jak Nowy Jork? Jedyna platforma na jakiej to możliwe to utsaha. Utsaha jest więc bardzo ważną cechą. To znaczy, że powinno się zachęcać do życia duchowego. Utsahan niścayat dhairyad tat-tat-karma-pravartanat.." [rozmowa w aśramie, Mayapur, 27 luty 1977].

Prabhupada opisuje Nowy Jork jako miejsce odległe od Vrindavan Obecnie nie uważamy innych miast za odległe. Wsiadamy do samolotu, lecimy przez kilka godzin i już jesteśmy na miejscu. Teraz tonic wielkiego. Ale kiedyś to było coś wielkiego. Teraz można by porównać to do lotu na inną planetę. Zwłaszcza z duchowego punku widzenia odległość między Vrindavan a Nowym Jorkiem jest duża. Bardzo duża. Ilu z was było we Vrindavan? Tak, więc ci z was, którzy tam byli wiedzą, że to daleko od Nowego Jorku, czy Londynu.

Prabhupada w podeszłym wieku przebył tę odległość. A to czego dokonał na pewno przekroczyło oczekiwania kogokolwiek. Prabhupada mówi, że początkiem jest utsaha, entuzjazm, który, jak wspomniałem wczoraj, znaczy również "stałość" i "odwaga".

Życie duchowe wymaga sporo odwagi, czyż nie? Wszyscy w koło myślą "O, co on wyprawia?" Ha-ha – członkowie rodziny, przyjaciele. Wielu z nas doświadczyło tego, że kiedy podejmujemy życie duchowe wszystkie związki zmieniają się. Przyjaciele w pewnym sensie znikają; możliwe że również znikają członkowie rodziny. To wymaga odwagi. Dla wielu osób taka sytuacja w życiu jest niewyobrażalna. To ostatnie rzecz przez jaką byliby w stanie przejść. Celem życia jest otoczenie się przyjaciółmi, rodziną, towarzyszami... Podjęcie życia duchowego nie musi oznaczać utraty rodziny, czy przyjaciół, ale jednak często tak to wygląda, zwłaszcza na Zachodzie. Życie duchowe wymaga odwagi również dlatego, że nie dążymy do czegoś materialnego. Trzeba mieć odwagę aby dążyć do czegoś, czego rezultatu nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć, prawda? Można by to nazwać rodzajem hazardu. Okazuje się jednak, że to najlepszy hazard. Jeśli to hazard, to jest to najpewniejsza forma hazardu, ponieważ – o czym rozmawia Krsna z Arjuną w Bhagavad-gicie? Arjuna mówi: "A co jeśli stracę wszystko? Nic mi nie zostanie. Wszystkie wysiłki, zaangażowanie najlepszych lat mojego życia i co z tego będę miał? Może nic." Krsna mówi: "Nie martw się. Coś zyskasz. Nic nie stracisz. Zyskasz. Jeśli nie zdobędziesz całego rezultatu w tym życiu, otrzymasz jego część i masz zapewniony postęp od tego punktu."

"Cóż, Ok." – Możemy powiedzieć – "Napisano to w książce, którą przyjmujemy za wedyjski autorytet i podążamy za nim z wiarą. Ale czy podążamy ze ślepą wiarą?" Nie, ślepa wiara oznacza... to jest hazard. Ale my podążamy za autorytetem pism opierając się na inteligentnym zrozumieniu, że tak na prawdę każda czynność opiera się na wierze, więc Bhagavad-gita jest najrozsądniejszą, wybraną z największą inteligencją, podstawą naszej wiary. Mimo to, wymaga to odwagi. A odwaga, (jak już prawie powiedziałem) zachęta – okazuje się, że te dwa słowa są powiązane: odwaga i zachęta (courage i encouragement – przyp. tłum.). Poza odwagą potrzebujemy też dodania tej odwagi, zachęty. Krsna zachęca nas na każdym kroku. Jeśli odczytamy słowa Krsny do Arjuny w ten sposób, jeśli w słowach Krsny do Arjuny będziemy szukać zachęty dostrzeżemy, że Krsna stale to robi. Stale zachęca Arjunę. Nawet kiedy mówi (właśnie o tym myślałem) do Arjuny:

manusyanam sahasresu kaocit yatati siddhaye
yatatam api siddhanam kaocin mam vetti tattvatah
[Bg. 7.3]

Co to znaczy?

Bhaktowie: [niewyraźnie]

Śrila Krsna Ksetra Dasa: ... można szukać doskonałości. Ha, praca zespołowa. Tak. Można potraktować to stwierdzenie jako bardzo zniechęcające. Prawda? "Spośród tysięcy ludzi jeden może poszukuje doskonałości." OK. Może mieszczę się w tej kategorii. Ale spośród tysięcy tych, którzy poszukują doskonałości może jeden ją osiąga. Uh-oh. Ale tak naprawdę to stwierdzenie ma być zachęceniem. Łatwo to dostrzec zwłaszcza w pierwszej części. Oto my, nauczający świadomości Krsny, czasami może trochę zniechęceni myślimy: "Cóż, tak dużo wysiłku wkładamy w nauczanie, tyle robimy, rozprowadzamy tak wiele książek... gdzie są te tysiące bhaktów pchających się do naszych drzwi?" Czyż tak nie jest? Krsna już nam powiedział: "Nie oczekujcie tego." On już powiedział: "Spośród tysięcy..." Kiedy mówi manusyanam sahasresu: spośród sahasra, tysięcy; to może oznaczać setki tysięcy, czy miliony, ponieważ następnym słowem w sanskrycie jest koti, co oznacza "dziesięć milionów." Mówi więc: "Spośród tysięcy, setek tysięcy, czy nawet spośród milionów ludzi, jeden może dąży do doskonałości". Oznacza to, że nie powinniśmy się zniechęcać. Krsna już przewidział: nie będzie zbyt wiele osób, które, tak jak my staramy się zrobić -poważnie i ze świadomą determinacją – podejmą życie duchowe.

Można to też odczytać inaczej: Spośród tysięcy ktoś dąży do doskonałości. Aha! Jestem jednym z nich! Wspaniale! Dzięki łasce Krsny jestem pośród tych ludzi, jak cudownie. W taki czy inny sposób, dzięki łasce Krsny, dostałem tę szansę. Następny kawałek może być cięższy. Yatatam api siddhanam kaścin mam vetti tatvatah: spośród tak wielu siddha, spośród tak wielu tych, którzy osiągnęli siddha, doskonałości, mało kto zna Mnie naprawdę. Kim są ci siddha? Gdzie oni są? Gdzie są te doskonałe dusze, które nie osiągnęły, czy nie zrozumiały Krsny naprawdę, spośród których tylko jednemu to się udało? Siddha może oznaczać różne kategorie. Prabhupada wyjaśnia, że są różne rodzaje zaawansowania, włączając w to karmę, jnanę i yogę. Karmi, ktoś kto rzeczywiście jest karmim, a nie vikamim (jak większość Brytyjczyków), ale karmi – ktoś kto zna zasadę postępu duchowego, zna ogólnie właściwy kierunek, czyli prowadzi pobożne życie, zaliczany jest czasami do transcendentalistów, tych, którzy mogą osiągnąć pewien rodzaj siddhi, pewien rodzaj doskonałości. Podobnie jnani i yogini.

Więc spośród tych, którzy dążą do doskonałości zaledwie jeden zna Mnie (Krsnę) naprawdę. Możemy być więc szczęśliwi, cieszyć się, że w jakiś sposób dzięki łasce Krsny mamy tę możliwość zrozumienia Krsny tattvatah, takiego jakim On jest. Manusyanam... Nawet w takim stwierdzeniu Krsna zachęca Arjunę, a przez to również nas. Dodaje nam entuzjazmu. Wszelkimi sposobami próbuje – tak jak wszelkimi sposobami próbuje przekonać Arjunę do wypełniania swojej służby – zachęcić nas. "Dalej, dalej, dalej, dalej, dalej... Próbuj dalej, próbuj dalej. Wiem, że to ciężkie, wiem, że to trudne, ale próbuj dalej." Krsna jest zawsze z nami. Jest w sercu. Mówi tak z powodu współczucia. Jest tu w sanskrycie słowo anukampa – tesam evanukampartham. Anukampa; kampa oznacza dosłownie "drżenie". Może to być drżenie z powodu ekstazy każdego ranka śpiewamy romanca kampa śru-taranga bhajo. O czym mówią te słowa?

Bhakta: Łzy płynące z oczu, jeżące się włosy...

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak. A dlaczego? O czym mówi ta pieśń?

Bhakta: Mistrz dduchowy jest zawsze zaangażowany w ruch sankirtana Pana Caitanyi Mahaprabhu.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak. Mahaprabhoh kirtana-nrtya-gita. Większość bhaktów śpiewa: Mahaprabhoh kirtana – NITYA – gita. To jest w porządku, ponieważ to śpiewanie jest również wieczne, ale tak naprawdę jest tam słowo nrtya, które oznacza "taniec" – mistrz duchowy zawsze zaangażowany jest w kirtan tańcząc i śpiewając w ekstazie. Mahaprabhoh: "w kirtanie Mahaprabhu". Mahaprabhoh to dopełniacz. Mahaprabhoh kirtana-nrtya-gita-vaditra-madyan – w środku takiego kirtanu, romanca... Aśru, pojawia się taranga aśru.

Przed chwilą rozmawiałem z Jadad-caksu Prabhu z Wenezueli. Opowiadał mi o tym jak Śrila Prabhupada był w świątyni w Wenezueli. Właśnie zainstalowano bóstwo Gaura-Nitai i Prabhupada chciał nauczyć bhaktów pieśni parama karuna pahu dui-jana nitai gauracandra. Do szedł do słów parama karuna. Chciał żeby bhaktowie... nie było żadnych instrumentów, po prostu intonował, a oni mieli powtarzać. Powiedział parama karuna i wtedy ogarnęła go ekstaza i milczał przez dwie, trzy czy cztery minuty. Bhaktowie byli zadziwieni. Prabhupada nie był w stanie kontynuować. Parama karuna... był po prostu pełen uznania dla łaski Pana Caitanyi.

W każdym razie kampa znaczy "drżenie"; anukampa oznacza "współczucie". Oznacza to więc coś w rodzaju: "drżenie razem z ..." czy "współodczuwanie". Ponieważ Krsna jest w naszych sercach, bardziej niż ktokolwiek inny odczuwa razem z nami. Myślę, że bardzo ważne jest żebyśmy o tym pamiętali kiedy czasem brakuje nam entuzjazmu. I może czujemy się trochę znudzeni, bo przecież materialna energia czasami biberze górę... Wtedy pierwsza rzecz jaką musimy zrobić to zauważyć: "OK., jestem zniechęcony – i co z tego? To niekoniecznie... to nie grzech." Ha-ha. Możemy przyznać się przed sobą: "OK., czuję się zniechęcony, prawda?" A wtedy, w tym właśnie momencie, zamiast pogrążać się w tym zniechęceniu: "O, jestem taki zniechęcony, taki nieszczęśliwy, taki sfrustrowany, taki..." – zamiast tonąć w tym, zaśmiecać siebie samego takim zniechęceniem, można wyjść od czegoś innego: "OK., pojawiło się zniechęcenie. I co teraz? Jak się z niego wydostać?" I wtedy trzeba zacząć słuchać zachęcających słów Krsny.

Może byliśmy na sankirtanie, rozprowadzaliśmy książki, ludzie bardzo nas zniechęcili mówiąc: "Nie, dziękuję", "Nie mam czasu", "Wynoś się! Co ty wyprawiasz? " , Czy cokolwiek innego... Zniechęcenie. Wtedy musimy posłuchać słów zachęty. Krsna zawsze jest gotów dać nam taką możliwość. ? Zawsze gotów. Czy to w formie książek, czy w naszym sercu, kiedy Go słuchamy. Próbujcie po prostu modlić się do Krsny: "Mój drogi Panie, proszę pozwól abym znowu stał się entuzjastyczny w służbie dla ciebie. Pozwól ponownie odsłonić moją odwagę."

Zobaczmy... Tak, zróbmy tak: nie będę ciągle mówił, zróbmy coś w rodzaju seminarium, tzn. Kiedy ktoś ma coś do powiedzenia, albo jakieś pytania – mówcie od razu zamiast czekać do końca wykładu. Czujcie się swobodnie Jeśli nie, przeczytam jeszcze coś.

To jest fragment z 15 rozdziału "Nauk Pana Kapili". Na marginesie zanotowałem, że Prabhupada mówi tu o przeciwieństwie utsaha. Nie pamiętam kontekstu, spróbujmy:

Chociaż Krsna jest najstarszym ze wszystkich, zawsze pozostaje młodym, nastoletnim chłopcem. Nigdy nie sprawia wrażenia starszego niż dwadzieścia lat. Słowa Krsny są absolutne, tak jak jego forma, cechy i czynności. Są zawsze świeże i nowe. Gdyby tak nie było, jak bhaktowie mogliby gloryfikować je dzień po dniu z coraz większym entuzjazmem? Im więcej ktoś gloryfikuje Krsnę tym bardziej entuzjastyczny staje się w tym gloryfikowaniu. Takie jest znaczenie tego, co duchowe. W tym materialnym świecie, jeśli powtórzymy coś raz, dwa razy, trzy albo cztery razy, ostatecznie staje się to pospolite i nieprzyjemne. Jednak tą maha-mantrę Hare Kryszna można intonować 24 godziny na dobę, czując się wciąż świeżym i będąc pełnym entuzjazmu. Nie jest to materialny dźwięk jak dźwięki słyszane w radiu. To dźwięk duchowy pochodzący ze świata duchowego."

Możemy zapytać: " Wiele razy Prabhupada mówi, że możemy intonować Hare Kryszna 24 godziny na dobę". A czasami mawiał: "moi uczniowie są zaangażowani w służbę oddania 24 godziny na dobę". Patrzymy na siebie samych i myślimy: "Byłoby wspaniale, ale... hm...Niezupełnie jestem zaangażowany przez 24 godziny na dobę. Intonować 24 godziny na dobę, cóż... ha-ha... hm... chciałbym!" Jednak Prabhupada zachęca nas, mówi, że to jest coś, do czego można dążyć. Może się to wydawać niemożliwe, ale mamy tu przykład – samego Śrila Prabhupada. Kto wątpi, że był on zaangażowany 24 godziny na dobę?

W pewnym sensie my, dedykując nasze życie świadomości Kryszny, też jesteśmy zaangażowani przez 24 godziny na dobę. W porządku, może spędzamy 6 godzin dziennie na sen, ale to jest sen dla Kryszny, czyż nie? Ha-ha, ah... Możemy myśleć: "Mój drogi Panie, pozwól mi trochę odpocząć, żeby moje ciało znowu nabrało sił i żebym mógł ci służyć" W ten sposób wypoczynek staje się rodzajem służby. Ale jeśli odpoczywamy cały dzień to nie jest służba. No, chyba że jesteśmy chorzy, tak też się czasami zdarza – wtedy musimy, cóż można zrobić?

Czasami bhaktom pomaga coś innego. Myślą: "OK, życie płynie dalej... jestem zaangażowany w służbę oddania." Ale czasami umysł może nieco zboczyć w kierunku życia materialnego – można wtedy rzucić sobie wyzwanie; dziś rano już trochę o tym mówiliśmy, można rzucić sobie wyzwanie, można zadać sobie pytania: "Drogi panie, czy droga pani, co masz nadzieję osiągnąć z tym materialnych dążeń, o których tyle rozmyślasz?" Poprzez takie "dochodzenie" trzeba dojść do odpowiedzi: "Cóż, cóż... myślałem... no wiesz... myślałem...", wtedy inteligencja mówi: "Ach naprawdę?" Ha, i bardzo szybko zdacie sobie sprawę, że to co myśleliście, że może być miłe w życiu materialnym, jest tak naprawdę kolejną formą pospolitego i nieprzyjemnego życia materialnego. Jak brzmi ten werset ze Śrimad Bhagavatam? Punah punaś carvita – carvananam. Że stale przeżuwamy – żujemy, żujemy, żujemy, żujemy, żujemy, żujemy, żujemy – "O! Bardzo ciekawe". Żujemy, żujemy, żujemy – "Nie, to nie jest ciekawe". Życie materialne nie jest ekscytujące. Wydaje się być ekscytujące z powodu szerzonej propagandy, że tak jest. Billboardy, reklamy, świecące wystawy sklepowe, różne formy materialnej kultury – wszystkie próbują głosić: "Oh, spójrz jakie to fascynujące!" Prabhupada przypomina nam: to pospolite, to przeżuwanie przeżutego, nie ma w tym nic fascynującego

W ten sposób możemy rzucić wyzwanie: "mój drogi umyśle" – modlitwa do umysłu. Modlitwa do umysłu może przyjąć formę pytań: "Mój drogi umyśle, co chcesz osiągnąć? Myślisz, że dokąd zaprowadzi cię ta myśl? Dokąd zmierzasz zachęcany przez pożądanie, złość, chciwość, szaleństwo, iluzję i zazdrość?" I w ten naturalny sposób, kiedy ktoś zada sobie to pytanie, na pewno przyjdzie odpowiedź, ponieważ została rozbudzona inteligencja: "Cóż, no wiesz... tak naprawdę... muszę przyznać, że masz rację. Nie ma w tym nic czego mógłbym chcieć. OK, wracam z powrotem na moją ścieżkę."

I o tym Krsna mówi w Bhagavad-gicie: śanaih śanair uparamet [Bg 6.25.] – Stopniowo, stopniowo umysł przestawia się z powrotem W Bhagavatam w 11 canto jest podany przykład tresowania konia. Czy są tu jacyś treserzy koni? Treserzy krów, tzn. Treserzy wołów? Ty tresujesz woły? Aha, więc chyba masz jakieś doświadczenie, że nie można od samego początku żądać całkowitego posłuszeństwa, prawda? Musisz dać im polecenie i stopniowo, stopniowo nakłaniać je dobrym słowem do wykonania go ciągle je powtarzając. Podobnie chyba jest z końmi; nie jestem pewien, ale tak mi się wydaje. Nie jestem trenerem koni. Taki proces przyjmuje się również w przypadku umysłu.

Stopniowo, stopniowo nakłaniamy umysł, a jednym ze sposobów jest zadawanie mu pytań. Umysł ma tendencję do paplania i trajkotania... gderania Cały czas papla – blebleblebleble. Inteligencja może zostać rozbudzona i zapytać: "Mój drogi umyśle? Dokąd zmierzasz?" A umysł musi odpowiedzieć: "Oh, ah... tak naprawdę, cóż, no wiesz, w pewnym sensie właśnie szedłem do sklepu za rogiem...", czy coś innego. Wtedy można kontynuować pytanie: Więc co osiągasz przez to, czy przez tamto. Cóż, tak naprawdę nic nie osiągam. W takim razie powróćmy do służby oddania. Hare Krsna, Hare Krsna, Krsna Krsna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare. I ostatecznie możemy dojść do platformy służenia przez 24 godziny na dobę. Jak myślicie? Możliwe? Nie? Ha, tak...? może?!? [śmiech]

Ok., mamy tu krótki komentarz odnośnie entuzjazmu w nauczaniu z drugiego canto Śrimad Bhagavatam:

"Korzystnym warunkiem do spełniania służby oddania jest entuzjazm w służeniu Panu. Pan w Swojej formie Śri Caitanyi Mahaprabhu chciał, żeby kult służby oddania dla Pana był nauczany na całym świecie, w każdym zakątku i dla tego obowiązkiem czystego wielbiciela jest wykonywanie tego polecenia na ile to tylko możliwe Każdy bhakta powinien być bardzo entuzjastyczny nie tylko w wykonywaniu codziennych rytuałów służby oddania, ale również w podejmowaniu prób pokojowego nauczania tego kultu podążając w ślady Pana Caitanyi. Jeśli wydaje się, że jego wysiłki nie odnoszą sukcesu, nie powinien zniechęcać się do wypełniania swoich obowiązków. Sukces czy porażka nie mają żadnego znaczenia dla czystego wielbiciela, ponieważ jest on żołnierzem na polu walki. Nauczanie kultu służby oddania jest jak wypowiedzenie wojny materialistycznemu życiu". [Bhag. 2.8.21. – znaczenie].

"SUKCES CZY PORAŻKA NIE MAJĄ ŻADEGO ZNACZENIA." Dla tych (to również miła wiadomość), którzy w pełni zaangażowani są w świątyni to wspaniałe – zwłaszcza nasi pujari, niewidoczni bohaterowie ołtarza, kontynuujący służbę dzień po dniu, służbę, której nie gloryfikuje się tak jak nauczanie. Ale ci, którzy są w świątyni mogą myśleć: "jak mogę się angażować w nauczanie? Może nauczać gości, którzy przychodzą do naszej świątyni, a może wymknąć się na kilka godzin raz w tygodniu i rozprowadzać książki, a może prowadzić program – spotykać się z ludźmi, odwiedzać ich. Co zrobić żeby nauczać świadomości Krsny? W porządku, wykonuję swoją służbę, wykonuję to, co Prabhupada nazywa "codziennymi rytuałami", ale co z nauczaniem? Tylu bhaktów doświadcza tego, że kiedy nauczają stają się entuzjastyczni, czyż nie? Doświadczyliście tego? Tak, nie, czasami... ha – ha. Tak, praktycznie zawsze kiedy nauczasz czujesz "Tak, robię to dla Pana Caitanyi, dla mojego mistrza duchowego, dla bhaktów; daję siebie samego". I przychodzi entuzjazm. Teraz chciałbym usłyszeć coś od was. Jakie macie realizacje odnośnie tego jak być entuzjastycznym i przezwyciężyć zniechęcenie?

Bhakta: [niewyraźnie]

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Aha. Cóż, po pierwsze sam fakt, że jesteś w stanie sam sobie zadać takie pytania wskazuje, że masz pewną wiarę, inną niż wiara w życie materialne. Gdyby nie było tej wiary, nie miałbyś nawet takich pytań i nie rzucałbyś wyzwania samemu sobie. Brak takich pytań i wyzwań to standardowy sposób myślenia większości ludzi. Większość z nich nie bierze w ogóle pod uwagę możliwości życia duchowego, prawda? Fakt, że pojawiają się takie pytania znaczy, że jest wiara – to jest początek.

Chcę usłyszeć od was coś więcej. Czy ktoś może odpowiedzieć na ten punkt, jaka jest relacja wiary do pytania siebie samego o życie materialne?

Bhakta: [niewyraźnie]

Śrila Krsna Ksetra Dasa: On pyta jaka jest relacja pomiędzy wiarą a... wyjaśniałem, że jednym ze sposobów odzyskania entuzjazmu do życia duchowego jest rzucanie sobie wyzwania, kiedy stwierdzamy, że... że umysł wędruje w kierunku życia materialnego, zadowalania zmysłów. On pyta jaka jest relacja pomiędzy tym a wiarą?

Bhakta: [niewyraźnie]

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Doświadczenie niedoli jaką niesie życie materialne, tak... Coś jeszcze? Śrinivasa?

Bhakta: [niewyraźnie]

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Sprawdzianem potrawy jest jej smak? Tak.

Bhakta: Tak. Jest głodny [niewyraźnie] jedzenie. Jedzenie kiedy głód znika. Więc kiedy ktoś robi posęp duchowy, będzie wiedział....

Bhakta: Kiedy mówiłeś o zniechęceniu.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak.

Bhakta: ... po prostu zawsze myślimy, mam na myśli to... setki i tysiące razy... zachęcani, a mimo to zniechęceni. Więc, ... związku z tym zniechęceniem...

Śrila Krsna Ksetra Dasa: ... jak w tym momencie odzyskać wiarę... uaktywnić ją.

Bhakta: Tak, albo można pomóc ...

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Hmm, tak, ... jakieś przemyślenia? Tak.

Bhakta: Kiedykolwiek przychodzą trudności, czy zniechęcam się... trzeba intensywniej przyjąć schronienie tego procesu – to najlepsze lekarstwo Więcej słuchać... zmusić się żeby włączyć wykład... albo... spróbować... ale zazwyczaj... zmuszanie się, kiedy...

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak, Radhanatha Swami mówił o tym wczoraj wieczorem; cytował Prabhupada. Ktoś zapytał jak być entuzjastycznym, a on powiedział "Działaj w entuzjastyczny sposób." A to dlatego, że entuzjazm jest naturą duszy... zostało to bardzo dobrze wytłumaczone; nie wiem, chyba pochodziło to od Viśvanathy Cakravartiego Thakura.

Prahladananda Swami wyjaśniał jak te trzy czynniki – entuzjazm, przekonanie i cierpliwość – są trzema cechami duszy, które są równoległe do sat, cit, ananda, ale w odwrotnej kolejności. Ananda to natura duszy pod postacią pełni szczęścia. Dlatego dusza z natury jest entuzjastyczna. Podobnie jest ona pełna wiedzy, dlatego jest w pełni przekonana. Dusza jest również sat, wieczna, więc z natury jest cierpliwa. W pewnym sensie dusza morze wiecznie czekać na Krsnę. Jak już słyszeliśmy Mukunda Datta powiedział "Ach! Za 10 tysięcy narodzin zobaczę znowu Pana Caitanyię! Wspaniale!" A Pan Caitanya powiedział "W porządku, wpuśćcie go." Ha – ha.

Występuje tu ta sama zasada: "OK., postaram się być entuzjastycznym. Hare Krsna." Wiecie, to tak jak... w pewnym sensie jak... ponowne założenie bocznych kółek do roweru.

Bhakta: Zdarza mi się być zniechęconym i ... pytam się wtedy: "Dlaczego jestem zniechęcony?" Okazuje się, że jest tak dla tego, że rezultat nie jest taki jakiego oczekiwałem i zwracam się z tym do Krsny. Jaka jest ostateczna przyczyna? – myślisz, że jesteś kontrolerem Chciałem rozprowadzić 100 książek, rozprowadziłem 5... , mówię wtedy "OK., ja jedynie marnuję czas... może jakiekolwiek książki..." albo "Proszę, mam już dosyć, proszę pomóż mi i dodaj mi entuzjazmu..." Wtedy On przysyła jakąś miłą osobę, a potem... rozprowadzający jest taki... Zniechęcamy się bo przywiązujemy się do rezultatów. Jeśli wiesz, że nie jesteś kontrolerem, że to Krsna kontroluje i jest pokorny, jeśli tylko zechcesz On natychmiast zabierze zniechęcenie. A czasami pomaga: "Ci, którzy pragną rezultatów..."

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Ha-ha... Krsna, spędziłem tu cały dzień i rozprowadziłem tylko 5 książek! Czy zamierzasz coś z tym zrobić?

Bhakta: [niewyraźnie]

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak, to bardzo dobre. Tak, wspomniałem wczoraj jak sam uczyłem się podziwiając Bhakti Tirthę Swamiego, jak możecie sobie przypomnieć. "OK., jestem tu ponieważ w taki czy inny sposób Krsna chce żebym znalazł się w tej sytuacji. To to czego On chce..." Nie wspomniałem o tym, że można to postrzegać na dwa różna sposoby. Pierwszy: "Krsna celowo umieścił mnie tu abym wykonał jakąś służbę, abym czegoś dokonał – może mam rozprowadzić książki jakimś konkretnym uwarunkowanym duszom i nigdy nie wiadomo jaki będzie rezultat." Ale z drugiej strony Krsna może mieć inny cel w stwarzaniu takiej sytuacji, to odnosi się zwłaszcza do świątyni; może jest... [przerwa]... abyś ostatecznie otworzył się na Krsnę i pozwolił Mu rozwiązać ten problem.

Pomyślałem też o czymś innym w związku z wiarą, kiedy masz jakieś problemy... generalnie to naprawdę pomaga. Trzeba przypomnieć sobie... właściwie dwie rzeczy: po pierwsze przypomnieć sobie bhaktów, których znamy, których zawsze wspominamy jako entuzjastycznych. Chyba wszyscy znamy takich bhaktów, prawda? A kiedy myślisz o takich bhaktach, myślisz również o ich entuzjaźmie Wtedy na pewno udzieli ci się ten nastrój, pomyślisz "Tak, rzeczywiście..." Innym sposobem żeby być entuzjastycznym jest przypomnienie sobie... czasami myślimy "O, mam taki problem..." Czasami zaczynamy tworzyć listę brudów w naszym umyślę: "Och, mam taki problem i taki problem i jeszcze taki problem, a co więcej mam jeszcze inny problem, a jeśli chciałbyś więcej – mam tu jeszcze dziesięć – ten, ten, ten, ten, ten, ten, ten, ten... i zawsze pozostaje jeszcze TEN problem." [śmiech].

Kilka dni temu rozmawiałem z Hrdayanandą Goswamim. Rozmawialiśmy o problemie innego bhakty. Usiłowałem pomóc. A on powiedział: "Wiesz, myślimy, że mamy problemy" i wyciągnął taką małą książeczkę. Była to druga część opisów podróży Jogo Świątobliwości Indradyumny Swamiego. Nie wiem czy ją wiedzieliście. Napisał dwie książeczki o podróżach po Rosji, a ostatnio również po Południowej Afryce, gdzie miał bardzo poważny wypadek; przez jakiś czas był w szpitalu... Hrdayananda Maharaja właśnie przeczytał tą książeczkę. Jedna z części opisuje jak bhaktowie rozprowadzali pożywienie w jednej z tych części świata, na południu CIS, które są objęte wojną, gdzie niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Latają bomby, wszystko wybucha, ludzi giną na prawo i lew: przerażający widok. Maharaja powiedział: "Wiesz, myślimy, że mamy problemy. Przeczytaj po prostu tę książkę a zrozumiesz, że nie masz żadnych problemów." [śmiech]

Czasami trochę goni nas umysł: "A, bo to, a, bo tamto", ale... To odnosi się znowu do wizji czystych bhaktów, którzy współczują uwarunkowanym duszom; oni widzą: "O, co za okropne warunki – wszystkie uwarunkowane dusze cierpią z powodu powtarzających się narodzin i śmierci". Oni to dostrzegają. I słyszymy ponaglające słowa Śrila Prabhupada "Cierpicie z powodu powtarzających się narodzin i śmierci. Musicie się z tego wydostać." Ze swojej platformy widzi on jak niebezpieczne jest życie materialne. Możemy przypominać sobie ten fakt, tą rzeczywistą sytuację, a poprzez to pamiętać: "No wiesz... w porównaniu z innymi nie mamy żadnych problemów. Nie mamy jakiś wielkich problemów." A wtedy jesteś w stanie szybko sobie z tym poradzić i żyć dalej, kontynuować służbę oddania i intonować Hare Krsna, Hare Krsna, Krsna Krsna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Rama, Rama, Hare Hare.

Co mówi Bhaktivinoda Thakura? Sukhe duhkhe bhulo na'ko vadane hari-nam bolo re: czy jesteś szczęśliwy, czy nieszczęśliwy, zawsze intonuj Hare Krsna, Hare Krsna, Krsna Krsna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare. Czasami możemy pomyśleć "Oh, nie czuje się zbyt dobrze, dlatego nie będę intonował Hare Krsna." Hmm, Bhaktivinoda Thakura mówi, że właśnie wtedy powinno się intonować. Intonować, ale oczywiście intonować w nastroju modlitwy: "OK., oto ja... jestem przygnębiony...Hare Krsna, Hare Krsna, Krsna Krsna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare".

Możemy również pamiętać jak szczęśliwy jest Krsna. Czasami o tym zapominamy. Krsna jest na ołtarzu, zawsze się uśmiecha, prawda? Tutaj nie, ale możecie pójść na Soho Street i zobaczycie Pana Jagannatha... Czy kiedykolwiek widzieliście Go ze zmarszczonymi brwiami? [śmiech]... Zawsze się uśmiecha. Tak, jeśli naprawdę czujecie się przygnębieni wybierzcie się do miasta. Kiedy ostatnio byliście na Soho Street i widzieliście Pana Jagannatha? Wieeelkie uśmiechy. Hmm, co jeszcze? Jakieś inne sugestie? Tak.

Bhakta: Doświadczyłem, że kiedy mam problemy w świadomości Krsny, jedynie... sadhu sanga...

Śrila Krsna Ksetra Dasa: ... kiedy co?

Bhakta: Sadhu sanga, towarzystwo bhaktów... towarzystwo jest dla mnie czymś szczególnym... Krsna oczywiście jest dla mnie bardzo łaskawy dając mi szansę przebywania w towarzystwie osób bardziej zaawansowanych... Wtedy wzrasta siła duchowa. To rzeczywiście daje mi... modlitwa o to żeby kontynuować w najtrudniejszych chwilach. Pamiętam... sadhu sanga jest potężna... Dla mnie najważniejsza.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak, to bardzo ważne. Tak, chcemy zawsze przebywać w towarzystwie bhaktów, co nie znaczy, że zawsze, 24 godziny na dobę trzeba być otoczony ludźmi. Czasami to mogłoby być trochę niepokojące. Potrzebujemy czasem trochę przestrzeni dla siebie. Ale nie powiększajmy tej przestrzeni do takiego stopnia, że utracimy towarzystwo bhaktów. Zawsze chcemy powrócić do towarzystwa bhaktów, odnowić swoją energię i dać ją innym.

Bhakta: Pojawia się duży problem kiedy entuzjazm kierowany w stronę Krsny niszczy relacje małżeńskie Czy powinno się ostudzać entuzjazm stosownie do sytuacje.

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Nie powiedziałbym, że powinno się ostudzać entuzjazm, ale może trzeba znaleźć sposób jak być entuzjastycznym bez szkody dla małżeństwa. Jak to zrobić – to nie moja działka, przykro mi.... [śmiech]. Musisz porozmawiać z grhastami. Często słyszymy o tym problemie, zwłaszcza w Europie Wschodniej. Ktoś przychodzi do świątyni, zakochuje się w służbie oddania, a później okazuje się, że mąż czy żona nie chcą mieć z tym nic wspólnego. I "ach, co my teraz zrobimy?" To może być dużym problemem, ale nie powinno się ostudzać entuzjazmu; może raczej trzeba dobrze zastanowić się jak użyć go w relacji z partnerem.

Innymi słowy twój entuzjazm powinien być taki, żeby twój partner nie interpretował go jako rodzaj zagrożenia. Myślę, że to duży problem. Czasami, niekoniecznie w twoim przypadku, ale czasami nowi bhaktowie stają się bardzo entuzjastycznie i nie wiedzą jak... nie zauważają, że ich entuzjazm może być zagrożeniem dla innych, z którymi są w jakiś sposób związani. Nie potrafią zrozumieć, że nie można naciskać na inne osoby.

Wiesz, stwierdzają: "Świadomość Krsny jest taka wspaniała. Dlaczego nie każdy od razu to rozumie tak jak ja?" Ale inni zazwyczaj nie rozumieją. Trzeba zrobić wysiłek żeby zrozumieć, że druga osoba nie rozumie. To nie jest proste. Ale nie, nie powiedziałbym żebyś musiał ostudzać entuzjazm. Powiedziałbym raczej abyś rozważył to w jaki sposób to prezentujesz, tak żeby inni nie czuli się zagrożeni. Tak.

Bhakta: [niewyraźnie]

Śrila Krsna Ksetra Dasa: Tak, czasami Krsna aranżuje sytuację, w której oddziela cię od bhaktów, a wtedy... wtedy naprawdę będziesz w stanie docenić. Kilka miesięcy temu przeprowadzałem się do Berkeley, aby zacząć tam szkołę. Próbowaliśmy zdecydować gdzie mógłbym zamieszkać i doszliśmy do wniosku: Cóż, nie mogę mieszkać w świątyni ponieważ nie ma tam wystarczająco dużo miejsca; nie dostałbym osobnego pokoju, a ponieważ muszę się dużo uczyć muszę mieć swój pokój. Nawet gdybym miał swój pokój ściany są zbyt cienkie, więc wiadomo – słyszałbym wszystko co się dzieje z drugiej strony i... nie. Wynająłem więc mieszkanie. Trzy bloki od świątyni. To była kawalerka. To pierwszy raz w ciągu tych 25 lat kiedy mieszkałem sam [śmiech]. Zawsze mieszkałem w świątyni. Wytrzymałem tydzień [śmiech]. Częściowo dlatego, że czułem się dziwnie w tej sytuacji, ale również dlatego, że miałem dziwnych sąsiadów. Aha, sąsiedzi byli naprawdę dziwni... ściany były cienkie [śmiech]. To była zupełna ignorancja. Obudziłem się około drugiej nad ranem słysząc jakieś szalone odgłosy zza ściany i natychmiast poszedłem do świątyni. Byłem w świątyni i intonowałem japa. Ha-ha: "Krsno ratuj!" Jak się okazało to była wspaniała aranżacja Krsny. Mieszkam teraz jednocześnie w świątyni i poza nią. Mieszkam na parkingu przed świątynią, w przyczepie. Jest tam bardzo spokojnie, ale niedaleko do świątyni.

Pamiętam jednak, wiele lat temu... Byłem z bhaktami w Holandii na wędrownym sankirtanie i lider sankirtanu wpadł na wspaniały pomysł: "Jedźmy do Anglii i rozprowadzajmy książki! I nie powiemy o tym bhaktom w Anglii." Ha-ha. Cóż, brzmiało to ekscytująco, gdyż z jednej strony oznaczało to, że codziennie mogliśmy zjeść rano podwójny angielski krem; zjadaliśmy cały ten tłusty krem... to znaczy ten... wszelkiego rodzaju... już nam tego nie potrzeba, prawda? W każdym razie przyjechaliśmy do Anglii i nastąpiła jedna katastrofa po drugiej. Byliśmy w Manchesterze i rozprowadzaliśmy na ulicy. Nie pamiętam co się stało z innymi bhaktami, ale nagle bez żadnego ostrzeżenia poczułem ciężką dłoń na swoim ramieniu i usłyszałem słowa policjanta: "Powiedziałem ci żebyś się stąd wynosił i przestał sprzedawać książki", czy coś w tym stylu. Musiał pomylić mnie z kimś innym, ponieważ ani on ani nikt inny nigdy nic takiego mi nie mówił. W każdym razie nie mogłem nic zrobić musiałem iść z nim na posterunek i spędzić noc w więzieniu. Przez tą jedną noc w więzieniu bardzo odczułem separację z bhaktami, bo kiedy tam jesteś nie wiesz... ile czasu tam spędzisz. To był tylko jeden dzień, ale mimo to miło było wrócić do bhaktów, bardziej doceniłem ich towarzystwo. Tak, to było zabawne. Podobnie było kiedyś w Rotterdamie.

UWAGA PRZEPISUJĄCEGO: Niestety bardzo niewyraźnie słychać słowa zebranych bhaktów, dlatego w dużej części musieliśmy je pominąć.

Filozofia Świadomości Kryszny w pigułce
2016-01-22 09:45:08

Szczecin, 29.07.1990 r., C.C. Adi 1.56

etāvad eva jijñāsyaṁ tattva-jijñāsunātmanaḥ
anvaya-vyatirekābhyāṁ yat syāt sarvatra sarvadā

Dlatego osoba zainteresowana transcendentalną wiedzą musi zawsze pytać o nią pośrednio i bezpośrednio, aby poznać wszechprzenikającą prawdę.

Znaczenie A.C. Bhaktiwedanty Swamiego Prabhupady: Ci, którzy są poważni, jeśli chodzi o wiedzę transcendentalnego świata, będącego daleko poza tym materialnym stworzeniem kosmicznym, muszą zbliżyć się do bona fide mistrza duchowego, aby poznać tę naukę zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio. Należy poznać zarówno środki do osiągnięcia pożądanego przeznaczenia, jak i przeszkody do takiego postępu. Mistrz duchowy wie, w jaki sposób uregulować zwyczaje początkującego ucznia, i dlatego poważny student musi poznać wszelkie aspekty tej nauki od niego.

Są różne stopnie i standardy dobrobytu: standard komfortu i szczęścia w rozumieniu zwykłego człowieka ciężko pracującego materialnie post najniższym typem szczęścia, gdyż związane jest ono z ciałem. Najwyższy standard takiego cielesnego komfortu osiąga karmita, który poprzez swoje pobożne czynności osiąga poziom niebios, czyli królestwa upełnomocnionych stwórczych półbogów. Ale koncepcja wygodnego życia w królestwie niebiańskim jest zupełnie nieznaczna w porównaniu ze szczęściem czerpanym z bezosobowego Brahmana, a to brahmananda, szczęście duchowe czerpane z bezosobowego Brahmana, jest niczym woda zawarta w dołku odciśniętym przez kopytko cielęcia w porównaniu z oceanem miłości do Boga. Kiedy ktoś rozwija czystą miłość do Pana, cieszy się oceanem transcendentalnego szczęścia z towarzystwa Osoby Boga. Osiągnięcie kwalifikacji, by wznieść się do tego stanu życia, jest najwyższą doskonałością.

Należy starać się nabyć bilet do domu, z powrotem do Boga. Ceną za ten bilet jest intensywne pragnienie posiadania go, które nie tak łatwo rozbudzić, nawet jeśli ktoś przez tysiące żywotów bezustannie spełnia pobożne czynności. Wszystkie doczesne związki z pewnością zostaną przerwane w odpowiednim czasie, ale skoro tylko ktoś raz ustanawia związek z Osobą Boga w określonej rasie, związek ten nigdy nie zostanie przerwany, nawet po unicestwieniu tego materialnego świata.

Poprzez przezroczyste medium mistrza duchowego należy zrozumieć, że Najwyższy Pan istnieje wszędzie w Swej transcendentalnej duchowej naturze, i że wszędzie bezpośrednio i pośrednio istnieje związek żywych istot z Panem, nawet w tym materialnym świecie. W świecie duchowym jest pięć rodzajów związków z Najwyższym Panem – śanta, dasya, sakhya, vatsalya i madhurya. Wypaczone odbicia tych ras spotykamy w materialnym świecie. W związku śanta, czyli w nastroju biernym i cichym, jest ziemia, dom, meble i inne martwe przedmioty materialne, podczas gdy słudzy działają w związku dasya. Wzajemne stosunki pomiędzy przyjaciółmi są zwane sakhya, uczucie rodziców do dziecka jest znane jako vatsalya, a miłosne sprawy małżeńskie stanowią madhuryę. Tych pięć związków w świecie materialnym jest zniekształconym odbiciem czystych, oryginalnych sentymentów, które należy poznać i udoskonalić w związku z Najwyższą Osobą Boga pod kierunkiem bona fide mistrza duchowego. W świecie materialnym te zniekształcone rasy są przyczyną frustracji. Jeśli te rasy zostaną odnowione z Panem Kryszną, rezultatem tego jest wieczne, pełne szczęścia życie.

Z tego oraz z poprzednich trzech wersetów Caitanya-caritamrty, które zostały wybrane ze Śrimad-Bhagawatam, można zrozumieć misyjne czynności Pana Caitanyi. Śrimad-Bhagawatam ma osiemnaście tysięcy wersetów, które streszczone są w tych czterech wersetach rozpoczynających się od aham evasam evagre (53) i kończące się yat syat sarvatra sarvada (56). W pierwszym z tych wersetów (53) wyjaśniona została transcendentalna natura Pana Krsny, Najwyższej Osoby Boga. Werset drugi (54) dalej wyjaśnia, że Pan jest niezależny od działania materialnej energii, mayi. Żywe istoty, jako integralne cząstki Pana Krsny, mają skłonność, by być kontrolowane przez energię zewnętrzną, ponieważ chociaż są duchowe, w świecie materialnym uwięzione są w ciałach z energii materialnej. Werset ten tłumaczy wieczny związek żywych istot z Najwyższym Panem. Werset następny (55) instruuje, że Najwyższa Osoba Boga- poprzez Swoje niepojęte energie – jest jednocześnie jednym z żywymi istotami i energią materialną, i również różnym od nich. Wiedza ta nazywana jest acintya-bhedabheda-tattva. Kiedy indywidualna żywa istota podporządkowuje się Panu Krsnie, wówczas może rozwinąć swą naturalną transcendentalną miłość do Najwyższego Pana. Ten proces podporządkowania powinien być główną troską ludzkiej istoty. W następnym wersecie (56) jest powiedziane, że uwarunkowana dusza musi ostatecznie zbliżyć się do bona fide mistrza duchowego i starać się doskonale zrozumieć świat materialny i duchowy i swą własną egzystencjalną pozycję. Występujące tu słowa anvaya-vyatirekabhyam, "bezpośrednie i pośrednie," sugerują, że należy nauczyć się procesu służby oddania w jego dwóch aspektach: należy bezpośrednio spełniać proces służby oddania, a pośrednio unikać przeszkód stojących na drodze do postępu.

Wykład Kryszna Kszetry Swamiego (dalej KKS): Śrila Prabhupada zwykł często mówić, że religia bez filozofii jest zwykłym sentymentem, a filozofia bez religii jest po prostu jałową spekulacją. Sądzę, że w tym kraju ludzie są bardzo religijni, ale nie posiadają naprawdę żadnej filozofii i z tego powodu ich religia jest bardzo sentymentalna. Kiedy znów starają się być bardziej filozoficzni, wtedy jest to przepełnione spekulacjami. Tak jak wczoraj, gdy nadszedł czas na pytania, goście zaczęli spekulować.

Kryszna wyjaśnia w Bhagawadgicie, że jedną z cech charakteryzujących wiedzę jest poszukiwanie Absolutnej Prawdy. Zostało to wskazane w tym wersecie. Kryszna o tym mówi. Jak już powiedziałem są cztery wersety, które stanowią sedno Śrimad Bhagawatam. Te wersety możecie znaleźć w drugim canto, w rozdziale 9, w wersetach 33-36. Śrila Prabhupada dał także bardzo długie znaczenie do tych wersetów, powinniśmy przestudiować te wersety, gdyż zawierają one całą filozofię świadomości Kryszny.

Powinniśmy próbować, w naszej karierze bycia wielbicielem, osiągać coraz głębsze i głębsze rozumienie filozofii. Przez karierę nie rozumiem, że będziecie wielbicielami przez 10-20 lat, a potem udacie się na odpoczynek, będziecie dostawać emeryturę i wspominać swoje doświadczenia z sankirtanu, opowiadać historie młodszym wielbicielom: „w dawnych czasach było tak i tak." Jeśli chodzi o służbę oddania, to nie ma takiego momentu, w którym udajemy się na emeryturę. Nie ma wakacji. I wielbiciele tym się nie przejmują. Dla wielbicieli każdy dzień jest festiwalem. W świecie duchowym festiwal także trwa bez przerwy. Jednego z wielbicieli w Niemczech zapytali: „Dlaczego nie przyłączysz się do mnichów katolickich? Oni na przykład mają wakacje i zawsze dostają jakieś kieszonkowe. Mogą wyjść i trochę się zabawić. Jeśli chcesz być mnichem to w porządku, ale dlaczego nie potraktujesz tego trochę łagodniej? Świadomość Kryszny jest zbyt fanatyczna." A ten wielbiciel po prostu się śmiał.

W każdym razie w świadomości Kryszny staramy się rozwinąć coraz głębsze rozumienie naszej filozofii. Ta filozofia została podsumowana przez aczariów w dziesięciu punktach. Te dziesięć tez nosi nazwę daśa-mula-tattwa. Chciałbym pokrótce omówić tych dziesięć punktów i myślę, że każdy z nich rozpoznacie. Wszyscy, a przynajmniej większość z was, już kiedyś słyszała o tych punktach dotyczących świadomości Kryszny, ale dobrze jest uzyskać takie jasne podsumowanie tego jak w sposób prawidłowy należy rozumieć świadomość Kryszny. Te dziesięć tattw, dziesięć prawd, składa się z jednej pramana i dziewięciu prameja. Pramana oznacza dowód, czyli – w jaki sposób zdobywamy wiedzę. Jest to olbrzymi temat w literaturze wedyjskiej, w jaki sposób zdobywamy wiedzę. Jest to epistemologia.

Jakie jest nasze źródło wiedzy? Otóż źródłem naszej wiedzy są Wedy, oraz smriti czyli księgi, które maja swoje źródło w Wedach. Także podczas wczorajszej dyskusji padło pytanie: „Skąd wiemy, że to co zawarte w Wedach jest prawdą? Akceptujemy, że Wedy są prawdziwe dlatego, że pochodzą od Kryszny. W którymś momencie należy przyjąć autorytet. Znajdujemy wiele powodów, aby przyjąć właśnie Wedy, ale podstawowa przyczyną jest to, że pochodzą one od Boga.

Tak więc z jednej zasady wiedzy – pramana – pochodzi dziewięć aksjomatów dotyczących wiedzy – prameja.

Jaka jest pierwsza z tych prameja? To jest proste: Kryszna jest Najwyższą Osobą Boga. Jest jeden werset w Śrimad Bhagawatam, bardzo słynny (KKS intonuje go w sanskrycie). Śrila Dżiwa Goswami powiedział o Śrimad Bhagawatam: „haribasa śudha."
Co to oznacza? Jest to konkluzja całego Śrimad Bhagawatam: „krsnas tu bhagavan svayam" – Kryszna jest Bogiem, Najwyższą Osobą. Z pomocą tego klucza można otworzyć Śrimad Bhagawatam i zagłębić się w nektar. Nie zdajemy sobie sprawy – „krsnas tu bhagavan svayam."

Drugim punktem jest to, że Kryszna jest wszechmocny. Kryszna jest Najwyższym Panem i to oznacza, że jest wszechpotężny. Ta cecha jest „bala", która polega na tym, że jest On wszechpotężnym, ma On wiele różnorodnych mocy. Dzięki Jego różnorodnym energiom tak wiele rzeczy dzieje się w świecie materialnym i duchowym. A to, co ta prameja mówi pośrednio to to, że Kryszna nie jest bezosobowy, bowiem jest On różny od swoich mocy. Musi istnieć osoba, która kontroluje te moce.

Trzecia teza mówi, że Kryszna jest oceanem rasy. Rasa oznacza smak. Nie chodzi tu o smak na języku, chodzi tu o związek. Po raz kolejny jest tu wskazane, że Pan nie jest bezosobowy.

Czwartą prameją jest to, że Kryszna jest podstawą bezosobowego Brahmana. Majawadi mówią, że jesteśmy Brahmanem i samorealizacja polega na wtopieniu się w Brahmana – bezosobową Prawdę Absolutną. Lecz my rozumiemy, że żywe istoty są fragmentarycznymi cząstkami Najwyższego Pana. „mamaivamśo jiva-loke jiva bhutan sanatanah." To oznacza, że jesteśmy wiecznymi cząstkami Boga.

To doprowadza nas do piątego punktu, który mówi, że niektóre z dżiw są uwarunkowane przez materialną naturę. Innymi słowy zapominają, że są wiecznymi cząstkami Kryszny. Nie oznacza to, że jesteśmy Bogiem, tylko zapomnieliśmy o tym. Oznacza to, że jesteśmy uwarunkowani, że jesteśmy zupełnie kontrolowani przez materialną naturę. Znajduje się tutaj uwaga, że tylko niektóre z dżiw upadają, co pokazuje, że możemy skorzystać z pomocy tych dżiw, które nie są uwarunkowane. Mogą nam one pomóc w uwolnieniu się.
To prowadzi dalej do tego punktu, że poprzez prawidłową postawę te dżiwy, które są uwarunkowane, mogą uwolnić się.

Niektórzy filozofowie mówią, że uwarunkowane życie jest ostateczną sytuacją żywej istoty i w żaden sposób nie można się z niej wyzwolić, że nie istnieje taka rzecz jak wyzwolenie, że powinniśmy się zajmować tylko życiem w ignorancji wznosząc się do góry, a potem znów upadając, co przypomina młyńskie koło. Chodzi tutaj o to, żeby rozwinąć właściwą postawę. Jaka jest ta właściwa postawa? Jest to postawa służenia, co prowadzi do następnego punktu, który mówi, że wszystko łącznie z dżiwą jest zarazem jednym i różnym od Kryszny. Znacie na pewno filozofię acintya bhedaabheda tattva. Aczintja oznacza „niepojęty". Za pomocą naszego umysłu nie możemy zrozumieć, że jednocześnie jesteśmy jednym i różnym od Kryszny. Natomiast dzięki postawie służenia możemy zrozumieć, że Kryszna jest Panem, a ja jestem Jego sługą. Ta materialna energia, materialna natura, powinna być zaangażowana w służbę dla Kryszny, aby osiągnąć realizację.

To prowadzi nas do następnego punktu, który mówi, że bhakti jest jedynym środkiem na to, aby wydostać się z tego materialnego świata i osiągnąć świat duchowy. Bhakti oznacza „służbę
w oddaniu". W ten sposób rozumiemy, że jesteśmy sługami Kryszny. Więc co możemy robić? Możemy angażować materię w służbę dla Kryszny.

W ten sposób dochodzimy do ostatniego prameja, który mówi, że prema (czysta miłość do Boga) jest ostatecznym celem.

To jest nasza filozofia w pigułce. Nie powinniśmy jednak myśleć: „No tak, to jest cała filozofia. Cóż dla mnie może być nowego?" Powinniśmy cały czas skupiać się na tym. Powinniśmy próbować zrozumieć tę filozofię. To nie oznacza, że stajemy się gjani. Nie chcemy stać się gjana-miśra-bhaktą.

(przerwa a nagraniu ok.3 min. Urwany początek historii o Panu Czejtanji gdy wyjaśniał dlaczego cały czas intonuje Hare Kryszna. Jego mistrz duchowy nakazał Mu to robić, gdyż uznał, że Pan Czejtanja jest zbyt głupi aby studiować Wedantę).
......i byli pod takim wrażeniem zrozumienia, które im przedstawił, byli do tego stopnia zdumieni.

Więc nie polega to na tym, że wielbiciele są w ignorancji, że oni tylko intonują Hare Kryszna. Głównym naszym zajęciem jest intonowanie Hare Kryszna – to fakt, ponieważ taka jest konkluzja całej filozofii – intonujcie Hare Kryszna. Lecz także przez intonowanie Hare Kryszna osiągamy głębokie zrozumienie tej filozofii. Zatem Śrimad Bhagawatam jest naturalnym komentarzem do wedanta-sutry. Nosi ono nazwę „naturalnego", bowiem zostało skompilowane przez Śrila Wjasadewę, który jest również autorem wedanta-sutry. Jeśli napiszecie książkę i chcecie, aby ludzie zrozumieli tą książkę i jeśli napiszecie komentarz do tej książki, to z pewnością będzie to najbardziej autorytatywny komentarz. Ten komentarz jest wspaniały dodatkowo z tego powodu, że opisuje rozrywki Najwyższego Pana: jak Kryszna pojawił się i wszystkie Jego różnorodne rozrywki. Szczególnie 10 canto opisuje Jego rozrywki we Wrindawan, Mathurze i Dwarace. Lecz także pozostałe części Śrimad Bhagawatam opisują rozrywki związane ze stwarzaniem materialnego świata, rozrywki związane z pojawieniem się w tak wielu różnych inkarnacjach, a także rozrywki, w których biorą udział Jego wielbiciele i nauki Jego wielbicieli. Wszystko to jest zawarte w Śrimad Bhagawatam. W I canto, 1 rozdziale, 2 werset mówi: „kim va parai" – „Czy jest potrzeba czegoś innego?"

Ktoś zapytał się wczoraj: „A co z oglądaniem telewizji?" Nie miałem serca mu powiedzieć, że to jest kompletna maja. Nie potrzebujemy telewizji. Mamy Śrimad Bhagawatam. Śrimad Bhagawatam jest oknem do świata duchowego, a w świecie duchowym tak wiele różnorodnych rzeczy się dzieje. Śrila Bhaktisiddhanta Saraswati Thakur powiedział, że możemy wydawać gazetę, w której będą nowości ze świata duchowego. Możemy je publikować co minutę. Jest tak wiele nowości. Wiadomości, które są publikowane w Szczecinie to nie są w rzeczywistości wiadomości. Cokolwiek oni powiedzą lub podadzą to już miało miejsce, już się zdarzyło. W rzeczywistości zaraz po przeczytaniu takiej gazety możecie użyć jej do czyszczenia okna lub wyłożenia kosza na śmieci. Wielbiciele uważają, że taka literatura jest miejscem pielgrzymek dla kruków. Wielbiciele są jak łabędzie. Łabędzie lubią bardzo miłe miejsca.

Tak jak Śrila Prabhupada trzy razy podkreśla w tym znaczeniu, że zrozumienie duchowej wiedzy osiągamy przez zbliżenie się do mistrza duchowego. Głównym tematem w pierwszym rozdziale Czejtanja Czaritamrity jest to, że tę wiedzę uzyskujemy przez zbliżenie się do mistrza duchowego. Krysznadas Kawiradża Goswami wyjaśnia, że mamy inicjującego mistrza duchowego i mistrzów duchowych, którzy dają nam instrukcje. W rzeczywistości uważał on Śrila Rupę Goswamiego i Raghunatha Dasa Goswamiego a także innych Goswamich za swoich mistrzów duchowych, którzy udzielają instrukcji. A kto był jego inicjującym mistrzem duchowym? Kto wie? Nitjananda Prabhu. Nitjananda Prabhu w rzeczywistości pojawił się mu we śnie, rozkazał iść do Wrindawan i poszukać schronienia u sześciu Goswamich.
W tym znaczeniu Śrila Prabhupada wspomina także o pięciu rasach. Wszystkie z nich są obecne w świecie materialnym w zmienionej formie Możemy doświadczyć związku śanta-rasy w zmienionej formie w kontakcie z dywanem, meblami, harmonium... jest to pewien rodzaj rasy. Taki miły dotyk, miłe włoski. Doświadczamy także dasja-rasy, gdy ktoś przyjmuje rolę sługi. W tym kraju ludzie nie wynajmują osób do służenia do tego stopnia, ale w Indiach ktoś kto ma swój własny dom, ma przynajmniej jednego służącego.

Następnie sakhja-rasa. Jesteśmy zaznajomieni z sakhja-rasą, z przyjaźnią. Wszyscy mamy rodziców. Uczucie, które mają rodzice do dzieci nazywane jest watsalja-rasa. A sprawy, które wiążą się z miłością małżeńska, pociągiem jaki czują do siebie chłopiec i dziewczyna, a także mąż i żona, jest to właśnie madhurja-rasa. Wszystkie z tych pięciu ras mogą być doświadczane w związku z Kryszną. Bhaktiwinoda Thakura śpiewa pieśń, która mówi o tym temacie: „janaka, janani, dayita, tanaya, prabhu, guru, pati - tuhu sarva-moya" – Bhaktiwinoda Thakur mówi: „Ojcem, matką, sługą, guru, mężem, kochankiem – jesteś tym wszystkim dla mnie." Innymi słowy Bhaktiwinod Thakur mówi, że jakikolwiek związek możesz mieć z kimś w świecie materialnym, to Kryszna jest rezerwuarem wszystkich tych związków. Bhiszma opisuje miłość jako uczucie ograniczone tylko do jednej osoby, a tą jedyną osobą jest Najwyższa Osoba.

Tak więc, podstawowym zadaniem świadomości Kryszny jest skoncentrowanie naszej uwagi na Krysznie. Ale jak wspomnieliśmy wcześniej, aby kogoś kochać należy go także poznać. A wiedza o Krysznie pochodzi ze studiowania tych książek.

Na początku naszego kontaktu ze świadomością Kryszny jesteśmy przyciągani przez tak wiele cech tego ruchu. Jesteśmy przyciągani przez wielbicieli, intonowanie, prasadam, a czasem jesteśmy przyciągani przez filozofię. Czasem ta rzecz, do której ludzie są przyciągani jest najmniej znacząca. Ale żeby utrzymać naszą właściwą postawę do służby oddania przez całe życie, musimy osiągnąć głębokie zrozumienie tej wiedzy. Dlatego powinniśmy kultywować nasze skłonności do czytania i w ten sposób coraz głębiej i głębiej rozumieć tę wiedzę. Ponieważ te książki nie są różne od Kryszny, posiadają one niezwykłe moc. Posiadają one moc aby umieścić osobę, która była pogrążona wcześniej w całkowitej ignorancji, w pełnej wiedzy.

Kiedy byłem w Ameryce Południowej, jeden z wielbicieli (Sanaka Swami) powiedział mi jak stał się wielbicielem. W jakiś sposób usłyszał maha mantrę Hare Kryszna i zaczął ją intonować. Nie wiedział co ona oznacza. Nie miał żadnego pojęcia kim jest Kryszna. (słychać przejeżdżający pociąg, który robi wiele hałasu). To byłoby wspaniałe gdyby ten pociąg był wypełniony książkami Śrila Prabhupady. Może pewnego dnia... I wtedy spotkał osobę, która miała magazyn „Back to Godhead" i po tym zaczął organizować programy nama-hatta oraz kontynuował intonowanie Hare Kryszna. Pewnego dnia napisał do Los Angeles, aby przysłali mu książki i dostał je. Zaczął od małej książeczki „Doskonałość jogi". Kiedy zaczął ją czytać to nie przestał dopóki jej nie skończył, a skończył o drugiej w nocy. W tym czasie był żonaty i wydawało mu się, że jego żona także jest w świadomości Kryszny. O drugiej obudził swoją żonę i powiedział: „Właśnie przeczytałem tą książkę. Wiesz tu jest powiedziane – Śrila Prabhupada to powiedział – że musimy porzucić intoksykację." A jego żona powiedziała: „Naprawdę?" I wtedy zaczął ją nauczać. Mówił jej: „Prabhupada tak mówi. Musimy to zrobić". „Tak myślisz? No, dobrze." Po pewnym czasie powiedział jej: „Wiesz, w tych książkach jest napisane, że powinniśmy szukać towarzystwa wielbicieli." „Naprawdę? A gdzie znajdziemy wielbicieli?". „Tu jest jakiś adres we Francji. Udajmy się tam." „Dobra jedziemy." Więc wyruszyli, przyłączyli się do świątyni i zostali na dłużej.

Tak więc te książki są bardzo potężne. Mogą one przenieść nas z punktu początkowego, z punktu A, do punktu, w którym będziemy mogli zrozumieć najbardziej poufne z tematów związane z Kryszną. Ten werset mówi: „Osoba zainteresowana transcendentalną wiedzą musi dlatego zawsze pośrednio lub bezpośrednio dociekać o niej, a by poznać Wszechprzenikającą Prawdę."

Jest tu powiedziane w sanskrycie: „yad yad sarvatra sarvada" – wszędzie i zawsze. Tak jak intonujemy Hare Kryszna jak tylko jest to możliwe. Powinniśmy rozwijać postawę bycia dociekliwym jeśli chodzi o świadomość Kryszny. „Athato brahma jijnasa" – teraz mamy możliwość dociekać o Prawdzie, czyli Absolucie. Nie jest to przesłanie, które jest skierowane do karmitów. Jest skierowane ono do wielbicieli. Tak więc kontynuujmy czytanie tych książek i intonowanie Hare Kryszna, szukanie towarzystwa wielbicieli i rozprowadzanie tych książek.

Zawsze jestem zainspirowany widząc bhaktę Mariana, który zawsze na programach pędzi dookoła i próbuje „wcisnąć" komuś książkę. Jest to bardzo fajny przykład. Wczoraj opowiadał jak sprzedał kilka książek w restauracji w tym zamku. Można zobaczyć jak Kryszna odwzajemnił się mu w jego pragnieniu rozprowadzania książek. Podszedł do stolika i powiedział: „Proszę weź tę książkę, jest bardzo fajna". A Dusza Najwyższa umieszczona w sercach tych osób powiedziała: „Weź tę książkę." Wtedy oni powiedzieli: „Tak, w porządku." Wyciągnęli pieniądze i dali dotację. Żadnych pytań. Wyglądało to po prostu w ten sposób. „W porządku muszę to zrobić". Kryszna przysyła osoby, które powinny wziąć książkę, wtedy gdy mamy silne pragnienie rozprowadzenia ich. A ludzie czytają te książki. Ok., czy są jakieś pytania?

Pytanie: (Akinczana-kryszna d.) Mam pytanie odnośnie do tego, że Śrimad Bhagawatam jest komentarzem do wedanta-sutry. Zwykle, gdy mówimy o komentarzu, to widać bardzo wyraźne związki z tym pierwotnym dziełem, ale w Śrimad Bhagawatam jest trudno je dostrzec. Czy Kryszna-kszetra Prabhu mógłby pokazać takie bardziej bliskie związki między poszczególnymi częściami wedanta-sutry i Śrimad Bhagawatam?

Kryszna Kszetra Swami: W Majapur jeden z bhaktów pracuje nad kursem, który został nazwany bhakti-vaibhava. Są kursy bhakti-śastri, bhakti-vaibhava i bhakti-vedanta. Kurs Bhakti-śastri został już ukończony. Jest on związany z Bhagawadgitą i z pierwsza częścią Nektaru Oddania. Bhakti-waibhawa zajmuje się głównie pierwszymi sześcioma cantami Śrimad Bhagawatam. W tym miejscu Atma-tattwa Prabhu pragnie wykazać związki pomiędzy poszczególnymi wersetami Śrimad Bhagawatam a wedanta-sutry. Jest to wielka praca. Chłopcy w Gurukuli uczą się intonowania wedanta-sutry. Jeśli chodzi o nas, to musimy być cierpliwi. Pewnego dnia otrzymamy notatki, które pochodzą z tego kursu. Ok.?

Pytanie: Jak to możliwe by mistrz duchowy Pana Czejtanji powiedział: „Ty głupcze, powinieneś intonować święte imiona. Ty nic nie rozumiesz z wedanta-sutry"?

Kryszna Kszetra Swami: Możemy zrozumieć, że jest to rozrywka Pana Czejtanji. Pan Czejtanja chciał w ten sposób dać przykład na pokorę, jaką prezentuje bhakta. Najpierw dał przykład przyjmując mistrza duchowego. Mimo, że jest Bogiem, przyjął go. Chciał nauczyć ogół ludzi, że w tym wieku nie jesteśmy w stanie studiować wedanta-sutry, co oznacza, że nie jesteśmy w stanie osiągnąć Prawdy Absolutnej jedynie przez nasze umysłowe czy intelektualne wysiłki, innymi słowy, przez akrobatykę naszego umysłu. Pokazał także na czym polega związek miedzy mistrzem duchowym a uczniem. W rzeczywistości obowiązkiem guru jest karcić swego ucznia i umieszczać go na właściwej pozycji. Mamy (czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie) tendencje aby zbliżać się do mistrza duchowego w nastroju arogancji. Mamy tendencję pokazywać jak wiele już wiemy – „Spójrz, jestem tak kwalifikowanym uczniem. Tak wiele już wiem. Już tak wiele rozumiem ze świadomości Kryszny. Powinieneś być szczęśliwy, że jestem twoim uczniem." Tak wiec Pan Czejtanja dał przykład ucznia, którego karci mistrz duchowy: „Tak naprawdę to ty nie wiesz nic!". Tak jak Kryszna w taki łagodny sposób karcił Ardżunę na początku Bhagawadgity: „Mówisz takie uczone słowa. Jestem pod ich wrażeniem. Ale w rzeczywistości prawdziwie uczona osoba nie lamentuje ani nad umarłym ani nad żywym. Pandita nie lamentuje tak jak ty." Tak więc Pan zwykle osiąga kilka rzeczy w jednej rozrywce. Przez to, że Iśwara Puri powiedział Mu, iż jest głupcem, zaaranżował tak wiele rzeczy.

Pytanie: Czy Iśwara Puri wiedział, że Pan Czejtanja jest Bogiem?

Kryszna Kszetra Swami: I tak, i nie. Pan zawsze działa przy pomocy Swojej mocy joga-maja. Tak jak my jesteśmy okryci przez maha-maję, tak samo Pan okrywa swoich wielbicieli joga-mają. Tak jak Dżagannatha Miśra (ojciec Pana Czejtanji), który myślał w ten sposób: „to jest mój syn i ja muszę wyszkolić go we właściwy sposób." Pouczono go we śnie: „nie powinieneś karcić tego chłopca. To nie jest zwykły chłopiec, to jest Najwyższa Osoba Boga!". Dżagannath Miśra obudził się: „Co to za absurd!? To jest mój syn a ja muszę go wyszkolić! Muszę go skarcić kiedy robi błędy." I w przypadku Nandy Maharadża była podobna sytuacja. Kiedy starsi gopale, starsi pasterze spotkali się, stwierdzili: „Kryszna nie jest zwykłą osobą. Musimy traktować go z wielkim szacunkiem." Wtedy przybył Nanda Maharadż i powiedział: „Co to za nonsens?! Ten chłopiec jest takim draniem. Po prostu wyobraźcie sobie: on rozbił garnki z jogurtem i rozdał go małpom! Tylko spójrzcie: robimy tak wielki wysiłek, żeby zebrać to mleko, potem robimy z niego masło i jogurt, a on po prostu rozbija garnki i rozdaje to wszystko małpom. Chodzi do sąsiadów i też rozbija różne rzeczy." Długo kontynuował opowiadanie tego wszystkiego co robi Kryszna. Im więcej opowiadał, tym bardziej był tym pochłonięty. Był w ekstazie, a inni pasterze np. Upananda, słuchając go także wpadli w ekstazę. I przy końcu wszyscy po prostu się śmiali: „W porządku zapomnijmy o pomyśle, że Kryszna może być Narajanem, Bogiem, czy kimś takim." Pan Czejtanja także wykorzystywał joga-maję.

Pytanie: Kryszna Kszetra Prabhu powiedział w piątkowym wykładzie, że Najwyższa Osoba Boga jest osobą i, że nie jest miłością. To znaczy, jaka jest pozycja Boga w stosunku do dżiw, do żywych istot?

Kryszna Kszetra Swami: Jest to pewna zasada. Bóg nie jest miłością, ale Bóg nas kocha. Widzisz różnicę? Wielu ludzi wpada w impersonalistyczną koncepcję Boga właśnie przez to, że mówią iż Bóg jest miłością, albo „Bóg jest prawdą". Bóg nie jest po prostu jakąś zasadą czy koncepcją. Ale oczywiście – On nas kocha. Jest On rezerwuarem wszelkiej miłości. I to właśnie On przejawia miłość. Jeśli pojawia się w tym świecie jakaś miłość, to w rzeczywistości pochodzi ona od Kryszny. Nie powinniśmy popełniać filozoficznego błędu mówiąc, że Bóg jest miłością, bowiem rezultatem takiego myślenia jest to, że jakąkolwiek miłość dostrzeżemy w świecie materialnym to powiemy: „Tak, to jest miłość." I kiedy ja powiem: „Kocham cię", to jest to Bóg. Wtedy moje przyziemne związki, związki miedzy kobietą i mężczyzną są Bogiem i nasze seksualne związki są całkiem duchowe. To jest święte, godne uwielbienia. „Jestem bardzo zaawansowany duchowo, bowiem rozumiem ten fakt – Bóg jest miłością." Dlatego musimy posiadać pewną wiedzę filozoficzną, aby nie wpaść w te pułapki, które są praktycznie wszędzie. Tak jak wspomnieliśmy wczoraj na wykładzie, że Krysznadas Kawiradż Goswami porównuje ten świat materialny do oceanu przepełnionego krokodylami różnych fałszywych filozofii. Te krokodyle, ze swoimi wielkimi paszczami, próbują gdziekolwiek się znajdą, połykać niewinne uwarunkowane dusze. „Bóg jest miłością"- Kłap!

Pytanie: Po śmierci ciała wulgarnego, ciało subtelne przenosi nas do innego ciała. To trwa jakiś czas. Od czego ten czas zależy?

Kryszna Kszetra Swami: To zależy od naszej karmy w tym życiu. Jeśli mamy bardzo ciężką karmę i jesteśmy zmuszeni do przyjęcia wielu kar, wtedy być może zajmie nam wiele czasu odbycie kary pod nadzorem Jamaradża. Kary te odbieramy na platformie subtelnej, platformie ciała subtelnego. Jest to dokładnie opisane przy końcu piątego canto. Jest wiele miejsc do których mogą się udać żywe istoty w swoich ciałach subtelnych i być poddanym wielu zadziwiającym torturom. Czasem wydaje się, że te tortury trwają wieki. Ale wcześniej czy później wchodzi się do łona następnej matki. Zanim świadomość rozwinie się w tym nowym ciele, żywa istota pozostaje w stanie, którym nazywamy głębokim uśpieniem. Tak jak wtedy, gdy przy końcu kosmicznej manifestacji cały świat ulega zniszczeniu i wszystkie żywe istoty wchodzą w ciało Maha Wisznu. Wtedy wszystkie żywe istoty znajdują się w głębokim stanie uśpienia.

Pytanie: Kiedy Kryszna-kszetra Prabhu spotkał Śrila Prabhupadę?

Kryszna Kszetra Swami: To było bardzo ekstatyczne. W rzeczywistości zajęło to trochę czasu zanim doszło do mego umysłu, że potrzebuję kogoś takiego jak mistrz duchowy. W tym czasie nie znałem nawet takiego terminu jak „mistrz duchowy" czy „guru". Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem wielbicieli (było to w Kalifornii) z ogolonymi głowami, powiedziałem: „Nigdy! To nie dla mnie!." To było w latach 1969-71. Mieszkałem około czterech, pięciu ulic od świątyni, ale nigdy do niej nie udałem. Każdego dnia jednak widziałem wielbicieli. Codziennie intonowali przed wejściem do uniwersytetu. W tych czasach zwykli oni intonować bardzo długo. Praktycznie od godziny 9-11 rano, do 5-6 po południu. W piątek i sobotę zwykli to czynić do 9-tej wieczorem. Każdy znał Hare Kryszna. Rozprowadzali magazyny „Back to Godhead". W rzeczywistości (dowiedziałem się o tym później) był tam obecny Śrila Hridajananda Goswami. W Berkeley zawsze starałem się ich unikać, bo myślałem, że jeśli w jakiś sposób zbliżę się do nich, to kto wie co się zdarzy. „Poza tym jestem studentem, muszę studiować." Radżo-guna. W 1972 spotkałem wielbicieli w Europie. Zobaczyłem kiedyś obraz Śrila Prabhupady. Był bardzo duży. Wisiał w świątyni w Stuttgarcie. Patrzyłem na ten obraz i pomyślałem sobie: „To musi być naprawdę zadziwiająca osoba". Po prostu przez patrzenie na ten obraz doszedłem do takiego wniosku. Prezydent tej świątyni, który spotkał Śrila Prabhupadę, powiedział mi tyle wspaniałych rzeczy na Jego temat.

Cztery tygodnie po tym jak się przyłączyłem nadeszła wiadomość, że Śrila Prabhupada ma przybyć do Paryża. Wszyscy wielbiciele najpierw udali się do Hamburga, a z Hamburga do Paryża. Prabhupada pojawił się na lotnisku. Wtedy było tam około 150 wielbicieli. W mojej pamięci pozostało wrażenie, że było ich 1000, ale być może było ich 50. Byłem tak zdziwiony gdy po raz pierwszy zobaczyłem Śrila Prabhupadę. Wszyscy rzuciliśmy się na ziemię składając dandawat. Śrila Prabhupada przeszedł obok i nadepnął na mój kciuk. Pierwsze błogosławieństwo. Oczywiście udało mi się dostać pierwszą służbę dla Śrila Prabhupady. Ktoś powiedział mi, żebym zabrał Jego bagaże. Tak jak Indradjumna Swami. Ta sama wielka waliza, z którą miał do czynienia Indradjumna Swami 2-3 lata wcześniej – pełna książek. Nie musiałem jednak czekać na lotnisku trzech godzin tak jak Indradyumna Swami. Tak czy inaczej, kiedy pierwszy raz spotkałem Śrila Prabhupadę wszystko wykrystalizowało się w moim umyśle. Wszystko zacząłem wyraźnie widzieć – „Tak, to jest to."
Kiedy Śrila Prabhupada był w Paryżu przeprowadzał ceremonię inicjacji i w jakiś sposób pozwolono mi w niej wziąć udział. Byłem w bhakti przez cztery tygodnie. Nic o niczym nie wiedziałem. Przeczytałem dopiero Śri Iśopaniszad i może kawałek Bhagawadgity, ale mimo to Śrila Prabhupada był tak łaskawy. Było tam wielu wielbicieli. Ja byłem po prostu małym wielbicielem daleko z tyłu. Było pięć różnych okazji kiedy Śrila Prabhupada przybywał do Paryża i Londynu, i razem z wielbicielami udawaliśmy się tam. Za każdym razem były to 3-4 dni. Pamiętam, w 1973 roku Śrila Prabhupada przybył do Londynu na Ratha-jatrę. Jedynym wspomnieniem jakie zachowałem było to jak tańczył. Było to zadziwiające. Podczas całej procesji Śrila Prabhupa miał wzniesione ręce. Patrzył na Pana Dżagannatha ze łzami w oczach. Przeżyłem wielkie wrażenie także wtedy, gdy Śrila Prabhupada miał darśan z bóstwami. W Londynie są bóstwa Radha-london-iśwara. Bardzo piękne bóstwa Rada-Kryszny. Później przybyły Radha-Gokulananda. Kiedykolwiek Śrila Prabhupada znajdował się przed bóstwami działo się coś zadziwiającego. Dla wszystkich było oczywiste, że tutaj jest Kryszna i jest tu obecny czysty wielbiciel Kryszny i wymieniają oni miedzy sobą uczucia w miłosnym związku. Było widać, że Kryszna jest szczęśliwy widząc Śrila Prabhupadę. Niektórzy wielbiciele mówili, że było słychać jak szepcze coś do bóstw, a potem słucha odpowiedzi. W Londynie mają bardzo niezwykłą świątynię – bardzo miły pokój świątynny. Oprócz bóstw Radha-London-iśwara mają także duże bóstwa Pana Dżagannatha. Ułożyli ołtarz w ten sposób, że nad bóstwami Radha-London-iśwara jest duża półka na której umieścili bóstwa Pana Dżagannatha. W jakiś sposób półka ta nie została skonstruowana we właściwy sposób. Tak więc w czasie gdy Pan Dżagannath miał się pokazać po raz pierwszy zaraz po zainstalowaniu, Prabhupada spojrzał i zauważył, że ta deska spada. Nikt inny tego nie zauważył. Natychmiast zerwał się ze swego wjasa-asanu i poparł jedną ręką tę półkę. Wielbiciele patrzyli na siebie: „Co się dzieje?" Prabhupada zawołał: „Chodźcie tu i przytrzymajcie!" Kilka minut trzymał tę półkę, dopóki wielbiciele nie otrząsnęli się i przejęli od niego tę półkę.

I jeszcze jedna rozrywka, której nie widziałem bezpośrednio (usłyszałem o niej później), a którą tak jakbym prawie widział bezpośrednio. Miała ona miejsce w Amsterdamie. Asztaratha Prabhu może wam opowiedzieć. Kiedyś może spotkacie go. Jest wspaniałym wielbicielem. W Amsterdamie odbywała się instalacja Bóstw Pana Dżagannatha. W rzeczywistości było to wtedy, gdy Śrila Prabhupada udawał się z Paryża do Amsterdamu w 1972 roku. Była tam ceremonia instalacji. Przybyliśmy do świątyni, która była bardzo zatłoczona, późno w nocy. Po prostu poszliśmy spać. Wtedy przyszedł jeden wielbiciel i obudził nas: W tych dniach podporządkowałem się autorytetom. Do dziś się dziwię, dlaczego się zgodziłem. Nie wiem, ale co zrobić. W każdym razie powinniśmy podporządkować się autorytetom. Ale do dziś lamentuję, że nie zostałem tam. Paru z nas wstało, wsiadło do samochodu i wróciło do Niemiec. Następnego dnia Śrila Prabhupada prowadził ceremonię instalacji bóstw Pana Dżagannatha. Świątynia była przepełniona gośćmi i wielbicielami. Przybyła tam także telewizja. Wszyscy tam czekali, czekali, aż w końcu odsłoniono kurtynę, aby pokazać bóstwa. Wtedy zapadła grobowa cisza. Śrila Prabhupada spytał: „Co to jest? Żadnych dekoracji? Żadnych kwiatów? Żadnych owoców?" Był bardzo zły. Nie pamiętam tego dokładnie, ale była tam bardzo ciężka atmosfera. Powietrze było tak gęste, że można je było ciąć nożem. Można było usłyszeć spadającą na podłogę pinezkę. Prabhupada spytał: „Kto jest za to odpowiedzialny?" Telewizja była tam obecna i wszystko filmowała, ale Śrila Prabhupada wcale się tym nie przejmował. Prezydent świątyni powiedział: „Prabhupad, ja im powiedziałem, żeby wszystko zorganizowali." „Powiedziałeś im, kazałeś... Co to za nonsens?! Zarządzanie polega na tym, że dajesz instrukcje, a potem sprawdzasz, czy zostało to wykonane, a nie po prostu idziesz spać." Ostatecznie jednak odbyła się ofiara ogniowa i instalacja. W pokoju świątynnym nie było żadnych okien. Wszystko było zadymione. Wszyscy kaszleli, ale Śrila Prabhupada był zupełnie nieporuszony. Mimo, że ukazał tyle świętego gniewu, teraz był zupełnie spokojny. Chociaż wszyscy kasłali i kasłali, on po prostu spokojnie tam siedział. Później miałem sposobność wielbić te Bóstwa.

Czas na śniadanie, czy nie? Czy zostało przygotowane coś w rodzaju śniadania? W którymś momencie będziemy musieli udać się do Gdańska. Kiedyś będziemy musieli także wymantrować nasze rundy. Myślę więc, że możemy tu skończyć. 

Prezentacja podziału Wed
2016-01-22 09:48:52

Nawadżijada Nryszymha-kszetra 14.05.1989

Jak widzicie, na tablicy umieściłem graficzny wykres, który jest ogólnym zarysem, prostą prezentacją podziału Wed. Nie jest to absolutna i ostateczna prezentacja, ale pomoże nam przyjrzeć się temu podziałowi. Myślę, że o ogólnym znaczeniu Wed była już mowa, więc od razu przejdziemy do podziału Wed, bez zatrzymywania się nad aspektem ich znaczenia.

Jak wielu z was już wie, pierwotnie istniała tylko jedna Weda. Słowo „Weda" oznacza „wiedza". „Wiedza" zawiera w sobie wszystkie działy wiedzy materialnej i duchowej. Wedy mówią o wszystkich rodzajach wiedzy. To, czego nie znajdziemy w Wedach, nie możemy nazwać wiedzą. To jest bardzo proste. To, czego nie ma w Wedach nie jest wiedzą. Ale teraz ktoś może się jednak zapytać: „Wiedza ta omawia wszystkie materialne dziedziny życia? Czy to oznacza, że jeśli istnieją dzisiaj jakieś dzieła techniczne, które mówią np. o chemii, czy oznacza to, że jeśli te wszystkie szczegóły nie występują w Wedach, to nie jest to Wedą, czyli wiedzą?" W tym miejscu można omówić kwestię mówiącą, że ta cała literatura wedyjska, która jest nam dostarczona dzisiaj, nie jest całością wiedzy wedyjskiej. Ponieważ znajdujemy się tak naprawdę na bardzo małej planetce, która w różnych językach różnie się nazywa, w sanskrycie jest to ziemska planeta, należąca do Bhu-mandali. W pewnym sensie jest to nic nieznacząca bryłka ziemi w tym wszechświecie. Istnieją o wiele większe planety. Istnieją planety, na których żyje się o wiele dłużej i na których posiada się o wiele lepszą pamięć. I odpowiednio do tego istnieje literatura wedyjska, jest ona bardziej szczegółowa. Jest nawet powiedziane, że na Brahmaloce same tylko Purany zawierają ok. 1 mld. wersetów. Natomiast teraz na ziemi możemy zobaczyć tylko 400 000 wersetów. To jest mniej więcej 0,4% całości Puran, a to są tylko Purany. To jest tylko ułamek Wed.

Istnieje bardzo dobre porównanie, że Wedy są jak instrukcja obsługi dla tego wszechświata. Kiedy ktoś kupuje nową pralkę otrzymuje do tego instrukcję obsługi. Ktoś dostaje nowy telewizor, dostaje również instrukcję obsługi. Po pierwsze – rozpakować, po drugie – wsadzić wtyczkę do kontaktu itd. Do wszystkich urządzeń, które kupujemy dodana jest również instrukcja obsługi. Wedy tworzą instrukcje obsługi dla wszechświata, jak powinniśmy się z nim obchodzić, by ostatecznie móc się od tego materialnego wszechświata uwolnić. Prawdziwym sensem wiedzy duchowej, a również i materialnej, jest uwolnienie się od materialnej egzystencji. Dlaczego wiedza materialna? Wiedza materialna jest po to, abyśmy na tyle na ile jest to możliwe, mogli bez starć przejść przez materialną egzystencję, tzn. musimy jeść, musimy spać, musimy bronić się i niekoniecznie musimy mieć życie seksualne, ale to również ma miejsce. Te rzeczy muszą być zrobione, ale jak powinny być zrobione? Tak, abyśmy jak najmniej uwikłali się. Przy tym musimy utrzymać dobre zdrowie. Dlatego też istnieje Ajurweda, Dhanurveda. Ale teraz ktoś przyglądający się temu wykładowi mógłby zapytać: „Gdzie tu jest Ajurweda, gdzie Dhaurveda? Nie mogę ich znaleźć, gdzie one są?" Ale to nie jest tak, że istnieje jedna określona książka, która nazywa się „Ajurweda". Tak naprawdę Ajurwedę można znaleźć w innych częściach Wedy. Wiedza materialna i duchowa jest w Wedach. Wszystko ostatecznie jest przeznaczone do tego, aby stać się świadomym Kryszny. Całość wiedzy wedyjskiej jest z pewnością przeznaczona do tego, aby poznać Krysznę.

Z tym zamiarem, aby pomóc ludziom, Kryszna dostarcza ludzkości literaturę wedyjską. Wiedza ta została najpierw przekazana Brahmie, Brahma również skomponował Brahma-samhitę. Ta wiedza została najpierw przekazana sercu Panu Brahmy. Jest opisane w drugim canto Śrimad Bhagawatam, jak Pan Brahma podjął tapasję po usłyszeniu jak to ma zrobić. Usłyszał dwa słowa „tapa, tapa", to była instrukcja, jaka otrzymał. „Teraz siedzę w ciemności, co mam robić?" – „Tapa – powinieneś podjąć tapasję, praktykować celibat". I on to robił tak długo, dopóki nie ukazał mu się Kryszna. W jaki sposób Kryszna mu się objawił? W jego sercu. Wtedy po usłyszeniu mantry Gajatri Brahma został inicjowany przez Pana Krysznę, zaczął intonować Brahma samhitę i opisał to, co zobaczył. A co zobaczył? Zobaczył świat duchowy. Zaraz po tym poczuł się zainspirowany, otrzymał wiedzę potrzebna do wisargi, materialnego stworzenia. W tym również czasie otrzymał od Kryszny wiedzę, która w drugim canto znana jest jako Czatur-śloki, najbardziej istotne wersety Śrimad Bhagawatam.

Mamy cztery Wedy: Rygweda, Samaweda, Jadżurweda i Atharwaweda. Zanim zacznę mówić o Śrimad Bhagawatam, omówię krótko cztery Wedy, ponieważ jest powiedziane, że Śrimad Bhagawatam jest dojrzałym owocem z drzewa literatury wedyjskiej. Przyjrzyjmy się temu drzewu.

Jedna Weda została podzielona na cztery. Przez kogo? Przez Wjasę. Kim jest Wjasa? Słowo Wjasa oznacza tego, który dzieli. Wjasa jest również nazywany Wedawjasą. Jest on tym, który dzieli Wedy. Przez „podzielić" rozumie się też często „skompilował". Ponieważ Wedy zanim zostały skompilowane przez Wjasę, były przekazywane właściwie tylko ustnie. Potrafiono wtedy już pisać, ale nikt nie był tym zainteresowany, ponieważ jeśli ktoś cos usłyszał od swojego guru, swojego nauczyciela jako brahmaczarin w gurukuli, mógł to natychmiast zapamiętać. Ktoś usłyszał to raz, a potem pamiętał to przez całe życie. Ale z początkiem Kali-yugi ta zdolność odeszła. Wszyscy wiemy bardzo dobrze jaka silną mamy pamięć. Myślisz, że jednego dnia nauczyłeś się wersetu na pamięć, próbujesz przypomnieć sobie drugiego dnia: „Jak to było? Sarwa...dharma...och! Paritjadżja!...mam ekam..." To jest bardzo trudne dla nas. Ale w oryginalnym systemie wedyjskim najpierw słuchano, a następnie się powtarzało. Tak naprawdę to wyglądało to w ten sposób: najpierw ktoś usłyszał coś, a następnie powtarzał to – śrawana kirtanam – słuchanie i intonowanie, nieprawdaż? Ktoś usłyszał coś raz, a następnie dwa razy powtarzał. Taki był proces. W taki sposób uczy się również teraz w naszej gurukuli w Majapur. Nauczyciel intonował jeden werset, używając melodii. Melodia odpowiada gramatyce. Wszyscy uczniowie powtarzali ,a następnie nauczyciel kontynuował. W ten sposób uczono się. Ale zdolność ta prawie zupełnie już nie istnieje. Ostatnią osobą, o której słyszałem, że ją posiadał, był nasz guru Śrila Bhaktisiddhanta Saraswati Thakura. W gruncie rzeczy wszystko, o czym czytał i o czym słyszał, natychmiast to zapamiętywał.

Śrila Wjasadeva podzielił Wedy na cztery części po to, aby każdą z tych części przekazać profesorowi każdej z tych Wed. To również zostało opisane w Śrimad Bhagawatam. Ogólny podział był podziałem na Rygwedę, Samawedę, Jadżurwedę i Atharwawedę. Rygweda zawiera modlitwy czy też wersety, które powinno się intonować na głos. Jadżurweda zawiera prozę i wersety, które powinno się intonować cicho w celu spełnienia jagji. Samaweda zwiera wersety przeznaczone do śpiewania. Melodie Samawedy są niesamowicie trudne. Są bardzo skomplikowane ale i również bardzo piękne. Dlatego tez Kryszna mówi w Bhagawadgicie, że spośród pieśni jest On pieśnią z Samwedy. Często mówi się o triwedich, znawcach trzech Wed. Bardzo często mówi się o trzech Wedach. Co jest tą czwarta Wedą?
Te trzy Wedy pomagają komuś w spełnianiu jagji. Jagja mówi, jak powiedziałem to już na początku wykładu, jak powinniśmy obchodzić się z tym wszechświatem. Jest to instrukcja obsługi. Mówi ona co należy robić. A co należy robić? Należy wykonywać jagję. To jest to, co ludzie robią w społeczności wedyjskiej. Wykonuje się jagję. Wszystkie te trzy Wedy razem pomagają komuś w wykonywaniu jagji. Atharwaweda jest tym wszystkim, co nie pasuje do tych trzech Wed. Tutaj należą np. informacje o obronie, np. Dhanurveda. Ajurwedę również można przyporządkować do Atharwawedy, mówiąc bardzo ogólnie. Wskazówki praktyczne również można dopasować do Atharwawedy.

Dla tych czterech Wed istnieje dalszy podział, ale przedstawiłem to naprawdę w bardzo ogólny sposób. Jest powiedziane, że Jadżurweda dzieli się jak gdyby na dwie części. To jest naprawdę techniczny punkt. Jest podział na Kryszna-jadżurwedę, czyli czarną Jadżurwedę i Śukla-jadżurwedę, czyli białą Jadżurwedę. Czym jest ten podział? Kryszna-jadżurweda zawiera hymny i Brahmany. Brahmany są objaśnieniami do hymnów i obie te rzeczy są wymieszane ze sobą. Natomiast w śukla-jadżurwedzie hymny i Brahmany są dość jasno oddzielone od siebie. Do śukla-jadżuwedy należy także Taittirija Upaniszad, jeden spośród bardziej znaczących spośród 108 Upaniszadów.

Następnie istnieje wśród Wed podwójny podział na tzw. Brahmany i Aranjaki. Czym są te Brahmany? Nie mówię w tej chwili o porządkach społecznych, ale o pismach1. Brahmany są dziełami, które są wykorzystywane przez kapłanów. Pomagają w praktycznym wykonywaniu jagji, jak wykonać to i to, aby zadowolić Pana Wisznu. To są tzw. Brahmany. Aranjaki są tak nazywane ponieważ zostały spisane w aranjaka, czyli w lesie. Tak naprawdę są one przeznaczone dla wanaprsthów. Wanaprastha to ktoś, kto ma już poza sobą obowiązki gospodarza-grihasthy. Taka osoba udaje się do lasu i czyta Aranjaki. Je suche liście i prowadzi bardzo ascetyczny tryb życia.

Jedna z części Aranjaków są Upaniszady. Jest 108 Upaniszadów. Upaniszady – to słowo oznacza to, co zbliża kogoś do prawdy. Na marginesie – interesującą rzeczą jest, że Śri Iśopaniszad znajduje się na końcu Jadżurwedy. Innymi słowy, Upaniszady, oprócz Śri Iśopaniszadu, są częścią Aranjaków. Natomiast Śri Iśopaniszad znajduje się na końcu Jadżurwedy ogólnie mówiąc, a tak bardziej dokładnie – Samhit. To jest być może trochę dezorientujące. Istnieją Samhity, Brahmanny, Aranjaki. Samhity to również filozoficzne objaśnienia, coś w stylu Brahma-samhity. To jest właśnie samhita, którą my znamy. Ale istnieją również inne samhity, które należą do Pańczaratry. O tym, również będziemy mówić.

Do brahmanów należą śrota-sutry. Czym one są? Do sutr należą np. Dharma-sutry. Dharma-sutry to te wszystkie reguły, np. pochodzące od Manu. Wszystkie pojedyncze reguły dla ludzkiego społeczeństwa. Istnieją tysiące takich reguł. Istnieją również tzw. griha-sutry o tym, jak powinno się prowadzić życie w Aśramie grihastha, itd., itp. Czasem czytamy w Bhagawadgicie w znaczeniu Śrila Prabhupady: „Jest powiedziane w śruti-mantrach". Możemy zrozumieć, że te cytaty pochodzą najprawdopodobniej z tych śrota-sutr, czyli, ogólnie mówiąc, z jednej z tych czterech Wed.

Powiedzieliśmy o czterech Wedach. Teraz przypatrzmy się lewej stronie wykresu. Po lewej stronie na samym dole mamy Pańczaratrę, która prowadzi do waidhi bhakti. Czym jest Pańczaratra? Z pewnością słyszeliście coś o Narada-pańczaratrze. Jest ona sama w sobie bardzo małym dziełem. Istnieje bardzo wiele śastr, nazywanych ogólnie agama-śastrami. „Gama" znaczy otrzymywać lub iść, a „a" znaczy „od". Jest to wiedza, która przechodzi od guru do ucznia. To oczywiście dotyczy każdej wiedzy wedyjskiej. Ale agama-śastry mówią przede wszystkim o tantrach. Czym są tantry? „Tan" oznacza „to", a „tra" oznacza „wyzwalać". To, co wyzwala kogoś z niewiedzy.

Teraz wrócimy się do Samhit. Czym są Samhity? Samhity są to modlitwy na cześć Prawdy Absolutnej, podobnie jak w przypadku Brahma-samhity. Są one intonowane do Duszy Najwyższej. To może doprowadzić do lekkiej dezorientacji, ponieważ kiedy czytamy literaturę wedyjską, czytamy modlitwy do Indry, Surji, Agni, modlitwy do wszelkiego rodzaju półbogów. W ten sposób indolodzy spekulują, że Wisznu należy do półbogów, a tak pierwotnie nie był on wcale popularny. Później Pan Wisznu stał się bardziej popularny, ale pierwotnie częściej wielbiono Indrę lub półboga Agni. Ale rzeczywistym faktem jest, szczególnie dla prawdziwych znawców Wed, tzn. dla tych, którzy byli autoryzowani do czytania Wed i studiowania ich, do przekazywania Wed innym... Wedy mianowicie nie były przeznaczone dla śudrów. Większość tych indologów dzisiaj to śudrowie. Jest powiedziane że śudrom nie wolno czytać Wed. Dlaczego? Ponieważ fałszywie zinterpretują Wedy, źle je zrozumieją. Rezultaty widzimy dziś. Całkowity zamęt na tym obszarze. Całkowicie, zupełnie fałszywe zrozumienie Wed. Jedną z tych fałszywych interpretacji jest to, że Wedy polecają wielbienie półbogów, to wszystko to wielbienie półbogów. Hindusi to panteiści. Oni wielbią wszystko co możliwe. Nie! Faktem jest, że modlitwy te były przeznaczone dla Duszy Najwyższej. Czasem dla Duszy Najwyższej w Panu Indrze, czasem w półbogu Agni, czasem do Duszy Najwyższej w półbogu słońca, czy też w Umie lub w kimś innym. Kryszna mówi w Bhagawadgicie, że te wszystkie dary pochodzą od półbogów, ale tak naprawdę pochodzą od Niego.
Wróćmy do słowa tantra. Czym jest tantra? Jest to coś, co wyprowadza z niewiedzy. Szczególnie odnosi się do czynności, metod i recytacji. Dobrze wszyscy wiemy, że wibracja dźwiękowa jest bardzo ważna w życiu duchowym. Poprzez transcendentalną wibrację dźwiękową umysł zostaje wyzwolony od materialnej egzystencji. Tak naprawdę cały ten materialny świat bazuje na dźwięku. Wszystko opiera się na tym. W Wedach dźwięk zajmuje poczesne miejsce. Wedy zajmują się tym raczej w sensie subtelnym, niż wulgarnym. Tantra to metody wykonywania jagji przy pomocy różnych mantr, czyli wibracji dźwiękowych.

Pańczaratra jest tą częścią Wed, która pomaga nam przy wykonywaniu waidhi-bhakti. Jest powiedziane, że istnieją dwa rodzaje bhakti – waidhi-bhakti i raga albo raganuga-bhakti. Waidhi to jest to, co robimy. Regulowana służba oddania czyli sanatana bhakti. W rzeczywistości częścią sadhana-bhakti jest również raganuga bhakti. Ale poprzez sadhana-bhakti, uregulowaną praktyczną służbę oddania możemy, tak jak słyszeliście o tym, zastosować wiedzę w praktyce. Istotną częścią Pańczaratry jest wielbienie Najwyższego Pana w Jego formie bóstwa. Jak już powiedzieliśmy, Wedy są przeznaczone do poznania Kryszny i służenia Krysznie. Pańcaratra daje konkretne wskazówki, w jaki sposób powinniśmy służyć Krysznie w formie Bóstw. Kryszna pojawia się w różnych postaciach np. w oryginalnej formie swarupa, której my nie możemy zobaczyć. Jego form Czatur-wjuha, w których się pojawia, także nie możemy zobaczyć. Jego 24 form również nie możemy widzieć. Jego formy Antarjami, która siedzi lub leży w naszym sercu, również nie możemy widzieć. Ale arcza-murti możemy zobaczyć. Nie tylko zobaczyć, ale możemy Mu służyć. Kryszna pojawia się w tej postaci arcza-wigraha, abyśmy mogli w praktyce zastosować wiedzę, którą otrzymujemy. Taki jest sens Pańczaratry. Do Pańczaratry należą również wszystkie reguły zachowania się bhaktów, czyli etykieta waisznawy. Jak postępować ze sobą, z innymi, jak obchodzić się z Kryszną w formie Bóstwa, jak obchodzić się z różnego rodzaju ateistami, jak właściwie wypełnić swój dzień służbą oddania, ponieważ nawet na jedną minutę w ciągu dnia nie chcemy odchodzić od służby oddania. To wszystko jest Pańczaratrą. My praktykujemy waidhi-bhakti, tzn. bierzemy informacje z Pańczaratry, a znajdujemy ją w pewnym sensie w Śrimad Bhagawatam. Śrimad Bhagawatam, jak zobaczymy, zawiera w sobie wszystko. Teraz przejdźmy na drugą stronę wykresu i zobaczmy jaka rolę zajmuje Śrimad Bhagawatam, W tym celu musimy przypomnieć trochę historii, w jaki sposób powstało Śrimad Bhagawatam. Jak już powiedziałem, Kryszna przekazał wiedzę wedyjską Panu Brahmie, a Pan Brahma przekazał ją dalej. Interesującą rzeczą tutaj jest to, że Pan Brahma przekazał tę wiedze wielu ryszim. W swoim stworzeniu Pan Brahma miał siedmiu ryszich, a do tego stworzył innych ryszich. Wszyscy oni chcieli otrzymać od Pana Brahmy wiedzę wedyjską. Pan Brahma przekazał tę wiedzę swoim dzieciom, a jednym z jego synów jest Narada Muni. Miał również innych synów. Inni synowie, to byli owi ryszi, każdy z nich inaczej rozumiał te wiedzę. Tę samą wiedzę wedyjską zrozumieli każdy w inny sposób, odpowiednio do siły natury materialnej lub mieszanki tych sił, pod którą się akurat znajdowali. Każdy rozumiał to inaczej, czyli każdy kładł nacisk na coś innego. I tak słyszymy o sześciu rodzajach filozofii, tzw. szat-darśana. Istnieje sześć rodzajów wiedzy wedyjskiej, która oddaje różne punkty widzenia Wed. Czasami mówi się, że te szat-darśana nie zawierają w sobie żadnego wniosku. Tak naprawdę to one odchodzą od głównego wniosku Wed, a nawet są ateistyczne. Ale pierwotnie te sześć filozofii było wykorzystywane jako pomoc w zrozumieniu Prawdy Absolutnej. Lecz później na początku kalj-jugi reprezentanci tych sześciu filozofii zaczęli się kłócić między sobą. Każdy twierdził, że jego droga jest jedyną drogą.„Nie! Nasza droga jest jedyną drogą!" Można to porównać z uniwersytetem, na którym są różne wydziały: matematyka, fizyka, chemia, historia sztuki... Ostatnio wprowadzono ekologię czy inne, coraz bardziej demoniczne przedmioty. Takim przedmiotem jest również prawo, medycyna itp. Przyjmijmy, że dziekan wydziału medycyny idzie któregoś ranka do rektora uniwersytetu i zaczyna nauczać: „No, jeśli o mnie chodzi, to myślę, że wszystkie inne wydziały można po prostu zamknąć, ponieważ w gruncie rzeczy wszystko inne zawiera się w medycynie. Wszystkie obszary wiedzy już znajdują się w medycynie. Jeżeli o mnie chodzi, to zaoszczędzilibyśmy dużo pieniędzy, wszystkie te wydziały zawierałyby się w tym wydziale". I on zaprezentowałby to w taki sposób, że rektor byłby pod wrażeniem tego. Ale zaraz po jego odejściu przyszedłby dziekan fizyki i powiedziałby: „Panie rektorze, jedną rzecz powinien pan w każdym wypadku zrozumieć, że w tym materialnym świecie istnieje tylko jeden rodzaj wiedzy i nazywa się ona »fizyka«. Teraz doszliśmy do całościowej formuły, gdzie wszystko może zostać zrozumiane za pomocą jednego wzoru. Wszystko inne można zapomnieć, jest nic niewarte. Poezja, literatura, germanistyka – to wszystko jest charakterystyczne dla ludzi mniej rozwiniętych. Ale teraz jesteśmy bardziej zaawansowani i potrzebujemy tylko fizyki." I jest on bardzo przekonany w tych swoich argumentach. Ale następnie przychodzi kolejna osoba, z wydziału biologii, i mówi: „Wszystko może zostać zrozumiane tylko dzięki biologii" itd., jeden po drugim. Nikt nie ma poważania wobec innych osób, lecz każdy twierdzi: „Prawda jest u nas, tylko u nas." Co ma zrobić rektor po usłyszeniu tego wszystkiego? Jaki jest jego wniosek? Zamyka uniwersytet. Zbyt wiele chaosu, nie wiemy, co się dzieje.

Pan Brahma przekazał tę wiedzę wedyjską niektórym ryszim. Jednym z nich był Narada Muni. Narada Muni jak dowiadujemy się ze Śrimad Bhagawatam, jest śakti-aweśa awatarem. Jest wyposażony w szczególną moc. Czym ona jest? Jest to bhakti-śakti. Narada Muni jest tym, który poinstruował Śrila Wjasadewę po tym, jak ten sfrustrował się. Był niezadowolony: "Skompilowałem wszystkie Wedy, podzieliłem je, zrobiłem wszystko wg ustaleń, tak jak powinienem był to zrobić. Jestem inkarnacją Najwyższej Osoby Boga, miałem określone zadanie i wykonałem je. Napisałem też Mahabharatę. Czegoś nie zrobiłem. Teraz jestem sfrustrowany. Dlaczego?" Śrila Wjasadeva przeczuwał, dlaczego był sfrustrowany. Tak naprawdę powinniśmy przeczytać parę tych wersetów, jest to bardzo pięknie wyrażone. Jest to w czwartym rozdziale pierwszego canto: „Zachowując surowe śluby dyscypliny, szczerze czciłem Wedy, mistrza duchowego i ołtarz ofiarny. Przestrzegałem również tradycyjnych reguł i ukazałem ważność sukcesji poprzez wyjaśnienie Mahabharaty, dzięki której nawet kobiety, śudrowie i inni (jak przyjaciele podwójnie urodzonych) mogą zrozumieć ścieżkę religii. Ale pomimo to czuję w sobie jakiś brak, chociaż osobiście zdobyłem wszystko, czego wymagają Wedy."

Teraz Śrila Wjasadeva wyjawia swe wątpliwości, gdyż coś przeczuwa: „Może to dlatego, że nie podkreśliłem wielkiego znaczenia służby oddania, która jest tak droga zarówno doskonałym istotom, jak i samemu Panu?" (ŚB.1.5.8-10)

„Śri Narada rzekł: W rzeczywistości nie opisałeś wzniosłych i nieskazitelnych chwał Osoby Boga. Ta filozofia, która nie zadowala transcendentalnych zmysłów Pana, uważana jest za bezwartościową. Wielki mędrcze, chociaż opisałeś bardzo szeroko cztery zasady zaczynające się od aktów religijnych, to jednak nie opisałeś chwał Boga, Wasudewy. Słowa, które nie opisują chwał Pana (a te same mogą uświęcić atmosferę całego wszechświata) są uważane przez święte osoby za podobne miejscom pielgrzymek dla wron i kruków. A jako, że wszechdoskonałe osoby są mieszkańcami transcendentalnej siedziby, nie znajdują one tam żadnej przyjemności."

Teraz Narada Muni nie oszczędza już słów. Mówi bez ogródek. Śrila Wjasadewa zbliża się do Narady Muniego jak uczeń zbliża się do mistrza duchowego. Chce się dowiedzieć: „Co się ze mną dzieje, dlaczego jestem niezadowolony, jak mogę stać się szczęśliwy?" Jako osoba świadoma swego obowiązku, Narada Muni mówi bez ogródek: „To co zrobiłeś do tej pory, można porównać z kupą śmieci, którą interesują się jedynie wrony."

„A jako, że wszechdoskonałe osoby są mieszkańcami transcendentalnej siedziby, nie znajdują one tam żadnej przyjemności. Z drugiej zaś strony, ta literatura, która pełna jest opisów transcendentalnych chwał imienia, sławy, form, rozrywek, itd., nieograniczonego Najwyższego Pana, jest zupełnie innym światem, pełnych transcendentalnych słów niosących ze sobą zaczyn do wszczęcia przemiany w bezbożnym życiu błędnie nakierowanej cywilizacji. Taka transcendentalna literatura, nawet chociaż niedoskonale skomponowana, jest słuchana, śpiewana i przyjmowana przez oczyszczonych ludzi, którzy z gruntu są uczciwi." (ŚB 1.5.10-11)

Następnie Narada Muni daje instrukcję, aby Śrila Wjasadewa skomponował Śrimad Bhagawatam. I on to zrobił. Potem w 7 rozdziale jest następy ważny werset. Jest tam opisane, że Śrila Wjasadewa doświadczył wszystkiego w swoim umyśle poprzez medytację.
Teraz szybko przebiegniemy przez historię, w jaki sposób Narada Muni został Narada Munim. Jest to taka historia Narady Muniego „W jaki sposób przyszedłem do świadomości Kryszny". Czasami w naszych czasopismach zamieszczamy rozmowy z bhaktami „W jaki sposób przyszedłem do świadomości Kryszny". Narada Muni przyszedł do świadomości Kryszny w bardzo cudowny sposób. A dlaczego on objawił to wszystko? Zrobił to po to, aby dodać otuchy zarówno Śrila Wjasadewie, jaki osobom kierującym się wskazówkami, że dla każdego jest możliwe stanie się bhaktą.

Narada Muni posiadał bardzo skromne pochodzenie jako syn śudry. Ale doszło do odwiedzin – Prabhupada nazywa ich bhaktiwedantami, tzn. znawcami ostatecznego wniosku Wed, czyli bhaktami, i zatrzymali się oni w wiosce Narady. Jego matka w czasie pory deszczowej codziennie służyła tym świętym osobom, gotowała dla nich. Narada Muni poczuł się bardzo zainspirowany ich towarzystwem i był przyciągnięty do tych osób. Doszło do tego, że jego serce zostało poruszone do tego, aby wyruszyć śladami tych świętych osób. Następnie pojawia się Kryszna i aranżuje wszystko tak, że Narada Muni może uczynić szybki postęp w tym kierunku. On po prostu zaaranżował śmierć jego matki. Narada Muni został w pewnym sensie zupełnie sam. Co ma teraz zrobić? Najpierw wędruje przez kraj, następnie siada gdzieś i zaczyna medytować. Jest tak zdeterminowany w swojej medytacji, że pojawia się przed nim Kryszna. Ale następnie znowu znika mówiąc: „Ty nie jesteś jeszcze w 100% kwalifikowany, aby cieszyć się Moją osobą, Moim towarzystwem. Dałem ci teraz przedsmak, ale musisz dalej uzyskiwać kwalifikacje". To zdruzgotało serce Narady Muniego. To było tak piękne widzieć Krysznę. A potem nagle On zniknął. Już na początku Śrimad Bhagawatam widzimy wiec to uczucie rozłąki Kryszną. Jak brzmi technicznie słowo, określające to uczucie? Wipralambha. Potem był wdzięczny Krysznie, że tak się do niego odnosi i go inspiruje. Podobnie jest z nami, choć nie jest tak, że bezpośrednio otrzymujemy darśan Kryszny. Choć my przecież widzimy Bóstwa. W pewnym momencie możemy nawet doświadczyć inspiracji i uczucia szczęścia, jakiejś realizacji duchowej, ale następnie to uczucie znika i wtedy stajemy się sfrustrowani: „Gdzie się podziała moja duchowa realizacja?" Ale potem zaczynamy rozumieć, że ta duchowa zachęta to jest właśnie to. To jest taka zachęta ze strony Kryszny. Taka kropla nektaru – „tutaj, proszę!" Dostajesz kroplę nektaru, aby być przyciągniętym dalej, aby przebyć całą tę drogę z powrotem do domu, do Boga.

Tak oto została opisana historia Narady Muniego. W następnym życiu urodził się jako Narada Muni – syn Pana Brahmy. Daje instrukcje Śrila Wjasadewie, aby ten napisał Śrimad Bhagawatam. Następnie Narada Muni odchodzi, a Śrila Wjasadewa siada, i tu jest teraz powiedziane w tym wersecie (ŚB 1.7.4): „Następnie skoncentrował swój umysł, doskonale angażując go w służbę oddania (bhakti jogę), czystą i nieskażoną materialnie. I tak oto zobaczył Absolutną Osobę Boga razem z Jego energią zewnętrzną, która była pod Jego pełną kontrolą."

Zobaczył Krysznę z Jego duchową energią, i ujrzał równocześnie energie materialną – maję. Zobaczył równocześnie obie te energie. W ten sposób zobaczył on wszystko. Mógł w tym momencie zrozumieć wszystko. Jest opisane, że zobaczył Śrimad Bhagawatam w jednym momencie. Czasami dzieje się tak z wielkimi artystami, którzy w pewnym momencie mają w głowie całą symfonię, jakieś dzieło, a następnie spisują je. Podobnie było ze Śrila Wjasadewą. To była tak wielką inspiracją, że doświadczył wszystkiego w jednym momencie. Następnie jest powiedziane, że tak jak artysta robi notatki, zanim to wszystko zapomni, tak Śrila Wjasadewa streścił to wszystko i te notatki nazywają się Wedanta-sutra.

Wedanta-sutra sama w sobie jest konkluzją czy streszczeniem Upaniszadów. Mówiliśmy o Upaniszadach, które należą do Aranjaków. Upaniszady wyjaśniają znaczenie tych wszystkich jagji, które są opisane. Ale poprzez studiowanie Upaniszadów nie można dojść do żadnej konkluzji. Można studiować i studiować i nie dojdzie się do żadnej konkluzji. Śrila Wjasadewa dał Wedanta-sutrę, aby udostępnić konkluzje Upaniszadów. Ale Wedanta-sutra jest tak zwarcie i tajemniczo zbudowana, tak skrótowo napisana, że Wedanta-sutry również prawie nie można zrozumieć. W gruncie rzeczy bardzo dobrze trzeba znać się na Upaniszadach, aby zacząć studiować Wedanta-sutrę. Wedanta-sutra jako komentarz do Upaniszadów nie składa się nawet z całych zdań, ale z pewnych konstrukcji w stylu: „Tak, i dlatego powinno się zrozumieć to i to". Np. zaczyna się w taki sposób: „Athato brahma jijnasa, dlatego..." Co, dlaczego, gdzie? Ktoś kupuje książkę w księgarni, a tam: "dlatego..." „Co? Ja nie rozumiem. Gdzie jest pierwsze zdanie?" „Athato Brahma jijnasa, dlatego... „Dlatego, jeśli już zrobiło się tak wiele jeśli chodzi o badania nad Wedami. Dlatego też należy zacząć badania nad Prawdą Absolutną, dlatego że teraz mamy formę ludzka zamiast ciała zwierzęcego. Dlatego trzeba zająć się Prawdą Absolutną. Bardzo krótkie zdania.

Następnie Śrila Wjasadewa chciał wyjaśnić Wedanta-sutrę i to jest właśnie Śrimad Bhagawatam, które ujrzał najpierw w swoim umyśle.

Śrimad Bhagawatam prowadzi do raga czy też raga-bhakti. Jaka jest różnica między waidhi-bhakti i raga-bhakti? Raga jest spokrewnione ze słowem "rasa". Poprzez raga-bhakti ktoś praktykuje spontaniczną miłość do Boga. To jest to, co może być osiągnięte przez studiowanie Śrimad Bhagawatam. Przez spontaniczną miłość do Boga, do Kryszny, możliwe jest osiągniecie najwyższej planety w niebie duchowym parawjoma, mianowicie Goloka Wrindawana. Przez samą waidhi-bhakti niekoniecznie musimy osiągnąć Golokę Wrindawanę.

Teraz jesteśmy w 7 rozdziale 1 Canto. Najchętniej przerobiłbym te rozdziały. Z pewnością wszyscy przeczytaliście już 1 Canto Śrimad Bhagawatam. Ale może interesującym będzie jeszcze raz omówić pewne zależności i wydarzenia, ponieważ całe 1 canto prowadzi do spotkania Maharadży Parikszita z Sukadewą Goswamim.

W gruncie rzeczy Śrimad-Bhagawatam zostało wypowiedziane trzy razy. Pierwszy raz zostało wypowiedziane przez Śrila Wjasadewę do swojego syna. To jest również bardzo interesująca historia. Śukadewa Goswami był już samozrealizowaną duszą, zanim się urodził. Był zupełnie nieprzywiązany do świata materialnego i takim chciał pozostać. Zaraz po urodzeniu miał 16 lat. Musiał przyjść Kryszna i przekonać go aby opuścił łono matki: „Wychodź w końcu, co ty tam jeszcze robisz?". Śukadewa Goswami odpowiedział: „Dla mnie wszystko jest jednym. Jest mi obojętne, czy jestem tu czy tam. Dlaczego miałbym tu nie zostać? Tu jest przecież tak bardzo ciepło, nie muszę się uwikływać. Co się stanie jeśli wyjdę? Po prostu ulegnę i wpadnę w maję. Lepiej więc nie. Już się przyzwyczaiłem. Mam zresztą wszystko, co potrzebuję". „Nie, musisz teraz wyjść" –„OK." Wyszedł, ale natychmiast zniknął w lesie. Jak to jest powiedziane, Srila Wjasadewa, jego ojciec, zaczął go wołać. I co usłyszał w odpowiedzi? Tylko echo odbitę od drzew, które również odczuwały rozłąkę z Śukadewą Goswamim. Znowu na temat wipralambha. Co zrobi teraz Wjasadewa? To nie jest opisane w Śrimad Bhagawatam, ale dowiedziałem się z innych źródeł. Śrila Wjasadewa powiedział: „Moment, przecież muszę mu przekazać Śrimad Bhagawatam, a on zniknął". Wysłał niektórych ze swoich uczniów do lasu. Oni i tak udawali się tam codziennie, aby zbierać drewno. To jest jeden z obowiązków ucznia, zbierać drewno na ogień ofiarny. Wysłał ich do lasu i kazał im w czasie zbierania drewna intonować określone mantry. Tych mantr Śukadewa Goswami miał słuchać z oddali. Jedną z tych mantr był ów sławny werset atmarama, który potem został wyjaśniony przez Pana Czejtanję Mahaprabhu na 61 sposobów. Ten werset możemy również znaleźć w 7 rozdziale. Jest tam powiedziane, że nawet ci, którzy są całkowicie zadowoleni w sobie, będą przyciągnięci przez transcendentalne rozrywki Najwyższej Osoby Boga. I tak się stało. Chłopcy udali się do lasu, zbierali drewno i intonowali:

atmaramaś ca munayo nirgrantha apy urukrame
kurvanty ahaitukim bhakti ittham-bhuta-guno harih

Powtarzali przez cały czas i Śukadewa Goswami to usłyszał. Zaczął się zastanawiać „Atmarama? To jestem ja. Ja przecież jestem atmarama. Urukrame? Kto to jest? To ten, który dokonuje niezwykłych czynów. Kurvanty ahaitukim bhakti ittham-bhuta-guno harih...Hari? To jest interesujące, Może mi coś wpadnie jeszcze do głowy. Ok., poddaję się". Wrócił do Śrila Wjasadewy: „Jestem, proszę, poinstruuj mnie, co to był za nektar, który mnie ominął?" Wtedy Śrila Wjasadewa wypowiedział Śrimad Bhagawatam.

Kolejnym razem kiedy to było wypowiedziane Śrimad Bhagawatam, miało to miejsce podczas przekazu Maharadżowi Parikszitowi przez Śukadewę Goswamiego. A trzecim razem było to wtedy, kiedy jedna z osób, która przysłuchiwała się rozmowie miedzy Śukadewą Goswamim a Maharadżą Parikszitem, Suta Goswami, przekazał to wszystko mędrcom z Naimiszaranja. Ilu ich było? 60 000 mędrców z Naimiszaranja. Ale to spotkanie między Śukadewą Goswamim i Maharadżą Parikszitem jest tak niesamowicie ważne, że trzeba było na to całego 1 Canto, aby opowiedzieć tą historię. Ale po ty, aby powiedzieć kim był Maharadża Parikszit, trzeba wrócić się do Mahabharaty. To zaczęło się w 7 rozdziale, to jest pewien rodzaj mini-Mahabharaty, albo też dodatek do Mahabharaty. Ponieważ Mahabharata opowiada o wojnie pomiędzy tymi dwoma dynastiami. I wszystko jest aranżowane przez Krysznę w ten sposób, że cesarzem zostaje Judhiszthira, ponieważ jest on wielbicielem Kryszny. Cały ciężar Ziemi, wszyscy ci demoniczni królowie, muszą być usunięci. Muszą zostać zniszczeni. To wszystko dokonało się na polu bitewnym Kurukszetra. Wszystko było zaaranżowane przez Krysznę. Zostało to wyjaśnione przez Krysznę w Bhagawadgicie. Bhagawadgita jest takim małym interludium, czy też zajściem. To bardzo mały epizod, ale tak ważny, mianowicie wypowiedzenie Bhagawadgity. Jest powiedziane, że ta cała bitwa była zaaranżowana przez Krysznę tylko po to, aby mógł wypowiedzieć Bhagawadgitę. Jaka jest konkluzja Bhagawadgity? Sarva-dharman parityajya – powinno porzucić się wszystkie rodzaje religii i podporządkować się Mu. Ale wyjaśnia On również ten werset: „Jestem czasem i pojawiłem się po to, aby zniszczyć wszystkich demonicznych królów."

Kryszna zaaranżował to wszystko i to już się wydarzyło. Gdy czytamy 7 rozdział 1 Canto Śrimad Bhagawatam, i to się dzieje w tym rozdziale – nagle dowiadujemy się o tej szaleńczej historii, gdy Aśwatthama zbliżył się do Kryszny, aby Go zniszczyć. Aśwatthama zabił śpiących synów Pandawów, aby w ten sposób zadowolić swego ojca Dronaczarię. Chciał donieść swemu ojcu: „Zabiłem Pandawów, a dokładniej dzieci Pandawów, i to w czasie snu." To było bardzo okrutne morderstwo. Doszło do skutku. I teraz dochodzi do konfrontacji miedzy synem Dronaczarii i Ardżuną. Z dwóch stron zostały wyrzucone brahmastry. Najpierw Aśwatthama wyrzucił swoja brahmastrę. Tak naprawdę on nie wiedział, jak obchodzić się z tą bronią. Po prostu została ona tak dziko wystrzelona. Kryszna pouczył Ardżunę, aby ten również wypuścił swoją brahmastrę, która powinna przeciwdziałać brahmastrze Aśwatthamy. Ardżuna to uczynił. Następnie łapie Aśwatthamę, i co się dzieje wtedy? Bardzo interesująca dyskusja. Teraz Ardżuna ma w swoim ręku tego mordercę dzieci, tego drania, i chce go natychmiast pozbawić życia. Ale pojawia się Draupadi i mówi: „Ja już doświadczyłam tego, czym jest bycie pozbawioną dzieci. Nie chciałabym, aby również matka Aśwattahamy musiała to cierpieć.". Już widzimy to wielkie serce szlachetnej natury Draupadi. „Tylko go nie zabijaj". Tutaj stoi też Kryszna, który mówi Arjunie: „Powinieneś go zabić. Ale musisz również zadowolić Draupadi." A Draupadi mówi: "Tobie nie wolno go zabić". Co teraz zrobisz Ardżuno?". Przeklęty jeśli to zrobi, i przeklęty jeśli tego nie zrobi. Co ma robić? Wtedy Ardżuna po zastanowieniu się – to nie jest tak, że Kryszna mówi mu „zrób to, zrób tamto", Kryszna mówi mu: "Nie, ty sam musisz zdecydować, co powinieneś zrobić" – stwierdza, że może wypełnić obie te wskazówki poprzez zabicie społeczne Aśwatthamy, tzn. usuwa go ze społeczeństwa przez ogolenie mu głowy. Po prostu zabiera mu jego pozycję w społeczeństwie i ten musi odejść. To jest bardzo interesująca historia w związku z pytaniami mędrców. Na początku Śrimad Bhagawatam zadają oni różne pytania i jest tam m.in. to pytanie: „Jak możemy zrozumieć, czym są zasady religii w tych czasach? Istnieje tak wiele pism, tak wiele instrukcji. Gdzie można znaleźć stwierdzenie, coś jest prawdziwą zasadą religijną? Proszę, daj nam krótkie streszczenie tego." Tutaj widzimy w tej historii, że dharma oznacza zadowolenie Kryszny. Ale zadowolenie Kryszny nie jest taką prostą rzeczą. Na podstawie tej historii z Ardżuną możemy to zobaczyć. Ale bhakta Kryszny – i to widać na przykładzie Ardżuny – działa z własną inteligencją. Możemy zobaczyć w naszym ruchu świadomości Kryszny, że inteligencja jest pożądana. Trzeba, aby każdy zaangażował swe zdolności w służbę dla Kryszny. To nie jest tak, że świadomość Kryszny oznacza zniszczenie czyjejś indywidualności, jak to niektórzy nam zarzucają, czy tez zmuszanie kogoś na siłę do robienia czegoś. To jest raczej nawoływanie, aby zaangażować wszystko w służbę dla Kryszny.

Teraz przejdźmy dalej. Po tym wydarzeniu Kryszna chce odejść. Wszystko już minęło. Bitwa na polu Kurukszetra minęła, Judhiszthira jest osadzony na tronie. Wszystko dzieje się tak cudnie. „Teraz mogę iść do Dwaraki. To jest mój dom." I co się dzieje? Krótko przed tym, gdy Kryszna ma już odejść, znów ten Aśwatthama w jakiś sposób powrócił i spróbował zaatakować Uttarę, która akurat była w ciąży. Próbował zaatakować jej łono, ponieważ wiedział, że tam przebywa następca króla Judhiszthiry, ponieważ jeśli on będzie żył, dynastia będzie trwała dalej, a jeśli umrze, to wszystko się skończy. Wtedy Uttara zwraca się do Kryszny: „Kryszno, proszę chroń mnie". Mamy znów tę historię, że Kryszna pojawia się po to, aby ochronić Swoich bhaktów. Jest to jedna z zasad, która jest omawiana w Bhagawatam. W ten sposób spotykamy pierwszy raz Maharadżę Parikszita. On natomiast spotka się z Kryszną w łonie, zanim się urodzi. To jest znaczące, jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że to właśnie Maharadża Parikszit usłyszał potem od Śukadewy Goswamiego Śrimad Bhagawatam. On już w łonie matki stanął twarzą w twarz z Kryszną. Dlatego też nazywa się on „Parikszit" – ten który poszukuje, ponieważ całe życie po tym, jak miał wizję Kryszny, szukał Go. Zawsze badał poszczególne osoby – „Gdzie w tobie jest Kryszna?". Zawsze szukał Kryszny. Następnie to wydarzenie już się odbyło, Maharadża Parikszit i Uttara zostali uratowani. Dalej Kryszna chce odejść, ale z kolei słyszymy modlitwy królowej Kunti. To również jest bardzo interesujące, ponieważ w tych modlitwach są wyrażone bardzo szlachetne, subtelne uczucia bhakti. Na koniec królowa Kunti mówi: „Proszę, rozetnij węzeł przywiązania do mojej rodziny i niech moja atrakcja skieruje się ku Tobie i tylko ku Tobie, podobnie jak Ganges nieustannie płynie do oceanu." Ale Kryszna wciąż nie może odejść, gdyż istnieje jeszcze jeden problem. Maharadża Judhiszthira jest zmartwiony, ponieważ czuje się odpowiedzialny za bitwę pod Kurukszetrą. W tej bitwie zginęły miliony ludzi tylko po to, aby Maharadża Judhiszthira mógł zasiąść na tronie. Siedzi na tronie zupełnie zmartwiony: „Teraz zasiadam na tronie, a wokół mnie zostało zabitych miliony ludzi. Ich żony muszą nosić żałobę, ponieważ nie mają mężów. To wszystko moja wina." Kryszna, aby ułagodzić króla Judhiszthirę, poprosił go do Bhiszmy. Bhiszma nadal leżał na polu bitewnym Kurukszetra. Słyszałem, że leżał tam 60 dni na tym łożu ze strzał, i ciągle utrzymywał się przy życiu. Ponieważ Bhiszma otrzymał błogosławieństwo (myślę, że od swojego ojca), że umrze tylko z własnej woli, leżał na łożu ze strzał, a po bitwie było ich tyle, że niektóre przeszły przez ciało Bhiszmadewy i leżał na wszystkich tych strzałach. To sprawiało mu tak wiele bólu, ale mimo wszystko został pobłogosławiony przez Krysznę, by ból został zabrany od niego, tak, że mógł mówić.

Bhiszma był wielkim mędrcem. Znał całe zastosowanie wiedzy wedyjskiej w formie warnaśramy. W ten sposób zaczął mówić. W Mahabharacie zostało to bardzo szczegółowo opisane. Zaczął mówić o warnach i aśramach, w jaki sposób wiedza wedyjska jest zastosowana w społeczeństwie. Na tym polu ze strzał dał długi wykład o warnaśrama-dharmie. My, choć siedzimy tutaj wygodnie i słuchamy wykładu ze Śrimad Bhagawatam, to i tak sprawia nam to dużo problemów. A wyobraźcie sobie, że leżycie na łożu ze strzał i nie dość, że musicie słuchać, to jeszcze musicie mówić. To właśnie zrobił Bhiszma. Kryszna poprosił Bhiszmę, aby ten uspokoił Maharadża Judhiszthirę, by nie czuł się winnym bitwy. W związku z tym są bardzo piękne wersety: (ŚB 1.9.15-18)

„O, jak wspaniały i nieodwracalny jest wpływ nieuchronnego czasu. Inaczej jak mogłyby zaistnieć jakiekolwiek przeciwności losu w obecności króla Judhiszthiry, syna półboga kontrolującego religię; Bhimy, wielkiego wojownika z maczugą; wielkiego łucznika Ardżuny z potężnym łukiem Gandiwa; a nade wszystko w obecności Pana, bezpośredniego dobroczyńcy Pandawów? O królu, nikt nie może znać planu Pana (Śri Kryszny). Nawet wielcy filozofowie, którzy oddają się wyczerpującym dociekaniom, pozostają zdezorientowani. O najlepszy wśród potomków Bharaty (Judhiszthiro) twierdzę więc zatem, że wszystko to było w planie Pana. Przyjmując niepojęty plan Pana, musisz przestrzegać go. Zostałeś wyznaczony na przywódcę i administratora, i mój panie, powinieneś teraz zatroszczyć się o poddanych, którzy znaleźli się bez oparcia. Ten Śri Kryszna, nie jest nikim innym, jak tylko niepojętą Osobą Boga. On jest pierwszym Narajanem, najwyższym podmiotem radości. A oto porusza się On wśród potomków Króla Wryszni, niczym jeden z nas, i tak oto zwodzi nas Swoją własną stwórczą energią".

Tutaj widzimy w tym miejscu cudowne połączenie filozofii i historii. My słuchamy o Prawdzie Absolutnej przez usta tzw. Bhagawata, którzy zrealizowali Krysznę. Werset mówi, że nie można zrealizować Prawdy Absolutnej przez rozmowy, dyskusje, argumentacje ani przez filozofię munich. Kwalifikacją muniego jest to, że ma on swoje własne zdanie. Nie będą mogli dać logicznego stwierdzenia. To Prawda Absolutna jest bardzo tajemnicza i może zostać odnaleziona tylko wtedy, kiedy pójdzie się śladami wielkich Mahadżanów. Taki ktoś jest rzeczywiście bhagawata, czyli połączony z Kryszną. Jeśli ktoś idzie śladami takich osób, to może zrozumieć Najwyższą Prawdę.

Śrimad Bhagawatam nie jest niczym innym, jak cudowną historią o Najwyższej Osobie Boga i Jego bezpośrednich bhaktach. Słuchamy w nim od Jego bhaktów, czym jest świadomość Kryszny, przez ich doświadczenia, i w ten sposób otrzymujemy filozofię świadomości Kryszny. Ta filozofia jest komentarzem czy ostatecznym wnioskiem Wed.

Wedy przeznaczone są do tego, aby poznać Krysznę. Są one jak kalpa-taru, czyli drzewa spełniające pragnienia. Przez postrzeganie instrukcji Wed można spełnić wszystkie swoje pragnienia. Śrimad Bhagawatam jest dojrzałym owocem tego drzewa. Gdy ktoś ma drzewo owocowe, wtedy jest zainteresowany owocami z tego drzewa, a nie drzewem czy liśćmi czy też gałązkami, czy czymkolwiek innym. Jeśli ktoś ma drzewko wiśniowe, to bardzo się ucieszy, gdy drzewko przyniesie owoce w formie wiśni. Drzewo literatury wedyjskiej wydało owoce i jest nim Śrimad Bhagawatam. „Nigama" znaczy pisma wedyjskie, „phalam" znaczy owoc. Nektar Śrimad Bhagawatam został w ten sposób opisany jako doskonały pod każdym względem nektar. Jest również dawany taki przykład, że „śuka" oznacza papugę. Papuga dziobie owoc mango. Jest powiedziane, że przez dotknięcie owocu dziobem owoc staje się słodszy. Śukadewa Goswami jest również nazywany Śuka, czyli papugą. Jest on znany i kwalifikowany nie dlatego, że jak papuga powtarza tylko to, co usłyszał od Śrila Wjasadewy, lecz dlatego, że zaprezentował prawdziwy nektar Śrimad Bhagawatam.

Nadal jesteśmy przy Bhiszmadewie, ale chciałbym dojść do momentu spotkania Maharadża Parikszita z Śukadewą Goswamim, choć boję się, że to się nam dziś nie uda. Może jutro będziemy mogli to kontynuować. Myślę, że w tym miejscu możemy skończyć, chyba że ktoś ma jakieś pytania.

Pytanie: [o proces karma-kanda zaznaczony na wykresie]

Kryszna Kszetra Swami: Jest on wyjaśniony w ten sposób: jest to proces Pańczaratry, w którym ktoś pod każdym względem staje się całkowicie podporządkowany Panu Wisznu. To odróżnia się od klasycznego systemu wedyjskiego. Karma-kanda, gjana-kanda, upasana-kanda one zaniedbują to świadome bycie zależnym od Kryszny. Tak to można łagodnie wyrazić.

Pytanie: Kto jest odpowiedzialny za to wszystko?

Kryszna Kszetra Swami: Narada Muni jest odpowiedzialny za Pańczaratrę. Jest nawet powiedziane – Narada-Pańczaratra. Tak naprawdę Pańczaratra sama w sobie jest bardzo mała, ale gdy ktoś mówi o Pańczaratrze, tak naprawdę w gruncie rzeczy rozumie się, że przeważają tam agama-śastry. Narada Muni jest osobą, która przekazała Pańczaratrę.

Pytanie: o dostęp do tych wszystkich pism.

Kryszna Kszetra Swami: Czy chodzi ci o Pańczaratrę? Jeśli chodzi o dostęp, to jest on możliwy przez guru-parampara. Guru-parampara włącza nas do całości wiedzy wedyjskiej. Jeśli chodzi Wedy, to istniały specjalizacje, istniały całe rodziny czy tez tradycje, i one przestrzegały określonych Wed. Rygweda – bramini, Jadżurweda – bramini, Samaweda – bramini... – lecz w kalijudze szczególne znaczenie ma Śrimad Bhagawatam i Pańczaratra. Ty pytasz o dostęp do Śrimad Bhagawatam i Pańczaratry, czy też coś innego?

Pytanie: ...

Kryszna Kszetra Swami: Części Wed łączy Pan Czejtanja. Jeśli chodzi o Pańczaratrę, to Sanatana Goswami dostał polecenie od Pana Czejtanji, aby skoncentrował się na tym aspekcie i napisał Hari-bhakti-wilasa z pomocą Gopala Bhatta Goswamiego. W podobny sposób jak Śrila Wjasadewa miał różnych specjalistów od różnych części Wed, Pan Czejtanja wyznaczył Rupę Goswamiego do raganuga-bhakti. I tak pierwsza część Nektaru Oddania, która tak naprawdę jest streszczeniem pierwszej części Bhakti-rasamrta-sindhu Rupy Goswamiego, jest krótkim streszczeniem waidhi-bhakti. Jest to naprawdę bardzo filozoficzna prezentacja. Znaczenie, ważność itd. Ale dalej przechodzi to w raganuga-bhakti. I dalej opisuje on wszystkie smaki – rasa, w drugiej części Bhakti-rasamrta-sindhu, ale to idzie dalej i druga częścią tego jest madhurja-lila i opisuje jej subtelności. Ale Sanatana Goswami zajmuje się Pańczaratrą. Dżiwa Goswami zajmuje się Wedantą, czyli prezentacją filozoficzną. Potem widzimy, że poszczególni aczariowie postawili sobie szczególne zadania, Śrila Baladewa Widjabhuszana napisał swój komentarz Gowinda-bhaszja do Wedanty, itd. W tej części Śrimad Bhagawatam Śrila Prabhupada daje wspaniałe znaczenia i tam mówi – najlepiej byłoby to przeczytać – że Prahlada Maharadża jest naszym mistrzem duchowym. Jest to powiedziane w wielu miejscach. Od tych wielkich osobistości powinniśmy się uczyć. Całe Bhagawatam to instrukcje od mistrzów duchowych. Gdy przychodzimy do świadomości Kryszny, zostajemy włączeni do tej całej rodziny mistrzów duchowych, aczariów. Śrimad Bhagawatam nie jest dziełem statycznym. Nie jest tak, że jest 12 Canto i koniec. Razu pewnego Śrila Prabhupada został zapytany: „A co powiesz o Joannie d'Arc? Czy ona również jest osobą świętą?" A Śrila Prabhupada powiedział coś w tym sensie (tak naprawdę nie wiedział on kim jest Joanna d'Arc): „Jeśli ona rzeczywiście była świętą, to jej historia również zalicza się do Śrimad Bhagawatam". To jest naturalnie powiedziane w szerszym znaczeniu. Ale jeśli chodzi o Bhagawatam, to było tak mocno wyrażone przez Bhaktiwinoda Thakura, że filozofia świadomości Kryszny nawet w najmniejszym stopniu nie jest sekciarska. Obejmuje ona całość wiedzy duchowej, gdziekolwiek by się ona nie znajdowała. Czasem w różnych językach ta wiedza jest reprezentowana w różny sposób. Ale istotę tych wszystkich nauk znajdujemy w filozofii Bhagawatam, i to można zobaczyć, jeśli ktoś we właściwy sposób je czyta i studiuje. Wtedy można rozpoznać tę filozofię Śrimad Bhagawatam i nauczać. To jest ta szczególna rzecz w Śrimad Bhagawatam. W tym miejscu zakończmy.

Prezentacja Świadomości Kryszny na Festiwalu Indii
2016-01-22 09:51:57

Śri Śri Lakszmi – Nryszymha Tour, program otwarty w Darłowie, 29.07.1994

Jestem po raz pierwszy w Darłowie, ale myślę, że kilkoro z państwa było już na festiwalu Hare Kryszna w Darłowie. Czy osoby, które już były na festiwalu mogłyby podnieść ręce? Jesteśmy szczęśliwi, że widzimy was tu znowu. Szczególnie witamy osoby, które są po raz pierwszy na festiwalu Hare Kryszna. A kto tu jest po raz pierwszy? Przez kilka minut będziemy chcieli wytłumaczyć, o co chodzi w kulturze świadomości Kryszny.

Kiedy mówimy o kulturze, mamy na myśli kultywowanie czegoś, tak jak uprawia się roślinę. To wszystko, co tu widzieliście: teatr, taniec, muzyka, wszystko jest częścią procesu podlewania, „uprawiania" kultury świadomości Kryszny. Istnieją odmienne cechy tej kultury, ale są też cechy, które mają pewien związek z kulturą Zachodu. I są to cechy uniwersalne. Chciałbym powiedzieć o kilku z nich.

Jeżeli mówimy o historii, to świadomość Kryszny liczy sobie wiele tysięcy lat i ma swoje korzenie w Indiach. A jeśli chodzi o nowszą historię, to w roku 1965 do Ameryki, do świata zachodniego, przybył założyciel – aczaria naszego ruchu A.C. Bhaktiwedanta Swami Prabhupada. Jego pragnieniem było przekazanie nam wszystkim z Zachodu, oryginalnej kultury starożytnych Indii – świadomości Kryszny, bez żadnych zmian czy przeróbek. I jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy być dziś wieczorem tutaj z wami, by wypełnić jego pragnienie. Zanim Śrila Prabhupada opuścił ten świat, w roku 1977, wyraził nam jedną swoją prośbę. Powiedział: „Proszę, dajcie każdemu możliwość słuchania o Krysznie."

Kryszna – co oznacza to imię Kryszna? Słuchaliście tego, co nazywamy mantra Hare Kryszna już tak wiele razy. Dlaczego tak się dzieje, że intonujemy tę mantrę raz za razem? Intonujemy imiona boga. A cóż oznacza imię Kryszna? Kryszna oznacza wszechatrakcyjną Najwyższą Osobę. My wszyscy mamy swoje imiona: ja mam swoje, wy macie swoje. Wszyscy jesteśmy osobami, a Kryszna, czyli Bóg jest Najwyższą Osobą. Więc oczywistym jest, że On też ma swoje imię. A tak naprawdę Bóg ma wiele imion. Jest powiedziane w Biblii: „Święć się imię Twoje". Imię Boga jest święte. Dlaczego jest święte? Dlatego, że imię Boga, poprzez intonowanie czy przez pamiętanie go, przywołuje obecność samego Boga. I takie właśnie intonowanie imion Boga znajdujemy w różnych religiach na całym świecie. A dlaczego tak jest?

Znajdujemy pewne interesujące fakty w tym, co nazywamy literaturą wedyjską. Jedną z najbardziej esencjonalnych, najważniejszych ksiąg tej literatury jest książka zwana Bhagawadgitą. Ta Bhagawadgita została wypowiedziana przez samego Krysznę. Kryszna wypowiedział ją w niezwykłych okolicznościach, na polu bitwy. Wypowiedział ją do pewnej szczególnej osoby o imieniu Ardżuna. Rozmawiał z nim na bardzo głębokie, filozoficzne tematy. Ardżuna miał pewne bardzo poważne pytania. Wszyscy z nas tak naprawdę mają bardzo podobne pytania w ciągu swojego życia. To, oczywiście, może się bardzo różnić w stosunku do różnych osób, ale wszyscy mają zawsze wiele ciekawych pytań. Pytamy rodziców: „Co to jest to, co to jest tamto? Dlaczego tak się dzieje?" A kiedy dorastamy, to nasze pytania stają się poważniejsze.

Pamiętam, kiedy byłem w czwartej klasie, mieszkałem wtedy w Ameryce, w Illinois, miałem przyjaciela, który chorował na białaczkę. Był nieobecny w szkole przez wiele tygodni.

Pewnego dnia przyszedł do szkoły nauczyciel i ogłosił „Muszę wam z przykrością powiedzieć, że nasz przyjaciel Jerry umarł na białaczkę". Bardzo byliśmy tym zdziwieni. Chociaż czytaliśmy o śmierci, nigdy nie mieliśmy osobistego doświadczenia śmierci kogoś z najbliższego otoczenia. Słyszeliśmy o śmierci i widzieliśmy w telewizji tak wiele strzelaniny – ale zawsze ci dobrzy ludzie, nawet gdy zostali zabici, wstawali po jakimś czasie i tylko ci źli nigdy więcej się nie podnosili. Dlatego to było takie zdumiewające dla nas: „To był mój przyjaciel i on umarł?! I już nie wróci?!" Pamiętam, może niedokładnie wyrażę to swoje pytanie, ale zastanawiałem się wtedy: „Dlaczego to on umarł, a nie ja? Dlaczego mój przyjaciel Jerry umarł na białaczkę, a ja nie?" I później zacząłem sobie zadawać pytanie: „Czyż nie jest tak, że ja też kiedyś umrę? Dlaczego tak jest? Ja nie chcę umierać!" Nie wiedziałem, jak przedstawić te wątpliwości komukolwiek, ale przez dłuższy czas myślałem o tym.

Sądzę, że większość z was ma podobne pytania w pewnym okresie swojej młodości. Ale później, z biegiem czasu, przestajemy już o tym myśleć, jesteśmy coraz bardziej zajęci innymi problemami i wtedy te sprawy stają się dla nas mniej ważne. W pewien sposób wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji jak Jamanudżaczaria, którego widzieliście dziś wieczorem w teatrze. Może nie jest tak, że jesteśmy królami, ale wszyscy jesteśmy bardzo zajęci naszymi codziennymi obowiązkami, naszą rodziną i właśnie to odwodzi nas od czegoś, co jest dla nas bardzo ważne. Mamy tendencję do zapominania o tych fundamentalnych pytaniach, a pamiętanie o nich jest właśnie ważne dla nas jako istot ludzkich.

Jest taka historia w literaturze wedyjskiej o królu imieniem Judhiszthira. Judhiszthira znajdował się w bardzo dziwnych sytuacjach. Jakiś głos zadawał mu wiele dziwnych zagadek. Gdy zadowolił swoimi odpowiedziami tę niewidoczną osobę, mógł żyć, a gdyby mu się to nie udało, musiałby umrzeć. Był bardzo inteligentnym królem i odpowiadał bardzo szybko, jedno po drugim na każde pytanie. A były to bardzo zadziwiające pytania. Jedno z nich brzmiało: „Co jest najbardziej zdumiewającą rzeczą na świecie?" Judhiszthira natychmiast odpowiedział na to pytanie: „Chociaż każdy w tym świecie musi umrzeć, każdy o tym zapomina". Chociaż widzimy, że nasz pradziadek umarł i dziadek też wkrótce umrze, że to samo będzie z naszym ojcem, nigdy nie myślimy: „Ja też będę musiał umrzeć." I to jest takie zdumiewające; jest to taki zaskakujący fakt.

Wszystkie religijne nauki próbują przypomnieć nam o tym, że jesteśmy w bardzo niebezpiecznej sytuacji. W rzeczywistości Bhagawadgita, Biblia czy Koran próbują przypomnieć nam, że tak naprawdę nie należymy do tego świata. Należymy do miejsca poza tym światem, które nazywamy światem duchowym, które jest królestwem Boga. A więc Bhagawatgita i cała literatura wedyjska przypomina nam, że ten świat jest miejscem pełnym problemów. Wszyscy mamy problemy. Gdyby poprosić każdego z was, aby wymienił swoje problemy, niektórzy z was napisaliby całą książkę. Jest tak wiele problemów na tym świecie.

Wedy mówią, że są cztery zasadnicze problemy, która należy rozwiązać. Jakie? Starość. Kiedy patrzymy w lustro i widzimy zmarszczki, to oznacza, że się starzejemy. Ci z was, którzy tak jak ja, są w swoich latach czterdziestych – czy jesteście szczęśliwi z powodu pojawiania się zmarszczek? Myślę, że nie. Oczywiście, kiedy jesteśmy młodzi cieszymy się, że stajemy się starsi. Gdy osiągamy wiek średni, patrząc w lustro mówimy: „Już nie będę młody".

Inny problem – choroby. Jest tak wiele różnych chorób. Niedawno odwiedziłem czytelnię medyczną i oglądałem encyklopedię chorób. Liczyła ona 40 tomów zawierających opisy różnych chorób. Czy lubimy chorować? Oczywiście, że nie. Czy idziemy do apteki, aby kupić tabletki, które powodują ból? Oczywiście, że nie. Jaki jest następny problem?

Już omówiliśmy to wcześniej. Jest to śmierć. Nikt jej nie chce, ale każdy przed nią stanie.

Zasadniczo każdy z nas próbuje przejść przez życie zapominając o tym. A kiedy sobie przypominamy, to myślimy, że byłoby dobrze, aby wszyscy nasi krewni otoczyli nasze łóżko pochyleni ze smutnymi twarzami. „Żegnaj tatusiu". „Strasznie będzie bez ciebie". I myślimy, że po prostu zaśniemy i to będzie śmierć. W rzeczywistości ludzie nie umierają otoczeni rodziną. Zazwyczaj umierają samotnie. Albo w szpitalu, z całą masą rur wystających z ciała. Straszna sytuacja. Nie oczekujemy tego z przyjemnością. I dlatego w większości próbujemy o tym zapomnieć.

Kilkanaście lat temu, w 1972 roku, po raz pierwszy spotkałem mojego mistrza duchowego Śrila Prabhupadę. I kiedy go po raz pierwszy zobaczyłem, on wygłaszał podobny wykład w podobnej sytuacji, jaką mamy dzisiaj. I pamiętam jedno zdanie, które powiedział i którego nie zapomnę. Powiedział: „Nie jesteście swoimi ciałami". „Nie jestem tym ciałem? Ale ja uważam, że jestem tym ciałem!".

I wtedy zaczął wyjaśniać, o co mu chodziło. Czym jest to ciało? – ono składa się z tylu kości. Czy ktoś wie, ile kości jest w ludzkim ciele? Jest około 300 kości. I jest tak wiele mięśni, około 700 i około 28 tysięcy kilometrów naczyń krwionośnych. I myślicie, że to jesteście wy? Nie, to jest opakowanie, w którym jesteście umieszczeni. Powtarzał on, że wiedzę przekazuje taką, jaką Kryszna wypowiedział w Bhagawadgicie. Gdy usłyszałem to, zacząłem czytać Bhagawadgitę. Jak wyjaśnił, Bhagawadgita oznacza „Pieśń Boga". Kryszna wypowiedział ją we wspaniałym języku, w sanskrycie. I w jednym z ważnych wersetów z drugiego rozdziału wyjaśnia reinkarnację. W czasie przedstawienia chłopiec, który prowadził Jamanudżaczarię z powrotem do Kryszny, cytował ten werset. Kryszna wyjaśnia kwestię reinkarnacji, używając bardzo prostego przykładu. Wyjaśnia On, że tak jak w tym ciele przechodzimy od dzieciństwa poprzez młodość do starości, podobnie w chwili śmierci przenosimy się do innego ciała. Bardzo prosiłbym was o to, abyście przypomnieli sobie wasze najwcześniejsze wspomnienie z tego życia. Dla młodszych to będzie proste. Starsze osoby mogą przypomnieć sobie jakieś zdarzenie, tak jak ja pamiętam, jak w wieku 3 lat nauczyłem się wiązać buty.

A więc, czy teraz każdy z państwa przypomniał sobie coś ze swojego wczesnego dzieciństwa? Tak? Czy wtedy byliście inną osobą niż jesteście teraz? Czy powiecie: „Nie, nie, to była całkiem inna osoba, teraz myślę zupełnie inaczej." Nie, oczywiście, że nie. Jesteśmy tą samą osobą, niezależnie czy upłynęło 10, 20 czy 30 lat. Jakkolwiek wszystko w tym ciele się zmieniło. Wszystkie komórki w ciele wymieniły się. Nasze myśli uległy zmianie; nawet jakość naszego myślenia jest inna. Ale jest coś, co się nie zmieniło. Co to takiego? Bhagawadgita opisuje to coś jako atmę, czyli duszę. Kryszna wyjaśnia, że dusza nie ma początku ani końca. Oznacza to, że jest ona całkiem różna od ciała, ponieważ wiemy, że to ciało ma swój początek i koniec.

Kryszna daje nam więcej przykładów na zrozumienie związku duszy z ciałem. Wyjaśnia, że umieranie i ponowne narodziny jest jak zmienianie ubrania. Czy zastanawiamy się nad tym zmieniając koszulę? Kiedy koszula jest stara lub zużyta, lub wyszła z mody, wtedy pozbywamy się jej i zakładamy nową. Ale wtedy nie myślimy: „Jestem teraz inną osobą, ponieważ zmieniłem koszulę z czerwonej na zieloną". Nie, bowiem tak samo jak zmieniamy koszulę, zmieniamy ciała.

Jak wspomniałem, dla was na Zachodzie niektóre z tych rzeczy mogą wydawać się dziwne. Szczególnie jeśli rozważymy, co dzieje się z atmą po śmierci, dokąd się udaje. I to, zgodnie z Wedami, jest bardzo ważnym pytaniem, które jako ludzkie istoty powinniśmy zadawać. Są to pytania, jakie mogą zadawać ludzie nie zwierzęta. Nigdy nie zobaczycie swojego psa lub kota zadumanego gdzieś w kącie nad tym: „Skąd pochodzę, dokąd udam się po śmierci?".

Zgodnie z Bhagawadgitą zmieniamy ciała i przyjmujemy jakieś inne ciało po śmierci. A od naszych działań w tym życiu zależy, jaki rodzaj ciała przyjmiemy w następnym. Jest to nazywane prawem karmy. Karma to inne sanskryckie słowo oznaczające akcję i reakcją. Również w Biblii mamy tę koncepcję. Jest tam powiedziane: „Jak posiejesz, tak zbierzesz". Innymi słowy, od naszego działania zależy rezultat, jaki otrzymamy. A ostatecznym rezultatem jest to, że zostaniemy skierowani do łona określonej matki należącej do określonego gatunku istot żywych.

To jest inne pytanie, które zadawałem będąc dzieckiem. Zastanawiałem się zawsze, dlaczego ta właśnie kobieta jest moją matką, a ten właśnie mężczyzna moim ojcem. Dlaczego nie urodziłem się w innej rodzinie. Zawsze zastanawiałem się nad tym. Aż do momentu, gdy przeczytałem w Bhagawadgicie o prawie karmy. I wtedy dopiero nabrało to sensu.

Niektóre inne rzeczy, które wyjaśnia Kryszna są bardziej zadziwiające. Kryszna mówi, że nie jest to takie oczywiste, że na pewno otrzymasz ciało ludzkie. Zgodnie ze swoimi zdegradowanymi czynami w tym życiu, możesz otrzymać następne ciało w gatunkach zwierzęcych. Zgodnie z Bhagawatgitą i inną literaturą wedyjską, istnieją miliony gatunków życia. Możemy znać kilka gatunków zwierząt, kilka gatunków drzew, ale Bhagawadgita mówi, że jest 8 400 000 gatunków życia we wszechświecie. A my jako dusza – atma, przechodzimy od jednego do drugiego gatunku życia, doświadczając chorób, starości i śmierci. A także ponownych narodzin.

Czasami ludzie pytają nas: „Czy wy wierzycie w reinkarnację?" ponieważ słyszeli, że Hare Kryszna wierzą w reinkarnację. I wtedy czasem próbuję ich zadziwić, mówiąc: „Nie, my nie wierzymy w reinkarnację". „Co, nie wierzycie?! Słyszałem, że przestrzegacie tego, co mówi Bhagawadgita. A w Bhagawadgicie Kryszna wyjaśnia reinkarnację, czyż nie?" Tak. My nie wierzymy w reinkarnację w tym sensie, że sami nie chcemy reinkarnować, ponieważ reinkarnacja oznacza problemy, wielkie problemy. A my chcemy raz na zawsze skończyć z tymi problemami. Kryszna daje nam proces, dzięki któremu możemy zakończyć te powtarzające się narodziny i śmierć. Ten proces w sanskrycie, starożytnym języku Indii, nazywa się jogą. A co znaczy słowo joga? Oznacza połączenie, połączenie się z Bogiem. Wcale nie oznacza tego, o czym myśli wielu ludzi na Zachodzie, jako pewnego rodzaju gimnastyki czy medytacji. Joga oznacza praktykowanie pewnego szczególnego procesu, przygotowanie się i następnie połączenie się z Bogiem. Proces ten pomaga nam zrozumieć, że jest to naszym podstawowym zajęciem jako istot ludzkich. A więc Kryszna daje nam bardzo obszerne i uporządkowane instrukcje co do sposobu, w jaki każdy z nas może czynić postęp na tej drodze zatrzymania powtarzających się narodzin i śmierci. Odbiorca tych instrukcji Kryszny, jego przyjaciel Ardżuna, powiedział w pewnej chwili: „Zaraz, zaraz poczekaj. Co się stanie, jeśli po pewnym czasie przestrzegania tego procesu samorealizacji porzucę go?" Kryszna odpowiedział: „Nie ma to znaczenia, jakikolwiek postęp uczynisz w tym życiu, przenosisz go do następnego życia i możesz następnie kontynuować od tego punktu. A ostatecznie osiągniesz doskonałość". A czym ona jest? Powracasz do królestwa Boga. Królestwo Boga to wspaniałe miejsce, jest to miejsce, gdzie istniejemy wiecznie, w pełni wiedzy i w pełni tego, co nazywamy szczęściem.

To szczęście nie jest tym, czego doświadczamy w tym świecie, jest ono nazywane anandam buddhi vardhanam. Jest ono nazywane morzem, tak jak to morze tutaj. Ale jest to pewien szczególny ocean, ocean szczęścia, które nieustannie się powiększa. I jesteśmy w stanie zakosztować tego wiecznie rozszerzającego się oceanu szczęścia, podążając tym procesem bhatki jogi. A zgadnijcie, co jest esencją tego procesu? Jest to intonowanie imion Boga, takich jak ta maha mantra Hare Kryszna.

A dlaczego intonowanie jest takie ważne? Jest powiedziane, że samorealizacja rozpoczyna się od języka. Ludzki język jest bardzo ciekawym instrumentem. Języki psów i kotów nie służą do przemawiania różnymi językami, nie są one stworzone do intonowania imion Boga. Ludzie ucho jest również bardzo szczęśliwe, ponieważ jest ono wrażliwe na coś, co nazywamy dźwiękiem duchowym. Istnieją dwie funkcje języka i dwie funkcje ucha. Jednym z zadań języka jest mowa, a drugim smakowanie. Wszyscy lubimy jeść smaczne rzeczy i za kilka chwil zaprosimy was do skosztowania wspaniałego pożywienia nazywanego Kryszna-prasadam. Jest to wegetariańskie pożywienie ofiarowane Krysznie. Funkcją ucha jest natomiast słuchanie, ale także utrzymywanie równowagi. A przez słuchanie tego duchowego dźwięku możemy odzyskać równowagę duchową, ucząc się robić rzeczy, które sprawią, że będziemy szczęśliwi.

We współczesnym świecie wielu ludzi próbuje uzyskać szczęście dzięki rzeczom, które tak naprawdę go nie dają. Widzieliście tutaj intonujących Hare Kryszna wielbicieli Kryszny, którzy są cały czas szczęśliwi. Z jakiego powodu oni są tak szczęśliwi? Czym jest to, co robią, lub czego nie robią, iż są zawsze szczęśliwi? Tak naprawdę wielbiciele Kryszny przestrzegają pewnych ścisłych zasad. Są ścisłymi wegetarianami: nie jemy mięsa, ryb i jajek. Inną zasadą jest to, że nie przyjmujemy żadnych używek czy środków odurzających. Nie pijemy nawet herbaty czy kawy. Jak to jest możliwe, dlaczego? Posiadamy wyższy duchowy smak i nie potrzebujemy robić tych rzeczy. Również unikamy hazardu – Lotto, Totto, Totolotek. Czym on jest? Jest to próbowanie zdobycia czegoś za nic. A rezultatem jest to, że schodzimy ze ścieżki prawdy. W dzisiejszych czasach ludzie nie są zbyt prawdomówni. I czwartą zasadą, jakiej przestrzegamy, to powstrzymywanie się od seksu przed i poza małżeństwem. Ludzie przeważnie myślą, iż największą przyjemnością w tym świecie jest seks. Jest tak dlatego, że nie znają wyższej przyjemności płynącej ze świadomości Kryszny.

Wróćmy do pierwszej zasady – niejedzenie mięsa. Jaka jest wartość, jaki jest cel? Kryszna wyjaśnia, że jesteśmy atmą, czyli duszą, co oznacza osobę. Z reguły nie mamy problemu z akceptacją innych ludzi jako osób, ale w jakiś dziwny sposób tu na Zachodzie uważa się, że zwierzęta nie mają duszy. A przecież zwierzęta poruszają się. Z pewnością macie w domu psa lub kota albo świnkę morską. I wasze zwierzątko wydaje tak wiele dźwięków, porusza się. I również wyraża pewne uczucia. Szczęście, strach. I czy nie zdarza się wam rozmawiać ze swoim psem? „Burek, miło cię widzieć. Burek przestań!" Mówicie do psa. Dlaczego?, bo pies jest osobą.

Przypuśćmy, że żona powie do męża: „Wiesz, jestem zmęczona, nie idę na zakupy. A co będziemy jedli na kolację dzisiaj wieczorem? Nie ma nic w lodówce. W porządku, weźmiemy naszego Burka. Bierzemy nóż zabijamy go, kroimy, smażymy". Czy zrobilibyście coś takiego? Oczywiście, że nie. A więc, jeśli nie chcemy zrobić tego z naszym ulubieńcem, to dlaczego mielibyśmy to zrobić, czy pozwolić innym zrobić, z jakimś innym zwierzęciem?

Nie, my rozumiemy na podstawie wszystkich pism objawionych na świecie, że wszystkie stworzenia pochodzą od Boga. Sami nie możemy stworzyć życia. A więc, jak możemy życie odbierać? Odbieranie życia uważane jest za zbrodnię. A jeśli istnieje zbrodnia, to musi być i kara. Wcześniej mówiłem o prawie karmy – akcji i reakcji. I jeśli tylko dla usatysfakcjonowania podniebienia zabijamy, czy sprawiamy, że inni to robią, będziemy musieli odebrać tego reakcję. I jeśli np. zabijecie krowę, to w następnym życiu możecie sami stać się krową, a ta zabita przez was krowa narodzi się jako człowiek i zabije was. I nie tylko raz, ale życie po życiu.

Możemy wierzyć w to lub nie, ale jeśli przeanalizujemy, co na ten temat mówi Kryszna w Bhagawadgicie przekonamy się, że to ma sens. My unikamy zabijania zwierząt i dlatego jesteśmy wegetarianami. W ten sposób przestrzegając tych zasad, uwalniamy się od brzemienia grzechów i naturalnie stajemy się szczęśliwi. Kryszna zachęca nas do intonowania imion Hare Kryszna. I z tego powodu my jesteśmy tutaj i chcemy zaprosić do intonowania również was.

Wielu z was już intonowało z nami, gdy byliśmy na plaży. A teraz chcielibyśmy poprosić, abyście intonowali jeszcze raz razem z nami wszystkimi i poczuli odrobinę tej duchowej wyższej przyjemności. Wczoraj wieczorem mieliśmy festiwal w Ustce i ludzie długo intonowali z nami. Była już jedenasta w nocy i grupa rokowa miała już skończyć, ale wszyscy mówili: „Nie, nie kończcie, intonujmy dalej! To wspaniałe, lubimy to intonowanie Hare Kryszna, nie wiemy dlaczego, ale jest to coś niezwykłego." I chcielibyśmy, abyście i wy tego doświadczyli.

Możecie nie w pełni rozumieć, dlaczego to intonowanie przynosi tak wiele szczęścia. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na ten temat, zachęcamy do zapoznania się z książkami, które mamy. Na naszym stoliku jest również książka Bhagawadgita. Możecie ją obejrzeć i zobaczycie, że ma 700 wersetów, a my dzisiaj mówiliśmy o jednym z nich. Siedemset wersetów zawierających bardzo głęboką wiedzę, którą możemy w praktyczny sposób zastosować w naszym życiu. Mamy też inne książki napisane przez naszego mistrza duchowego Śrila Prabhupadę, które niezwykle starannie tłumaczył z sanskrytu na język angielski, a następnie zostały przetłumaczone na język polski. I chciałbym, abyście obejrzeli te książki, potem intonowali z nami i na końcu wzięli udział w wegetariańskiej uczcie. I gdy będziecie smakować tych wegetariańskich potraw, zachęcamy was do zadawania pytań odnośnie tego, co mówiliśmy, czy tego, co robimy. Możecie zapytać przy stoliku albo wielbicieli na sali.
Czy chcecie intonować? Tak. Myślę, że większość z was zna już maha mantrę Hare Kryszna i nie będziecie mieli problemu z jej powtarzaniem. Proszę powtarzajcie za mną:

Hare Kryszna Hare Kryszna Kryszna Kryszna Hare Hare Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare.

Całkiem nieźle, ale myślę, że można to zrobić z odrobinę większym entuzjazmem. Czy to możliwe? Tak. Spróbujmy jeszcze raz: Hare Kryszna Hare Kryszna ... Bardzo dobrze.

Nowe Śantipur 21.04.1993 Dzień pojawienia się Gadadhary Pandita
2016-01-22 10:21:29


Dzisiaj jest dzień pojawienia się Gadadhary Pandita i dlatego wybrałem werset, który znalazłem w pieśni ... Jest to bardzo piękna modlitwa składająca pokłony Panu Gadadharze.
gadadharam aham vande madhvacarya nanadanam mahabhava svarupa śri caitanya-binna upinam
Gadadharam znaczy dla Gadadhara, czyli Gadadharowi Pandicie. Gadadhara jest imieniem Kryszny. Oznacza tego, który nosi gada – maczugę, nosiciela maczugi. Oczywiście najczęściej Kryszna nie nosi maczugi, to Wisznu nosi maczugę. Aham vande – ofiarowuję moje pełne szacunku pokłony. Madhavacaryam nandanam – czyli ten, który sprawia przyjemność Madhawaczarji, ale może odnosić się też do ojca Gadadhara Pandita, który nosił imię Madhawa Miśra. Maha-bhava odnosi się oczywiście do najwyższej platformy bhawy, czyli transcendentalnej ekstazy. Svarupa oznacza własna tożsamość albo forma. Gadadhara Pandit jest więc formą maha-bhawy, miłości do Boga. Śri caitanya abinam upinam. Abhinnam oznacza nie różny, jego forma nie jest różna od formy Pana Czejtanji.
Ta modlitwa brzmi mniej więcej tak:
Składam moje pełne szacunku pokłony Śri Gadadharze Pandicie, który nie jest różny od Śri Czejtanji Mahaprabhu, który daje transcendentalną przyjemność Madhawaczarji i jest formą najwyższego, transcendentalnego szczęścia.
Takie jest moje spekulatywne tłumaczenie. Mam też inny werset, który pochodzi z te samej książki, jest to pranama-mantra:

śri hladini svarupaya gauranga suhridaya ca bhakta-śakti pradhanaya gadadhara namo stu te
O Gadadharo, ofiarowuję moje pełne szacunku pokłony Tobie, który jesteś formą hladini śakti Pana, jesteś bardzo drogi Panu Gaurandze, będąc oryginalną energią bhakti.
Możemy dzisiaj wyjaśnić kilka faktów z życia Gadadhara Pandity. Pan Czejtanja pojawił się według zachodniego kalendarza, kto wie w którym roku? 1486. A Gadadhara pojawił się w 1487. A więc był ponad rok młodszy od Pana Czejtanji i również pojawił się w Nawadwip, w miejscu, które znajduje się niedaleko miejsca pojawienia się Pana Czejtanji. Jego ojciec nosił imię Madhwa Miśra. Gadadhara i Nimaj byli bardzo blisko siebie od samego początku. Jako małe dzieci bawili się razem. Również matka Gadadhara zwykła odwiedzać Saczi Matę, którą uważała za swoją siostrę. Gadadhara i Nimaj razem chodzili do szkoły. Czy ktoś wie, jak nazywał się ich nauczyciel? Gangadasa Pandit. Bardzo dobrze. Gangadasa Pandit był ich nauczycielem i uczył ich wielu rzeczy, a przede wszystkim logiki i gramatyki. Nimaj był bardzo dojrzałym dzieckiem, dumnym z faktu, iż szybko się uczył. Są małe dzieci, które bardzo szybko się uczą i pokazują to – właśnie do takiej kategorii należał Nimaj. Jak wiemy, był on bardzo niesforny i dużo psocił. Gadadhara nie był taki, był zupełnie inny. Był bardzo spokojny i powściągliwy, zawsze cichy i cierpliwy. Od samego początku wykazywał wielkie wyrzeczenie. Lubił również samotność. Oczywiście, jednocześnie nie lubił być oddzielonym od Nimaja. Bardzo często ten psotliwy Nimaj niepokoił Gadadhara. Wyzywał go, podając jakieś nonsensowne logiczne argumenty. W szkole uczyli się logiki i gramatyki, i Nimaj miał zwyczaj wyzywać wszystkich na pojedynek, również Gadadhara. Gadadhara nie lubił tego. Nie podobał mu się ten nastrój i w takich momentach próbował unikać Nimaja. Nimaj oczywiście rozumiał nastrój Gadadhara. I gdy pewnego razu Gadadhara pomyślał: „Po co są te wszystkie nonsensy", Nimaj powiedział do niego: „Po prostu poczekaj, już wkrótce mam zamiar objawić się jako wielki Waisznawa i nawet Pan Brahma i Pan Śiwa przybędą, aby ofiarować mi pokłony."
Później, ale wciąż w Nawadwip, gdy Pundarika Widhjanidhi przybył do Nawadwip, Gadadhara został zabrany przez Mukunda-dattę, aby go odwiedzić. Pan Czejtanja praktycznie uważał Pundarika Widhjanidhi za swojego ojca. Czasami nawet, gdy nie było Pundariki, Pan Czejtanja wzywał go i wielbiciele zastanawiali się: „Kim jest ten Pundarika?" A było tak dlatego, że Pundarika Widhjanidhi jest nikim innym jak Wriszabhanu. Pundarika był bardzo szanowany, słynął jako wielki Waisznawa. Gdy jakikolwiek Waisznawa przybywał do Nawadwip, Gadadhara był zabierany przez Mukunda-dattę i razem odwiedzali tego bhaktę. Gadadhara dużo słyszał o Pundarice Widhjanidhim, ale kiedy go spotkał był zaszokowany. Nie było to to, czego oczekiwał. Myślał, że spotka wyrzeczoną osobę, a wyglądało na to, że spotkał osobę, która była pełnym wiszaji, czyli tym, który zadowala zmysły. Miał na sobie bardzo kosztowne dhoti z grubym, złotym lampasem, wszelkiego rodzaju złote pierścienie, diamenty w uszach (do tej pory można zobaczyć jak bramini z Południowych Indii noszą takie wielkie diamentowe kolczyki w uszach). Nie wyglądał on na Waisznawę, wyglądał bardzo dziwnie. Gadadhara w swoim umyśle był rozczarowany. Mukunda-datta mógł zrozumieć, co dzieje się w umyśle Gadadhara, ale jednocześnie wiedział, że Pundarika w rzeczywistości jest wielkim wielbicielem. Zaczął więc intonować pewne wersety ze Śrimad Bhagawatam związane z rozrywką zabicia Putany, gdzie jest powiedziane, że Kryszna jest tak miłosierny, że przyjął Putanę za swoją matkę. Gdy Pundarika usłyszał te wersety, ogarnęła go niezwykła ekstaza, zaczął zachowywać się w całkowicie szalony sposób. W swojej ekstazie przestał się całkowicie kontrolować. Wiele cennych przedmiotów z pokoju, w którym przebywali zostało rozbitych i zniszczonych. W pewnym momencie padł na ziemię nieświadomy i w takim stanie leżał bardzo długo. Gdy Gadadhara to zobaczył, zdziwił się bardzo i zorientował się od razu: „Ooo, popełniłem wielką obrazę w swoim umyśle; myślałem, że jest to zwykły wiszaji, a w rzeczywistości jest to wielki Waisznawa. Co mogę teraz zrobić, aby naprawić tą wielką obrazę?" Gadadhara nie był w tym czasie jeszcze inicjowany przez guru, więc pomyślał, że najlepszym sposobem, aby przeciwdziałać tej obrazie jest paść do jego lotosowych stóp i prosić o inicjację. Zrobił więc tak i o ile pamiętam, poprosił Pana Czejtanję o pozwolenie przyjęcia tej inicjacji. W ten sposób Gadadhara pragnął naprawić swoją obrazę. Równocześnie dał nam lekcję tego, jak uważni musimy być w ocenianiu innych wielbicieli. My, jako uwarunkowane dusze, zwykle mamy tendencję by myśleć, że jesteśmy bardziej zaawansowani od innych. Ale najbardziej zaawansowani wielbiciele czują się najmniej zaawansowani, widzą, że wszyscy są zaangażowani w służbę dla Kryszny. Istnieje niebezpieczeństwo myślenia, że ktoś nie jest zaawansowany i z powodu takiej obraźliwej mentalności możemy ściągnąć na siebie gniew Kryszny.
Opisana jest też inna rozrywka Gadadhara z Nimajem w Nawadwip. Pewnego razu Pan Gadadhara przyniósł Nimajowi pan – liście orzecha betel do żucia. Pan Czejtanja był w szczególnym nastroju, czuł tak intensywną rozłąkę z Kryszną, że wołał: „Gdzie jest Kryszna, gdzie jest Kryszna?" Gadadhara odpowiedział mu: „Gdzie jest Kryszna? Jest w twoim sercu." Pan Czejtanja natychmiast zaczął rozdzierać swoje ciało w okolicach serca, jakby pragnął wyciągnąć Krysznę na zewnątrz ze swego serca. Saczi Mata była wielce zatrwożona: „Co teraz będzie?". Gadadhara pomyślał: „Mogą być kłopoty". Więc powiedział: „Proszę, uspokój się, Kryszna właśnie idzie. Kryszna wkrótce przyjdzie, wszystko będzie w porządku". Dlatego, że Gadadhara miał taką spokojną naturę, Pan Czejtanja uspokoił się, a Saczi Mata była bardzo szczęśliwa, poczuła ulgę i powiedziała: „Chociaż ten Gadadhara jest tylko młodym chłopcem, jest bardzo inteligentny". Chciała, by Gadadhara był zawsze obecny przy Nimaju dlatego, że miała przekonanie, że Gadadhara dobrze wpływa na jej syna, przy nim Nimaj uspokaja się.
Pewnego razu Gadadhara dowiedział się, że Pan Czejtanja chce odwiedzić Śuklambar Brahmaczarina i że zamierzają rozmawiać o Kryszna-katha. Z jakiegoś powodu Gadadhara nie został zaproszony, ale ponieważ usłyszał, że Pan Czejtanja będzie dyskutował o Kryszna-katha, postanowił udać się tam. Wybrał się więc do domu Śuklambar Brahmaczarina zanim przybył tam Pan Czejtanja i wszedł do środka. Gdy przybył Pan Czejtanja i jego wielbiciele, wszyscy usiedli na zewnątrz domu i zaczęli dyskutować o Kryszna-katha, o rozrywkach Kryszny. Gdy tak dyskutowali, coraz bardziej rosła ekstaza u Pana Czejtanji i jego towarzyszy; wszyscy byli pod wrażeniem tych wspaniałych rozrywek Kryszny. Po pewnym czasie Pan Czejtanja wszystkich uspokoił i nastał spokój. Wtedy wszyscy mogli usłyszeć płacz z wnętrza domu – to był Gadadhara Pandit; nie mógł się uspokoić, był za bardzo pogrążony w ekstazie. Pan Czejtanja zawołał go, objął i powiedział: „O Gadadhara, ty jesteś tak pobożny i masz tyle zalet, jesteś takim wspaniałym wielbicielem".
A teraz inna rozrywka, która miała miejsce w Nawadwip. Pewnego razu Pan Czejtanja podróżował z wielbicielami po różnych częściach Nawadwip i weszli do jednego z lasów w Nawadwip. Pan Czejtanja usiadł a Gadadhara zaczął zbierać kwiaty i robić girlandę. I w tym czasie objawił swoją prawdziwą tożsamość jako Śrimati Radharani, a jego związek z Panem Czejtanją jest taki, że Pan Czejtanja jest Kryszną. W rzeczywistości według Gaura-ganoddeśa-dipika, Gadadhara Pandit jest połączeniem trzech osób . Jest on Śrimati Radharani. Jak wiemy, jedną z towarzyszek Radharani jest Lalita Dewi i jest ona znana również jako Anuradha, co oznacza ta, która podąża za Radharani; gdziekolwiek podąża Radharani, tam jest i Lalita. Dlatego, gdy Radharani weszła w formę Gadadhara, Lalita podążyła za nią. Radharani nie jest nigdy oddzielona od Kryszny, tam gdzie jest Radharani, tam musi być i Kryszna. W każdym bądź razie w tym lesie, Gadadhara zrobił girlandę, którą ofiarował Panu Czejtanji. Pan Czejtanja sprawił, że Gadadhara usiadł naprzeciwko niego tak, jak siedzą Radha i Kryszna, a Śriwasa Thakura spełnił ceremonie arati. Nitjananda Prabhu i Adwejta Prabhu, którzy także tam byli, dosiedli się i cała scena wyglądała tak, jak wygląda Pańcza-tattwa, którą czcimy na ołtarzu.
W roku 1510 Pan Czejtanja przyjął sannjasę i udał się do Dżagannatha Puri i oczywiście Gadadhara musiał iść razem z nim, gdyż nie było mowy o rozdzielaniu ich obu. Gadadhara nigdy nie przyjął sannjasy, ale gdy przebywał w Dżagannatha Puri przyjął coś, co się nazywa kszetra-sannjasą, uczynił ślub, że nigdy nie opuści Dżagannatha Puri. Czcił on Bóstwo Kryszny, które Pan Czejtanja znalazł ukryte w ogrodzie, znane jako Tota Gopinatha. Tota oznacza ogrodowy. Uczynił on ślub, że pozostanie tam i będzie czcił Tota Gopinatha. Cztery lata później, w 1514 roku, Pan Czejtanja powrócił do Bengalu, aby odwiedzić swoją matkę i zobaczyć Ganges. Gdy odchodził, Gadadhara zdecydował, że pójdzie razem z nim. Przeczytam teraz odnośne wersety z Czejtanja-czaritamrity:
pandita kahe, – „yahan tumi,sei nilacala ksetra sannyasa mora yauka rasatala"
Poproszony, aby wrócił do Dżagannatha Puri, Gadadhara Pandit powiedział Panu: „Gdziekolwiek Ty przebywasz, tam jest Dżagannatha Puri. Niech ta moja niby kszetra-sannjasa idzie do diabła."
prabhu kahe, -„seva kara gopinatha sevana" pandita kahe, -„koti-seva tvat-pada-darśana"
Gdy Śri Czejtanja Mahaprabhu poprosił Gadadharę Panditę, by pozostał w Dżagannatha Puri i pełnił służbę dla Gopinatha, Gadadhara Pandit odpowiedział: „Widząc po prostu Twoje lotosowe stopy, służy się Gopinathowi miliony razy".
prabhu kahe, -„seva chadibe, amaya lage dosa inha rahi' seva kara,- amara santosa"

Wówczas Pan Czejtanja powiedział: „Jeśli zaniechasz służby dla Niego, Gopinatha, będzie to Moja wina. Lepiej zostań tutaj i wykonuj służbę. To sprawi mi satysfakcję."
pandit kahe,- „saba dosa amara upara toma-sange na yaiba ekaśvara"
Gadadhara Pandita odpowiedział: „Nie martw się, wszelka wina spadanie na moją głowę. Nie będę Ci towarzyszył, lecz pójdę sam."
ai'ke dekhite yaiba, na yaiba toma lagi' 'pratijna'- 'seva tyaga-dosa, tara ami bhagi"
„Pójdę zobaczyć Saczi Matę, ale nie powinienem iść przez wzgląd na Ciebie. Sam będę odpowiedzialny za porzucenie mego ślubu i służby dla Gopinatha."
Po czym zaczął iść, podążając w kierunku, w którym szedł Pan Czejtanja. Potem spotkali się w miejscu zwanym Katak. Wtedy Pan Czejtanja pomyślał: „No cóż mogę zrobić. Trudno." i podróżowali razem. Ale znów po kilku dniach, Pan Czejtanja powiedział: „Nie, to nie jest dobre." Miał mieszane uczucia z powodu intymności ich nastroju jako Gadai-Gauranga, Pan Czejtanja i Gadadhara. I wtedy stał się trudny dla Gadadhara:
amara sange rahite caha,-vancha nija-sukha tomara dui dharma yaya,- amara haya'duhka'
„To, że chcesz pójść ze mną jest po prostu pragnieniem zadowalania zmysłów. W ten sposób łamiesz dwie zasady religijne i to czyni Mnie bardzo nieszczęśliwym. Jeśli pragniesz Mego szczęścia, proszę wróć do Nilaczali. Jeśli powiesz coś więcej na ten temat, skażesz mnie tylko na potępienie."
W tym momencie Pan Czejtanja wsiadł do łodzi i odpłynął, a Gadadhara padł zemdlony. Pan Czejtanja widząc to powiedział do Sarwabhaumy Bhattaczarji, gdy byli jeszcze w bliskiej odległości: „Zaopiekuj się nim i zaprowadź go z powrotem do Dżagannath Puri." Jest to jeszcze jedna lekcja ze strony Pana Czejtanji, która pokazuje, jak był On ścisły jeśli chodzi o przestrzeganie zasad religijnych. Czasem w imię bhakti możemy ignorować pewne zasady, zalecenia. Tak, czasem jest to możliwe, ale jak widzimy, jest wiele przykładów gdzie Pan Czejtanja trzyma się tych zasad. Chociaż są oni sobie tak bliscy, to Pan Czejtanja upierał się, że skoro Gadadhara złożył ten ślub, to musi go dotrzymać.
Jest też wspomniane, że Pan Czejtanja zwykł odwiedzać Gadadhara w świątyni Tota Gopinatha. Pan Gadadhara uczestniczył w rozrywce odejścia Pana Czejtanji. Pan Czejtanja odszedł w bardzo mistyczny sposób. Pewnego dnia po prostu zniknął i nikt nie wiedział, co się z nim stało. Wszyscy go szukali. W końcu znaleźli jego górną szatę na dziedzińcu świątyni Tota Gopinatha i dostrzegli rysę koło kolana Pana Gopinatha, której wcześniej nie było. Wtedy wszyscy zrozumieli, że Pan Czejtanja zniknął i wszedł w Bóstwo Tota Gopinatha. W tym czasie Bóstwo Tota Gopinatha, które jest całkiem pokaźnych rozmiarów, stało jak większość bóstw. Wkrótce po odejściu Pana Czejtanji, Gadadhara z powodu uczucia rozłąki zaczął szybko starzeć się i stał się bardzo słaby fizycznie, i z tego powodu było mu bardzo trudno służyć Gopinathowi. Trudno mu było ubierać Tota Gopinatha, zakładać Mu girlandę, ponieważ było to duże Bóstwo. Pan Tota Gopinatha czując współczucie dla Swego wielbiciela po prostu usiadł. Możecie udać się tam teraz i zobaczyć jak Tota Gopinath siedzi. Gadadhara czuł taką rozłąkę z Panem Czejtanją, że odszedł w rok po jego odejściu. Wcześniej spotkał się z Śriniwasem Aczarją, któremu nie udało się spotkać z Panem Czejtanją. Pan Czejtanja powiedział we śnie Śriniwasowi, aby poszedł i znalazł Pana Gadadhara. Takie są więc rozrywki.
W Nawadwip są Bóstwa Pana Czejtanji i Gadadhara znane jako Gaura-Gadadhara, a czasem są nazywane Gadai-Gauranga. Śrila Bhaktiwinoda Thakura czcił Gadai-Gadadhara i skomponował on jedną pieśń, której ostatnia linijka jest wspaniała i odnosi się do Pana Czejtanji i Gadadhara: „Pamiętaj o Gaura-Gadadharze w trakcie ich rozrywek, medytuj o Gaura-Gadadhara, tej Boskiej parze niezwykłego, doskonałego piękna. Słuchaj wspaniałych opisów rozrywek o Gaura-Gadadhara i czcij Ich w lasach Godruma, gdy są skąpani światłem Księżyca."
Właśnie dzisiaj jest avirbhava mahotsava Pana Gadadhara, czyli celebracja związana z pojawieniem się i poprowadzimy abiszek. W rzeczywistości byłoby to właściwe, aby wykąpać Pana Czejtanję razem z Panem Gadadharem. Czy ktoś ma jakieś pytania na temat Pana Gadadhara?
Pytanie: W Czejtanja-czaritamricie jest powiedziane, że Gadadhara służył Panu Czejtanji w nastroju Śrimati Rukmini Dewi, tak jak Dżagadananda miał nastrój Satjabhamy. Proszę o wyjaśnienie, jak to się wiąże z tym, że Gadadhara jest inkarnacją Radharani, Lality i Kryszny, a wiemy, że Radharani czasem złości się na Krysznę? Czy mógłby Maharadż to wyjaśnić?
Kryszna Kszetra Swami: Chciałbym, ale to jest ponad moje siły...To są bardzo interesujące tematy, bardzo trudne do zrozumienia. W Czejtanja-lila występuje ogromna różnorodność i płynność duchowych uczuć. Pan Czejtanja przyjmował najróżniejsze nastroje. Jednego razu przyjął nastrój Lakszmi i zaprezentował rozrywkę, występując w roli Lakszmi w teatrze przedstawianym przez wielbicieli. Był tak dobrze przebrany, że nawet jego własna matka Saczidewi nie rozpoznała go. Studiując Czejtanja-czaritamritę znajdziemy ogromną różnorodność nastrojów i emocji szczególnych wymian. Jak relacjonuje literatura, taka jak wspomniana Gaura-ganoddeśa-dipika, niektóre z tych postaci były połączeniem więcej niż jednej osoby, wspomnieliśmy Gadadharę, ale również Ramananda Raja. Jest on Ardżuną, ale również i Wiśakhą. Możecie powiedzieć: „Ardżuna i Wiśakha?". Wyjaśnienie, które słyszałem jest takie, że przejawia on nastrój Ardżuny do momentu, kiedy w rozmowie z Panem Czejtanją przechodzi od podawania zewnętrznych powodów i daje wewnętrzne wyjaśnienia służby oddania. W tym momencie staje się on Wiśakhą. Możemy tylko powiedzieć, że słyszeliśmy to.
Pytanie: Czy można rozumieć, że ciało Gadadhara Pandita było używane przez te trzy osoby, o których mówił Maharadża?
Kryszna Kszetra Swami: Następne pytanie ponad moją głowę. Jest to powiedziane inaczej, mianowicie, że oni weszli w ciało Gadadhara. I teraz możemy rozpocząć spekulacje na ten temat. Ale myślę, że lepiej przyjąć to dosłownie.
Pytanie: Czy Maharadż mógłby opowiedzieć jakąś historię związaną z tym Bóstwem Gaura-Gadadhara z Nawadwip?
Kryszna Kszetra Swami: Jest więcej niż jedna. Kiedy udawaliśmy się na Nawadwip-parikram jedno z miejsc, które odwiedzaliśmy nazywa się Czampahati. Wydaje mi się, że Lalita zbierała tam kwiaty czampa. I tam znajduje się mała świątynia z dużymi Bóstwami Gaura-Gadadhara. Bardzo ekstatyczne Bóstwa. Są one w najwyższym stopniu miłosierne i są czczone przez ostatnie sześćdziesiąt lat przez tego samego pudżariego, który jest uczniem Śrila Bhaktisiddhanty Saraswatiego Thakura, który po zbudowaniu tej świątyni dał mu instrukcję: „Po prostu zostań tutaj i czcij te bóstwa". I on przyjął tę instrukcję jako swoje życie i duszę. Bardzo proste: „Mój Guru Maharadż kazał mi zostać tutaj i czcić te bóstwa, a więc pozostaję tutaj i czczę je." Jest on brahmaczarinem przez całe życie. Możecie udać się tam kiedyś i go odwiedzić. Są tam też dwa pokoje zbudowane przez Bhaktivedanta Charity Trust, które Śrila Prabhupada utworzył w celu ochrony, odnawiania i odbudowy świątyń w Nawadwip i w Bengalu. Teraz są tam dwa pokoje gościnne.

Majapur, 18.12.1992 Znaczenie Wjasa-pudży
2016-01-22 10:25:20


Najpierw chciałbym podziękować moim braciom duchowym: Bhakti-widja Purnie Swamiemu, Dżananiwasie Prabhu, za to, że zachęcali i ożywiali naszego jedynego ucznia, który obecny jest tutaj w Majapur. W rzeczywistości aż do obecnego czasu odnosiłem sukces w unikaniu tego wydarzenia. Przez ostatnie 3-4 lata byłem w tym czasie tutaj, w Majapur i bardzo spokojnie spędzałem ten dzień, nie wywołując żadnego zaniepokojenia w Gurukuli. Ale tym razem jest tutaj jeden z moich uczniów i złapał mnie. Czejtanja-mangala dasa pochodzi z Polski i przebywa tutaj od dłuższego czasu, wykonując służbę przy projektowaniu Majapur. Właśnie skończył szkołę architektoniczną, więc teraz wykorzystuje swoją wiedzę w służbie Panu Czejtanji i Śrila Prabhupadzie. Jest pewna modlitwa Prahlada Maharadża ofiarowana Panu Nryszymhadewie:
evam janami nipatitam prabhavahi-kupe kamabhikamam anu yah prapatam prasangat krtvatmasat surarsina Bhagavad grhitah se ham katham nu visrje tava bhrtya-sevam
„Mój drogi Panie – evam janam nipatitam – wpadłem w ślepą studnię pełną węży – ahi kupe – idąc śladami ogółu ludzi. Kama-vikama – z powodu kontaktu z moimi materialnymi pragnieniami upadłem w najciemniejsze regiony egzystencji. Ale – krtvatmasat surarsina – jeden wielki ryszi, mianowicie Narada Muni – wyciągnął mnie z tej studni. Dlatego – se ham katham nu visrje tava bhrtya-sevam – jak mógłbym porzucić służbę dla tej cudownej osoby –Narady Muniego?"
Mówił to do Pana Nryszymhadewy, który ofiarowywał mu tak wiele błogosławieństw. Prahlada Maharadża pamiętał: „Moim pierwszym obowiązkiem jest służenie mojemu mistrzowi duchowemu – Naradzie Muniemu. On ocalił mnie z tej studni materialnej egzystencji."
Zatem ta uroczystość jest w rzeczywistości czczeniem Wjasy. Śrila Prabhupada wyjaśnił w swoim ofiarowaniu na Wjasa-pudżę swojego mistrza duchowego w 1946 roku, że w pewnym sensie guru jest jeden, ponieważ przekaz guru jest jeden. Guru, mistrz duchowy, reprezentuje Krysznę, a szczególnie Śrila Wjasadewę, który jest inkarnacją Kryszny propagującą przekaz Kryszny w tym świecie. Dlatego ta uroczystość jest czczeniem Wjasadewy, a mistrz duchowy jest reprezentantem Wjasadewy dla swoich uczniów. Więc to jest obowiązek, taki system, że uczeń musi ofiarować swoje czczenie mistrzowi duchowemu z tej okazji, ponieważ mistrz duchowy przyjmuje to czczenie i przekazuje je do Kryszny poprzez swojego mistrza duchowego. A jaka jest mentalność mistrza duchowego, co myśli on, gdy otrzymuje takie czczenie? Myśli tak jak Prahlada Maharadża. Czuje, że dla niego samego to wydarzenie ma swój cel – zwiększenie poczucia zobowiązania wobec swojego mistrza duchowego. Więc myślę właśnie w ten sposób. Zanim wszedłem w kontakt z wielbicielami Kryszny – Waisznawami i otrzymałem łaskę Śrila Prabhupady, praktycznie mówiąc nie miałem nic wspólnego z życiem duchowym. Moją jedyną kwalifikacją było to, że byłem duchowo wygłodzony. I z powodu naszego pecha nie mieliśmy zbyt wiele towarzystwa Śrila Prabhupada. Opuścił on ten świat bardzo szybko i mam poczucie pewnego żalu, że nie skorzystaliśmy z jego obecności. I pytamy się sami siebie, jak to jest, że teraz sami jesteśmy na tej pozycji otrzymując wjasa-pudżowe ofiarowanie, które, co jest dla nas oczywiste, są przeznaczone dla Śrila Prabhupady – założyciela i aczarji Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny. Możemy tylko dojść do konkluzji, że to jest pragnieniem Śrila Prabhupady, abyśmy stali się bardzo poważni w Świadomości Kryszny. Ostatecznie, gdy komuś przypada odpowiedzialność przyjmowania uczniów i trenowania ich w życiu duchowym, nie ma żadnego innego wyboru – trzeba stać się bardzo poważnym i podążać śladami swojego własnego mistrza duchowego. Więc myślałem także o tym, że pragnieniem Śrila Prabhupady było, jeśli dobrze pamiętam, 100 tysięcy mistrzów duchowych nauczających na całym świecie. I w związku z tym nasza sytuacja tutaj, w Majapur w wiosce Gurukuli jest bardzo znacząca. To jest guru-kula – miejsce guru. Więc interesem guru jest trenowanie uczniów. Dla jakiego celu? Aby sami wrócili do Boga, a także wzięli innych z powrotem do Boga. Więc każdy w Gurukuli – wszyscy gurukula-wasi powinni czuć te zobowiązanie, aby skorzystać z łaski, którą otrzymują od Śrila Prabhupady i aby wszyscy z nas stali się kwalifikowani, aby w pewnym sensie stać się guru i przenosić przekaz Czejtanji Mahaprabhu, dając innym możliwość powrotu do domu, powrotu do Boga. To jest cała idea gurukuli. Więc gdy ktoś jest młody w służbie oddania i w życiu duchowym, to jest tak jak wtedy, gdy jest się bardzo małym dzieckiem i niezbyt docenia się swojego ojca, tego, jak wiele robi dla dziecka. Gdy jesteśmy mali, ojciec tak bardzo troszczy się o nas, pracuje tak ciężko, czyni przygotowania, aby zapewnić nam edukację. Dopiero później, gdy dorastamy, zaczynamy to doceniać. Więc czuję się w podobnej sytuacji, że stopniowo, pod przymusem, przez upór Śrila Prabhupady, dostaję okazję, aby dorosnąć w życiu duchowym i dzięki temu dorastaniu mogę zacząć doceniać mojego własnego mistrza duchowego Om Wisznupada Paramahamsę Swamiego Prabhupadę ki! Dżaj!!! Więc jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim za to, że byli tak łaskawi dla mnie.

Wszystkich stron: 2